Do niebywałej sytuacjo doszło w szpitalu Maryville w Illinois (USA). Osiem pielęgniarek, które na co dzień pracuje na tym samym oddziale niemal równocześnie zaszło w ciążę i praktycznie w podobnym terminie urodziło dzieci. Szczęśliwe mamy mówią o prawdziwym cudzie i twierdzą, że to wina przypadku, ponieważ nie planowały zorganizowanej akcji zajścia w ciążę.

 

 

 

Przedstawiciele szpitala Maryville są szczęśliwi, że w ich placówce doszło do tak niezwykłej sytuacji i gratulują swoim pracownicom. Dla świeżo upieczonych mam zorganizowano specjalną sesję fotograficzną i zorganizowano przyjęcie, na którym pojawił się tort. Pielęgniarki, które stoją za całym zamieszaniem to Susan, Ashley, Gwen, Britaney, Sara, Michele, Rebecca i Stavania. Maleństwa, które powiły przyszły na świat w odstępstwie kilku miesięcy.

 

 

 

Dzieci, o których można powiedzieć, że urodziły się pod szczęśliwą gwiazdą mogą liczyć na niezwykłe przywileje i już zyskały miano „elitarnej ósemki”. Maluszkom zorganizowano niezwykłą sesję fotograficzną i na tę okazję ubrano w śpioszki z numerami, tak by było wiadomo, które pierwsze, a które ostatnie przyszło na świat. Trzeba przyznać, że to naprawdę uroczy widok.

 

fot.facebook.com
źródła: thesun.co.uk, foto facebook.com

 

 

Historia 26-letniego mężczyzny z New Delhi w Indiach wydaje się nieprawdopodobna jednak wydarzyła się naprawdę. Hindus zgłosił się do jednego z miejscowych szpitali z dość nietypowym, a zarazem bardzo wstydliwym problemem. Okazało się, że w jego pupie utknęła słuchawka od prysznica. W jaki sposób się tam znalazła to owiane jest tajemnicą, ponieważ młody człowiek nie chciał zdradzić lekarzom swojego wstydliwego sekretu.

 

 

 

Przypadek 26-latka został udokumentowany w brytyjskim czasopiśmie medycznym British Medical Journal i jak się okazuje nie jest on odosobniony. Lekarze, którzy badali pacjenta przyznali, że byli w szoku kiedy na zdjęciu rentgenowskim zauważyli wyraźny zarys prysznica! Słuchawka znalazła się aż na głębokości 15 cm i istniało poważne zagrożenie życia mężczyzny. Zrozpaczony hindus tłumaczył się tylko, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

 

 

 

 

Jego opinii nie podzielali lekarze, którzy są niemal pewni, że chłopak zabawiał się nią i sam ją tam umieścił. Ich zdaniem przemawia za tym fakt iż znane są równie podobne przypadki co ten. Skomplikowany zabieg zajął trochę czasu jednak najważniejsze, że zakończył się powodzeniem. Po znieczuleniu lekarze wyciągnęli doskwierający „przedmiot” i wypisali chłopaka do domu.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com, youtube.com

Kristen Johnson to była już nowojorska pielęgniarka. Kobieta straciła pracę po tym, jak została przyłapana na gorącym uczynku przez jednego ze swoich pacjentów. 35-latka miała manię, o której nikt z jej współpracowników do tej pory nie wiedział. Kiedy przewoziła na salę nieprzytomnych po operacji mężczyzn robiła telefonem zdjęcia ich penisów! Pielęgniarka miała w swoim smartfonie pokaźną kolekcję męskich przyrodzeń.

 

 

 

Wpadła kiedy jeden z nich ocknął się w momencie wykonywania przez nią zdjęcia. Mężczyzna zeznał, że zastał pielęgniarkę z telefonem kiedy pochylała się nad jego łóżkiem. Pacjent był rozebrany do pasa w dół i leżał bez bielizny. Kiedy zapytał ją co robi kobieta próbowała się wykręcać tłumacząc, że zmieniała mu tylko bieliznę. Mężczyzna nie dał za wygraną i poprosił o telefon, ponieważ usłyszał dźwięk migawki. Okazało się, że było to niejedyne zdjęcie w jej galerii męskich członków.

 

 

 

Sprawa trafiła do sądu, a przeprowadzone śledztwo wykazało, że Kristen  zdjęcia penisów rozsyłała swoim dwóm koleżankom. Kobieta przyznała się do stawianych jej zarzutów. Stwierdziła, że robiła to, ponieważ lubiła porównywać męskie przyrodzenia. Poszukiwania ideału zakończyły się utratą pracy, kompromitacją i sporą grzywną.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Zaręczyny to niepowtarzalny moment w życiu każdej pary, a zarazem deklaracja, że myśli się poważnie o drugiej połówce i planuje z nią wspólną przyszłość. Mężczyźni robią wszystko, aby ten dzień na zawsze zapamiętała jego wybranka, dlatego często wpadają na niestandardowe i nieco szalone pomysły. Podobnie postanowił Mark, którego sposób na zaręczyny zdecydowanie odbiegał od standardów.

 

 

Mężczyzna od dłuższego czasu planował ten dzień z iście chirurgiczną precyzją. Wybranka jego serca jest pielęgniarką, dlatego zaręczyny odbyły się w szpitalu. Tego dnia wybrał się do miejsca jej pracy, ponieważ jego ukochana pełniła dyżur. Kiedy spotkał swoją ukochaną stwierdził, że miał mały wypadek, skaleczył się ostrym przedmiotem i poprosił, aby zmieniła mu opatrunek. Dziewczyna chętnie udzieliła mu pomocy, położyła na leżance i zdjęła stary bandaż. Kiedy chciała przemyć rankę przed założeniem świeżego opatrunku, zauważyła, że coś jest w środku. Wzięła pincetę, schwyciła dziwny przedmiot w ranie, który ku jej ogromnemu zdziwieniu okazał się pierścionkiem zaręczynowym.

 

 

 

Akcja była zaplanowana przez Marka, który kilka godzin wcześniej poprosił znajomego chirurga, aby ten zrobił maleńkie nacięcie i umieścił pierścionek po lewej stronie brzucha. Na całe szczęście, jego dziewczyna nie potraktowała tego jako głupi żart i przyjęła pierścionek. Niestandardowy pomysł chłopaka okazał się strzałem w dziesiątkę, ale dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie powtarzajcie jego pomysłu.

 

 

źródła: thesun.co.uk.youtube.com

Operacja to ciężkie przeżycie dla każdego człowieka. Podchodzimy do niej z niepokojem i strachem. Zawsze mamy przed oczami najczarniejszy scenariusz i nie ma w tym nic dziwnego. Jak każde stworzenie na Ziemi cechuje na instynkt samozachowawczy i chcemy żyć.

 

 

Do nietypowej sytuacji doszło w jednym ze szpitali. Wybudzony z narkozy chłopak, który zapewne był jeszcze pod wpływem środków przeciwbólowych, miał nietypową prośbę do opiekującej się nim pielęgniarki! Chłopak na dowód tego, że żyje poprosił ją, by ta pokazała mu swoje piersi! Zabawną sytuację nakręcił telefonem siedzący  przy łóżku pacjenta kolega.

 

 

 

Filmik jest naprawdę zabawny i pokazuje, że nawet w trudnych chwilach niektórzy potrafią żartować.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

O tym, że nawet w Polsce możemy spotkać egzotyczne, niebezpieczne stworzenia przekonała się 31-letnia kobieta z Podkarpacia. Kiedy wstała, by przyszykować się do pracy w przedszkolu zobaczyła na ręce drobny ślad po ugryzieniu. Poza tym kończyna ją swędziała i była mocno spuchnięta. Objawy były na tyle niepokojące, że postanowiła poszukać pomocy w szpitalu. Lekarz przepisał jej maść i wapno na uczelnie, jak się okazało później to nie był koniec kłopotów.

 

 

 

 

 

Z minuty na minutę jej stan zaczął znacznie się pogarszać. Nim całkowicie straciła przytomność udało jej się jeszcze wezwać karetkę. Tylko dzięki temu, że zachowała zimną krew do końca może mówić o tym, że żyje. 31-latka trafiła do szpitala w Jaśle w stanie krytycznym. Ugryzienie było na tyle poważne, że wywołało zakażenie całego organizmu, sepsę. Trucizna była tak silna, że medycy liczyli się z najgorszym, na szczęście po wielogodzinnej walce sytuacja została opanowana. Mimo to kobieta do dziś zmaga się z niedowładem kończyn i porusza na wózku inwalidzkim.

 

 

 

Po szczegółowej analizie toksyn jakie znalazły się w organizmie kobiety okazało się, że została ugryziona niezwykle jadowitego pająka o nazwie pustelnik brunatny. Jego naturalnym środowiskiem są południowe krańce USA i Meksyk. Lekarze przypuszczają, że pająk musiał uciec z jakiejś hodowli, bądź przedostał się do naszego kraju wraz z transportem bananów.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto youtube.com

 

 

Do tego szokującego incydentu doszło pod koniec września tego roku w Irlandii Północnej. 25-letni mężczyzna dopuścił się przerażającego czynu, w bestialski sposób zgwałcił 2-tygodniowe maleństwo. Maluszek doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i wciąż przebywa w szpitalu, gdzie lekarze walczą o jego życie. Lokalna policja ze względu na dobro sprawy i dziecka nie podała jego personaliów.

 

 

 

 

 

Mężczyzna, który zgwałcił zaledwie 12-dniowe maleństwo został osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Placówka w Meghaberry okryta jest złą sławą i uznawana jet jako jedno z najbardziej niebezpiecznych więzień w Wielkiej Brytanii. Przekonał się o tym na własnej skórze 25-letni zwyrodnialec. Kiedy koledzy z celi dowiedzieli się za co „siedzi”zgotowali mu prawdziwe piekło.

 

 

 

 

Mężczyzna został dotkliwie pobity i gdyby nie interwencja strażników więziennych mogło dojść do prawdziwej tragedii. Mimo, że cela była monitorowana przez 24 godziny więźniom udało się wymierzyć mu sprawiedliwość. 25-latek przebywa obecnie w więziennym szpitalu, gdzie przeszedł kilka operacji. Przez cały czas przy jego łóżko straż pełnią policjanci, ponieważ istnieje ryzyko, że po tym co się stało będzie próbował popełnić samobójstwo.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com

 

 

 

 

Dyrekcja szpitala w Arizonie przecierała oczy ze zdumienia. Aż 16 pielęgniarek z oddziału intensywnej opieki medycznej mniej więcej w tym samym czasie zaszło w ciążę. Stanowi to 10 procent personelu na wspomnianym oddziale. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej tryskające radością i z wyraźnie zarysowanymi brzuszkami pielęgniarki żartowały, że „coś musi być w wodzie”. Rozwiązania zbliżają się już wielkimi krokami. Pierwsza z nich urodzi na początku września, ostatnia w styczniu.

„Baby Boom” w szpitalu w Arizonie, wybuchł przypadkowo. Kobiety podkreślają, że nie zdawały sobie sprawy, że któraś z koleżanek jest w ciąży. Sprawa wyszła na jaw kiedy jedna z nich założyła wspólną grupę na Facebooku, na której dzielą się swoimi sekretami i przemyśleniami. Gdy okazało się, że aż 16 z nich spodziewa się potomka były w szoku, jak twierdzą wygląda to jakby wszystkie planowały urodzić mniej więcej w tym samym czasie.

 

 

 

 

Pielęgniarki wywołały niemałą sensację w USA, piszą o nich również media z całego świata. Jeszcze nigdy w historii żadnego szpitala nie zdarzyło się, by tak duża liczba żeńskiego personelu była w ciąży. Dyrekcja placówki w Arizonie nie kryje radości z tego faktu i już zaplanowała dla swoich pielęgniarek wspólne „baby shower”. Ma się odbyć nim zaczną odchodzić na 12 tygodniowy urlop macierzyński.

 

 

 

 

źródła: onet.pl, foto youtube.com

Historia 24-letniego Davide Morany z hiszpańskiego miasta Murcja jest naprawdę przerażająca. Chłopak, który był wulkanem energii, kochał sport, a przede wszystkim cieszył się dobrym zdrowiem przez fatalną pomyłkę lekarza został kaleką na całe życie. Problemy młodego mężczyzny zaczęły się w styczniu tego roku. Davide, kiedy tylko poczuł się źle zgłosił się do lekarza. Niestety podczas pobytu w szpitalu żaden z medyków, którzy go badali nie potrafił zdiagnozować, że zagraża mu śmiertelne niebezpieczeństwo!

 

 

 

24-latek uskarżał się na silne bóle w okolicach żuchwy. W szpitalu przeprowadzono rutynowe badania, pobrano również krew i mocz do analizy. Lekarze  stwierdzili, że Davide ma grypę, przepisali stosowne leki i kazali przez dwa tygodnie nie wychodzić z łóżka. Niestety leczenie nie przyniosło spodziewanych rezultatów, a stan mężczyzny uległ znacznemu pogorszeniu. Bolały go nogi, a na stopach i twarzy pojawiły się dziwne brązowe plamy.

 

 

 

Młody Hiszpan ponownie trafił do szpitala. Dopiero wtedy zdiagnozowano u niego sepsę. Stan 24-latka określono jako bardzo ciężki. Choroba postępowała bardzo szybko i zaatakowała najważniejsze organy jego ciała. Jedynym ratunkiem okazała się amputacja nóg i rąk. Kończyny, które służyły mu do normalnego funkcjonowania w jednej chwili zostały usunięte. Davide w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeżył swój życiowy dramat. Teraz zbiera pieniądze na protezy, a jego marzeniem jest powrót do ukochanego sportu.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com