Makenzie Nolad jest 21-letnią absolwentką studiów przyrodniczych z Teksasu. O tym, że dziewczyna kocha obcowanie z dzikimi zwierzętami świadczą zdjęcia czy nagrania z jej udziałem jakich pełno w serwisach społecznościowych. Jednak sesja jaką wykonała po ukończeniu studiów przebija dosłownie wszystko. Młoda Amerykanka postanowiła wykonać ją w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela, którym jest potężny, mierzący 4 metry aligator o imieniu Big Tex.

 

 

 

 

Potężny gad jest dobrze znany dziewczynie, która opiekuje się nim od ponad 2 lat. Po wykonaniu nietypowej sesji Makenzie była zapraszana do różnych stacji telewizyjnych, w których tłumaczyła się, że ufa swojemu pupilowi i zdaje sobie sprawę z tego co robi.21-latka ma doświadczenie z potężnymi gadami, ponieważ pracuje w centrum ratunkowym w Beaumont, na terenie którego znajduje się prawie 450 aligatorów i krokodyli.

 

 

 

 

Sesja Makenzie była szeroko komentowana w mediach na całym świecie. Jej zdjęcia i nagrania udowadniają, że wie co robi, a potężny aligator zachowuje się tak jakby był jej „pieskiem”. Dziewczyna karmi go z ręki i głaszcze po pysku. Amerykanka przyznała również, że przyzwyczaił się do swojego imienia i zawsze na nie reaguje. To się nazywa miłość!

 

 

źródła: o2.pl, youtube.com foto youtube.com

O tym, że cuda istnieją na własnej skórze przekonał się 58-letni Paul Wood z miasteczka Lodi w Kalifornii (USA). Mężczyzna czekał na zabieg usunięcia złośliwego guza, którego miano dokonać w szpitalu w San Francisco. Dzień przed planowaną operacją lekarze wykonali jeszcze jedno badanie by upewnić się czy guz nie rozrósł się. Kiedy medycy zobaczyli nowe zdjęcia mózgu mężczyzny nie mogli uwierzyć własnym oczom.

 

 

 

Po szczegółowej analizie skanu okazało się, że złośliwy i znacznie zaawansowany nowotwór zniknął! Lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego przyznali, że jeszcze nigdy w życiu nie spotkali się z podobnym przypadkiem. Skany wyglądały tak, jakby pacjent nigdy nie miał guza mózgu i był całkowicie zdrowy! Choć naukowcy nie potrafią wytłumaczyć fenomenu Paula Wooda on sam ma no to proste wytłumaczenie.

 

Mężczyzna przyznał, że cud jakiego doświadczył dokonał się dzięki modlitwie i wstawiennictwu Boga. Amerykanin zdradził, że kiedy usłyszał przerażającą diagnozę poprosił swoich bliskich, by każdego dnia modlili się za niego. Okazało się, że prośby zostały wysłuchane, a Paul jest dziś w stu procentach zdrowym mężczyzną!

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

Kiedy Zach Riggs przemierzał autostradę niedaleko hrabstwa Craighead w Arkansas (USA) w życiu nie spodziewał się, że będzie świadkiem tak fascynującego zjawiska. Mężczyzna ku swojemu zdziwieniu na znacznej długości pobocza drogi zauważył dziwny szary „dywan”. Amerykanin zatrzymał się, by sprawdzić co to takiego. Zach przyznał, że był w niemałym szoku kiedy odkrył czym naprawdę było to niesamowite zjawisko.

 

 

 

 

Riggs postanowił podzielić się światem swoim odkryciem i nagrał film, który opublikował później na Facebooku. Pajęczyna pokrywała niemal wszystko co tylko mogła, nawet przydrożne znaki informacyjne. W środku niej znajdowało się tysiące maleńkich czarnych pajączków. Wpis Amerykanina zrobił prawdziwą furorę w Internecie i w mgnieniu oka stał się bardzo popularny. Wielu z nich zastanawiało się co skłoniło pająki do „przejęcia” drogi stanowej i założenia tam swojego gniazda.

 

 

 

 

Zdaniem amerykańskich ekspertów powodem takiego stanu rzeczy był ciepły i wilgotny klimat, który jest idealny do reprodukcji dla pająków z tego gatunku. Trzeba przyznać, że widok zapiera dech w piersiach i wygląda naprawdę niecodziennie.

 

 

źródła: wprost.pl, youtube.com foto youtube.com

 

 

 

Na szokujący pomysł wpadł 23-letni Amerykanin, który pod osłoną nocy zakradł się do ogrodu zoologicznego na Florydzie. Mężczyzna zrobił to, ponieważ zapragnął popływać w basenie z krokodylami! Nic sobie nie robił z tego, że kilkumetrowe gady mogą potraktować go jako pożywienie. Niestety jak można było się spodziewać „kąpiel” miała dla niego dramatyczne konsekwencje.

 

 

 

 

Mężczyzna nie został zjedzony, miał sporo szczęścia, ponieważ przed zamknięciem obiektu pracownicy nakarmili krokodyle. Na nagraniu z monitoringu, które udostępniła dyrekcja ogrodu widać, jak chłopak przechodzi przez płot i wskakuje do basenu pełnego krwiożerczych gadów. Chwilę później jeden z nich gryzie go w nogę. Na szczęście rannemu 23-latkowi udaje się wydostać ze stawu.

 

 

Krwawiący mężczyzna, który podczas ucieczki zgubił buty, leżały na terenie, który zamieszkiwały krokodyle poszedł do swoich sąsiadów. Ci zaniepokojeni jego wyglądem i dużą raną na nodze zawiadomili policję i karetkę pogotowia. Mężczyzna został zabrany do szpitala, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Kiedy wyzdrowieje czeka go proces. 23-latek został oskarżony włamanie oraz uszkodzenie mienia.

 

 

 

 

źródła; o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

To co robiła Felicity Marmaduke to nie scenariusz horroru, a brutalna rzeczywistość. Kobieta pracowała w kostnicy w Missouri i zdaniem pracodawców nie wykazywała skłonności nekrofilskich, ponieważ bardzo poważnie i z szacunkiem podchodziła do zmarłych. Jednak wszystko się zmieniło, kiedy do kostnicy przywieziono ciało młodego mężczyzny, który zginął w wypadku samochodowym.

 

 

Początkowo postępowała zgodnie z procedurami, jednak jak sama się później tłumaczyła zauważyła u nieboszczyka wyraźną erekcję i nie mogła powstrzymać swojego popędu. Zeznała, że zamknęła drzwi i zaczęła uprawiać seks ze zmarłym. Felicity wyjaśniła również, że kiedy zaczął spóźniać się jej okres bardzo się zaniepokoiła. Kupiła test ciążowy, który wskazał na to, że jest w ciąży. Wydawało jej się to niemożliwe, ponieważ z nikim innym się nie kochała.

 

 

 

 

Kiedy ginekolog wysłuchał jej opowieści był zszokowany i o zdarzeniu poinformował policję. Młoda kobieta jeszcze tego samego dnia trafiła za kraty. Podczas rozprawy wyznała, że robiła to wcześniej wielokrotnie, by zmarli tuż przed pogrzebem zaznali trochę „przyjemności”. Kobieta została aresztowana za bezczeszczenie zwłok.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Przypadek 23-letniej Samanthy Scott z Kansas (USA) pokazuje, że nawet najbardziej błahe objawy przeziębienia nie powinny być przez nas bagatelizowane. Studentka inżynierii architektonicznej i zapalona wioślarka reprezentująca Uniwersytet w Kansas od kilku dni skarżyła się ciągły ból gardła i gorączkę. Dziewczyna nie dostrzegła innych objawów i czekała aż infekcja minie sama, niestety dwa tygodnie po wystąpieniu pierwszych symptomów zmarła.

 

 

 

 

Śmierć świetnie zapowiadającej się wioślarki była ciosem dla jej rodziny i kolegów z uczelni. Nikt nie spodziewał się, że tryskająca energią młoda kobieta zgaśnie tak nagle. Samantha nie szukała pomocy u lekarza, ponieważ sądziła, że jej objawy to nic innego jak zwykłe przeziębienie bądź zapalenie migdałków. Późniejsze badania wykazały, że dziewczyna cierpiała na bardzo rzadką infekcję bakteryjną jaką jest zespół Lemierre’a.

Jest to rodzaj sepsy poanginowej, a jej główne objawy to w początkowej fazie: infekcja górnych dróg oddechowych, gorączka i złe samopoczucie. Nieleczona postępuje bardzo szybko i w zastraszającym tempie atakuje osłabiony organizm chorego niszcząc najważniejsze narządy wewnętrzne. Podobnie było w przypadku 23-latki, która zmarła, ponieważ na leczenie było już po prostu za późno.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

 

 

 

 

 

Do czego zdolne są dzieci przekonała się Cail Cleavenger z DeBary na Florydzie (USA). Kobieta zwróciła uwagę swojemu 15-letniemu synowi, by wziął się za naukę. Chłopak przynosił ostatnio same jedynki, a o jego słabych wynikach poinformowała ją wychowawczyni. Między matką, a synem doszło do ostrej wymiany zdań. Krzyki i prośby kobiety nie przyniosły spodziewanego efektu, a wywołały efekt odwrotny od zamierzonego.

 

 

 

 

 

Gregory Ramos był bardzo wrażliwym dzieckiem i mocno przeżył kłótnię ze swoją matką. Chłopak postanowił, że policzy się z kobieta, jednak zemsta jaką zaplanował nie mieści się w głowie. Kiedy wieczorem jego mama położyła się spać chłopak odczekał kilka godzin i zakradł się do jej sypialni. Tam rozegrał się prawdziwy dramat. Gregory zaczął dusić śpiącą matkę, a kiedy zobaczył, że przestała się szarpać i nie żyje zadzwonił po kolegów, by pomogli mu ukryć jej ciało.

Chłopcy zapakowali ciało zamordowanej kobiety do jej samochodu i pod osłoną nocy wywieźli w okolice miejscowego kościoła. Tam zakopali i jak gdyby nigdy nic wrócili do domów. Nastolatek był na tyle przebiegły, że następnego dnia zgłosił porwanie matki. Jego wersja wydarzeń szybko została podważona , a chłopak przyznał się do zbrodni. Za zabójstwo matki grozi mu dożywocie.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

Przerażającego odkrycia w swoim samochodzie dokonał 47-letni Chris Nguyen z USA. Mężczyzna od kilku dni zmagał się z dość uciążliwym problem w swoim samochodzie. Auto nie chciało odpalać, a kiedy już udało się je uruchomić gasło kilka minut po wyjeździe na drogę. Zniecierpliwiony 47-latek postanowił rozwiązać problem na własną rękę. Otworzył maskę, rozebrał części i wtedy ku jego ogromnemu przerażeniu ukazał się gigantyczny wąż.

 

 

 

Problemy z jakimi zmagał się 47-latek zaczęły się od dnia kiedy odwiedził swoją mamę. Kiedy wrócił do auta za nic w świecie nie mógł go odpalić. Gdy mu się to udało samochód zgasł po 10 minutach. Wtedy nie spodziewał się, że znajdzie w nim ponad 2-metrowego węża. Na szczęście w porę uciekł od samochodu i zaalarmował policję. Stróże prawa byli niemniej zszokowani niż on.

 

 

 

Później okazało się, że schronienie pod maską samochodu 47-latka  znalazł sporych rozmiarów pyton. Podczas swojego krótkiego pobytu wąż zdołał narobić wielu szkód. Uszkodził wspomaganie kierownicy i alternator. Wyciąganie zdenerwowanego gada zajęło ponad 4 godziny na szczęście operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Na pomysł rodem z horrorów wpadły dwie nastolatki z gimnazjum Bartow Middle School na Florydzie (USA). 11 i 12-latka zaplanowały brutalne morderstwo, a plan zamierzały wcielić w życie. Ich ofiarami miały zostać co najmniej dwie osoby z klasy. Prócz samego morderstwa szokujące jest również to co zamierzały zrobić z ciałami swoich ofiar. Nastolatki ustaliły między sobą, że wypiją z nich krew i je zjedzą!

 

 

 

 

 

Krwawy plan omal nie został zrealizowany. Nastolatki zostały schwytane w miniony wtorek. W ich plecach znaleziono ostre przedmioty, min. noże kuchenne i piły do cięcia metalu. Policjanci przesłuchujący nieletnie byli przerażeni ich zamiarami. Koleżanki zeznały, że na swój makabryczny plan wpadły po weekendowym maratonie horrorów jaki obejrzały w domu jednej z nich.

 

 

 

 

Ich ofiary miały zostać zabite poprzez podcięcie gardła w szkolnej toalecie. Po dokonaniu zbrodni i wypiciu krwi swoich kolegów dziewczyny planowały popełnić samobójstwo. Sądziły, że dzięki temu pójdą do piekła, gdzie będą mogły na wieki żyć z szatanem! Niedoszłe zbrodniarki wpadły, ponieważ zaniepokojeni nauczyciele zaczęli ich szukać kiedy nie pojawiły się w klasie po przerwie. Zostały znalezione w jednej z kabin w toalecie. 11 i 12-latka przebywają obecnie z zakładzie dla nieletnich.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com