Do nieprawdopodobnej sytuacji doszło w Ohio w USA. 55-letnia kobieta poważnie ucierpiała w wypadku samochodowym. Pani po kraksie została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła szereg zabiegów operacyjnych. Kiedy została wypisywana do domu lekarz przepisał jej antybiotyki, które miały zahamować infekcję jaka wdała się do ran odniesionych w wypadku. Po tygodniu leczenia okazało się, że język kobiety stał się czarny i wyrosły na nim drobne włoski.

 

 

 

 

O tej zagadkowej sprawie poinformowało uznane na całym świecie czasopismo medyczne „The New England Journal of Medicine”. Naukowcy zastanawiają się co doprowadziło do tak dziwnej reakcji organizmu kobiety i jak duży wpływ miał na to składniki antybiotyków. Pacjentka, która po tygodniu zgłosiła się na wizytę kontrolną narzekała na kiepskie samopoczucie i brzydki zapach z ust. Póki co nikt nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi na to dlaczego jej język stał się czarny.

 

 

 

 

Jedną z teorii jaką wysnuto jest zła higiena jamy ustnej. Lekarze sugerowali, że kobieta nie myła zbyt często zębów i paliła papierosy stąd problem. Doprowadziło to do namnożenia się znacznej ilości bakterii w ustach. Pacjentka została poinstruowana co ma teraz zrobić i na co zwrócić uwagę. Lekarz jest niemal pewny, że problem zniknie kiedy znów zacznie dbać o swoje zęby i język.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Prawdziwą fantazją, a zarazem brakiem rozsądku wykazała się 33-letnia pielęgniarka z Węgier. Kobieta, która na co dzień pracowała w klinice w Puczu przez prawie rok testowała, w ramach eksperymentu, na swoich koleżankach i kolegach środki nasenne i uspokajające. Nikt z jej współpracowników nie miał pojęcia, że posłużył za króliczka doświadczalnego. Zadziwiające są również tłumaczenia samej 33-latki.

 

 

 

 

Pielęgniarka pracująca na oddziale neurorehabilitacyjnym placówki w Puczu wpadła w kwietniu 2017 roku, jednak śledczy dopiero teraz postawili jej zarzuty. Z zebranych materiałów wynika, że pracująca od listopada 2015 roku 33-latka podtruwała swoich współpracowników od 2016 roku. Oskarżona przyznała, że robiła to z czystej ciekawości, ponieważ chciała sprawdzić jak  jej koleżanki będą reagować na podane leki.

 

 

 

Niestety w jej przypadku ciekawość okazało się pierwszym stopniem do piekła i kompletnie ją zgubiła. Była pielęgniarka wykorzystywała nieuwagę współpracowników i wspomniane środki dosypywała im do kawy bądź herbaty. Mimo poważnych objawów (wysokie ciśnienie, senność, zmęczenie czy ataki paniki), jakie później u nich występowały nie byli świadomi, że są podtruwani. 33-latka wpadła przez swoją nieuwagę, zauważyła ją jedna z koleżanek. Kobieta została oskarżona o stwarzanie zagrożenia w miejscu pracy i skazana na dwa lata pozbawienia wolności. Prócz tego dostała pięcioletni zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com

 

O tym do czego zdolni są niektórzy ludzie świadczy historia 50-letniego Chińczyka. Mężczyzna trafił do szpitala z ostrym bólem brzucha. Początkowo pacjent okłamał lekarzy i nie chciał podać prawdziwej przyczyny swojego cierpienia. Wszelkie wątpliwości rozwiało zdjęcie rentgenowskie, które odkryło szokującą prawdę. Okazało się, że w jego przewodzie pokarmowym tkwił 30-centymetrowy bakłażan!

 

 

 

Sprawa była na tyle poważna, że lekarze zadecydowali o szybkiej operacji, która tak naprawdę uratowała życie 50-latka. Wcześniejsze badania wykazały, że warzywo ułożyło się tak niefortunnie iż prawie dotykało serca pacjenta. Chińczyk przyznał się, że bakłażan znalazł się w jego ciele nieprzypadkowo. Zdradził lekarzom, że w ten niekonwencjonalny, a zarazem szalenie niebezpieczny sposób chciał wyleczyć zaparcia, które dokuczały mu od kilku dni.

 

 

Na szczęście operacja przebiegła po myśli lekarzy, a feralny bakłażan, który nie pozwalał mu na normalne funkcjonowanie został usunięty. Lekarze przyznali, że nigdy nie widzieli czegoś podobnego, choć jak przyznali ludzie wpadają na naprawdę szalone pomysły. Mężczyzna miał dużego farta, że żyje ponieważ przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie mógł umrzeć.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com, pixabay.com

Dramat, nie da się opisać innym słowem zdarzenia do jakiego doszło na oddziale położniczym szpitala Nuestra Senora Del Rosario Hospital w Warners (Boliwia). 15-letnia dziewczyna trafiła do placówki w 32 miesiącu ciąży. Z racji, że dziecko było zagrożone, a szpital nie miał na stanie wolnych inkubatorów w celu ratowania jego życia lekarze postanowili umieścić je pod lampą dającą ostre światło. Konsekwencje tego pomysłu okazały się tragiczne.

 

 

 

Koszmar jaki zafundowali młodej matce lekarze będzie im jeszcze długo śnił się po nocach. Pozostawione pod silną lampą i bez żadnej opieki niemowlę w pewnym momencie stanęło w płomieniach! W momencie gdy lekarze zorientowali się, że dzieje się coś strasznego na pomoc było już za późno. Maleństwo dosłownie upiekło się żywcem.

 

 

 

Z informacji przekazanych przez boliwijską policję wynika, że promienie lampy były na tyle mocne, że doprowadziły do uszkodzenia i zapłonu delikatnej skóry noworodka. 15-latka, która była świadkiem przerażających scen przyznała, że czuła się jak w najgorszym koszmarze, ponieważ widziała walkę i słyszała rozpaczliwe krzyki swojego synka. Śledztwo w tej bulwersującej sprawie trwa, jednak jedno jest pewne, jeśli śledczy udowodnią medykom winę czeka ich surowa kara.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

Do niebywałej sytuacjo doszło w szpitalu Maryville w Illinois (USA). Osiem pielęgniarek, które na co dzień pracuje na tym samym oddziale niemal równocześnie zaszło w ciążę i praktycznie w podobnym terminie urodziło dzieci. Szczęśliwe mamy mówią o prawdziwym cudzie i twierdzą, że to wina przypadku, ponieważ nie planowały zorganizowanej akcji zajścia w ciążę.

 

 

 

Przedstawiciele szpitala Maryville są szczęśliwi, że w ich placówce doszło do tak niezwykłej sytuacji i gratulują swoim pracownicom. Dla świeżo upieczonych mam zorganizowano specjalną sesję fotograficzną i zorganizowano przyjęcie, na którym pojawił się tort. Pielęgniarki, które stoją za całym zamieszaniem to Susan, Ashley, Gwen, Britaney, Sara, Michele, Rebecca i Stavania. Maleństwa, które powiły przyszły na świat w odstępstwie kilku miesięcy.

 

 

 

Dzieci, o których można powiedzieć, że urodziły się pod szczęśliwą gwiazdą mogą liczyć na niezwykłe przywileje i już zyskały miano „elitarnej ósemki”. Maluszkom zorganizowano niezwykłą sesję fotograficzną i na tę okazję ubrano w śpioszki z numerami, tak by było wiadomo, które pierwsze, a które ostatnie przyszło na świat. Trzeba przyznać, że to naprawdę uroczy widok.

 

fot.facebook.com
źródła: thesun.co.uk, foto facebook.com

 

 

Kristen Johnson to była już nowojorska pielęgniarka. Kobieta straciła pracę po tym, jak została przyłapana na gorącym uczynku przez jednego ze swoich pacjentów. 35-latka miała manię, o której nikt z jej współpracowników do tej pory nie wiedział. Kiedy przewoziła na salę nieprzytomnych po operacji mężczyzn robiła telefonem zdjęcia ich penisów! Pielęgniarka miała w swoim smartfonie pokaźną kolekcję męskich przyrodzeń.

 

 

 

Wpadła kiedy jeden z nich ocknął się w momencie wykonywania przez nią zdjęcia. Mężczyzna zeznał, że zastał pielęgniarkę z telefonem kiedy pochylała się nad jego łóżkiem. Pacjent był rozebrany do pasa w dół i leżał bez bielizny. Kiedy zapytał ją co robi kobieta próbowała się wykręcać tłumacząc, że zmieniała mu tylko bieliznę. Mężczyzna nie dał za wygraną i poprosił o telefon, ponieważ usłyszał dźwięk migawki. Okazało się, że było to niejedyne zdjęcie w jej galerii męskich członków.

 

 

 

Sprawa trafiła do sądu, a przeprowadzone śledztwo wykazało, że Kristen  zdjęcia penisów rozsyłała swoim dwóm koleżankom. Kobieta przyznała się do stawianych jej zarzutów. Stwierdziła, że robiła to, ponieważ lubiła porównywać męskie przyrodzenia. Poszukiwania ideału zakończyły się utratą pracy, kompromitacją i sporą grzywną.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Zaręczyny to niepowtarzalny moment w życiu każdej pary, a zarazem deklaracja, że myśli się poważnie o drugiej połówce i planuje z nią wspólną przyszłość. Mężczyźni robią wszystko, aby ten dzień na zawsze zapamiętała jego wybranka, dlatego często wpadają na niestandardowe i nieco szalone pomysły. Podobnie postanowił Mark, którego sposób na zaręczyny zdecydowanie odbiegał od standardów.

 

 

Mężczyzna od dłuższego czasu planował ten dzień z iście chirurgiczną precyzją. Wybranka jego serca jest pielęgniarką, dlatego zaręczyny odbyły się w szpitalu. Tego dnia wybrał się do miejsca jej pracy, ponieważ jego ukochana pełniła dyżur. Kiedy spotkał swoją ukochaną stwierdził, że miał mały wypadek, skaleczył się ostrym przedmiotem i poprosił, aby zmieniła mu opatrunek. Dziewczyna chętnie udzieliła mu pomocy, położyła na leżance i zdjęła stary bandaż. Kiedy chciała przemyć rankę przed założeniem świeżego opatrunku, zauważyła, że coś jest w środku. Wzięła pincetę, schwyciła dziwny przedmiot w ranie, który ku jej ogromnemu zdziwieniu okazał się pierścionkiem zaręczynowym.

 

 

 

Akcja była zaplanowana przez Marka, który kilka godzin wcześniej poprosił znajomego chirurga, aby ten zrobił maleńkie nacięcie i umieścił pierścionek po lewej stronie brzucha. Na całe szczęście, jego dziewczyna nie potraktowała tego jako głupi żart i przyjęła pierścionek. Niestandardowy pomysł chłopaka okazał się strzałem w dziesiątkę, ale dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie powtarzajcie jego pomysłu.

 

 

źródła: thesun.co.uk.youtube.com

O tym, że nawet w Polsce możemy spotkać egzotyczne, niebezpieczne stworzenia przekonała się 31-letnia kobieta z Podkarpacia. Kiedy wstała, by przyszykować się do pracy w przedszkolu zobaczyła na ręce drobny ślad po ugryzieniu. Poza tym kończyna ją swędziała i była mocno spuchnięta. Objawy były na tyle niepokojące, że postanowiła poszukać pomocy w szpitalu. Lekarz przepisał jej maść i wapno na uczelnie, jak się okazało później to nie był koniec kłopotów.

 

 

 

 

 

Z minuty na minutę jej stan zaczął znacznie się pogarszać. Nim całkowicie straciła przytomność udało jej się jeszcze wezwać karetkę. Tylko dzięki temu, że zachowała zimną krew do końca może mówić o tym, że żyje. 31-latka trafiła do szpitala w Jaśle w stanie krytycznym. Ugryzienie było na tyle poważne, że wywołało zakażenie całego organizmu, sepsę. Trucizna była tak silna, że medycy liczyli się z najgorszym, na szczęście po wielogodzinnej walce sytuacja została opanowana. Mimo to kobieta do dziś zmaga się z niedowładem kończyn i porusza na wózku inwalidzkim.

 

 

 

Po szczegółowej analizie toksyn jakie znalazły się w organizmie kobiety okazało się, że została ugryziona niezwykle jadowitego pająka o nazwie pustelnik brunatny. Jego naturalnym środowiskiem są południowe krańce USA i Meksyk. Lekarze przypuszczają, że pająk musiał uciec z jakiejś hodowli, bądź przedostał się do naszego kraju wraz z transportem bananów.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto youtube.com

 

 

Do tego szokującego incydentu doszło pod koniec września tego roku w Irlandii Północnej. 25-letni mężczyzna dopuścił się przerażającego czynu, w bestialski sposób zgwałcił 2-tygodniowe maleństwo. Maluszek doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i wciąż przebywa w szpitalu, gdzie lekarze walczą o jego życie. Lokalna policja ze względu na dobro sprawy i dziecka nie podała jego personaliów.

 

 

 

 

 

Mężczyzna, który zgwałcił zaledwie 12-dniowe maleństwo został osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Placówka w Meghaberry okryta jest złą sławą i uznawana jet jako jedno z najbardziej niebezpiecznych więzień w Wielkiej Brytanii. Przekonał się o tym na własnej skórze 25-letni zwyrodnialec. Kiedy koledzy z celi dowiedzieli się za co „siedzi”zgotowali mu prawdziwe piekło.

 

 

 

 

Mężczyzna został dotkliwie pobity i gdyby nie interwencja strażników więziennych mogło dojść do prawdziwej tragedii. Mimo, że cela była monitorowana przez 24 godziny więźniom udało się wymierzyć mu sprawiedliwość. 25-latek przebywa obecnie w więziennym szpitalu, gdzie przeszedł kilka operacji. Przez cały czas przy jego łóżko straż pełnią policjanci, ponieważ istnieje ryzyko, że po tym co się stało będzie próbował popełnić samobójstwo.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com