Operacja to ciężkie przeżycie dla każdego człowieka. Podchodzimy do niej z niepokojem i strachem. Zawsze mamy przed oczami najczarniejszy scenariusz i nie ma w tym nic dziwnego. Jak każde stworzenie na Ziemi cechuje na instynkt samozachowawczy i chcemy żyć.

 

 

Do nietypowej sytuacji doszło w jednym ze szpitali. Wybudzony z narkozy chłopak, który zapewne był jeszcze pod wpływem środków przeciwbólowych, miał nietypową prośbę do opiekującej się nim pielęgniarki! Chłopak na dowód tego, że żyje poprosił ją, by ta pokazała mu swoje piersi! Zabawną sytuację nakręcił telefonem siedzący  przy łóżku pacjenta kolega.

 

 

 

Filmik jest naprawdę zabawny i pokazuje, że nawet w trudnych chwilach niektórzy potrafią żartować.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Kristen Johnson to była już nowojorska pielęgniarka. Kobieta straciła pracę po tym, jak została przyłapana na gorącym uczynku przez jednego ze swoich pacjentów. 35-latka miała manię, o której nikt z jej współpracowników do tej pory nie wiedział. Kiedy przewoziła na salę nieprzytomnych po operacji mężczyzn robiła telefonem zdjęcia ich penisów! Pielęgniarka miała w swoim smartfonie pokaźną kolekcję męskich przyrodzeń.

 

 

 

Wpadła kiedy jeden z nich ocknął się w momencie wykonywania przez nią zdjęcia. Mężczyzna zeznał, że zastał pielęgniarkę z telefonem kiedy pochylała się nad jego łóżkiem. Pacjent był rozebrany do pasa w dół i leżał bez bielizny. Kiedy zapytał ją co robi kobieta próbowała się wykręcać tłumacząc, że zmieniała mu tylko bieliznę. Mężczyzna nie dał za wygraną i poprosił o telefon, ponieważ usłyszał dźwięk migawki. Okazało się, że było to niejedyne zdjęcie w jej galerii męskich członków.

 

 

 

Sprawa trafiła do sądu, a przeprowadzone śledztwo wykazało, że Kristen  zdjęcia penisów rozsyłała swoim dwóm koleżankom. Kobieta przyznała się do stawianych jej zarzutów. Stwierdziła, że robiła to, ponieważ lubiła porównywać męskie przyrodzenia. Poszukiwania ideału zakończyły się utratą pracy, kompromitacją i sporą grzywną.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

O tym, że nawet w Polsce możemy spotkać egzotyczne, niebezpieczne stworzenia przekonała się 31-letnia kobieta z Podkarpacia. Kiedy wstała, by przyszykować się do pracy w przedszkolu zobaczyła na ręce drobny ślad po ugryzieniu. Poza tym kończyna ją swędziała i była mocno spuchnięta. Objawy były na tyle niepokojące, że postanowiła poszukać pomocy w szpitalu. Lekarz przepisał jej maść i wapno na uczelnie, jak się okazało później to nie był koniec kłopotów.

 

 

 

 

 

Z minuty na minutę jej stan zaczął znacznie się pogarszać. Nim całkowicie straciła przytomność udało jej się jeszcze wezwać karetkę. Tylko dzięki temu, że zachowała zimną krew do końca może mówić o tym, że żyje. 31-latka trafiła do szpitala w Jaśle w stanie krytycznym. Ugryzienie było na tyle poważne, że wywołało zakażenie całego organizmu, sepsę. Trucizna była tak silna, że medycy liczyli się z najgorszym, na szczęście po wielogodzinnej walce sytuacja została opanowana. Mimo to kobieta do dziś zmaga się z niedowładem kończyn i porusza na wózku inwalidzkim.

 

 

 

Po szczegółowej analizie toksyn jakie znalazły się w organizmie kobiety okazało się, że została ugryziona niezwykle jadowitego pająka o nazwie pustelnik brunatny. Jego naturalnym środowiskiem są południowe krańce USA i Meksyk. Lekarze przypuszczają, że pająk musiał uciec z jakiejś hodowli, bądź przedostał się do naszego kraju wraz z transportem bananów.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto youtube.com

 

 

Do tego szokującego incydentu doszło pod koniec września tego roku w Irlandii Północnej. 25-letni mężczyzna dopuścił się przerażającego czynu, w bestialski sposób zgwałcił 2-tygodniowe maleństwo. Maluszek doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i wciąż przebywa w szpitalu, gdzie lekarze walczą o jego życie. Lokalna policja ze względu na dobro sprawy i dziecka nie podała jego personaliów.

 

 

 

 

 

Mężczyzna, który zgwałcił zaledwie 12-dniowe maleństwo został osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Placówka w Meghaberry okryta jest złą sławą i uznawana jet jako jedno z najbardziej niebezpiecznych więzień w Wielkiej Brytanii. Przekonał się o tym na własnej skórze 25-letni zwyrodnialec. Kiedy koledzy z celi dowiedzieli się za co „siedzi”zgotowali mu prawdziwe piekło.

 

 

 

 

Mężczyzna został dotkliwie pobity i gdyby nie interwencja strażników więziennych mogło dojść do prawdziwej tragedii. Mimo, że cela była monitorowana przez 24 godziny więźniom udało się wymierzyć mu sprawiedliwość. 25-latek przebywa obecnie w więziennym szpitalu, gdzie przeszedł kilka operacji. Przez cały czas przy jego łóżko straż pełnią policjanci, ponieważ istnieje ryzyko, że po tym co się stało będzie próbował popełnić samobójstwo.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com

 

 

 

 

Dyrekcja szpitala w Arizonie przecierała oczy ze zdumienia. Aż 16 pielęgniarek z oddziału intensywnej opieki medycznej mniej więcej w tym samym czasie zaszło w ciążę. Stanowi to 10 procent personelu na wspomnianym oddziale. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej tryskające radością i z wyraźnie zarysowanymi brzuszkami pielęgniarki żartowały, że „coś musi być w wodzie”. Rozwiązania zbliżają się już wielkimi krokami. Pierwsza z nich urodzi na początku września, ostatnia w styczniu.

„Baby Boom” w szpitalu w Arizonie, wybuchł przypadkowo. Kobiety podkreślają, że nie zdawały sobie sprawy, że któraś z koleżanek jest w ciąży. Sprawa wyszła na jaw kiedy jedna z nich założyła wspólną grupę na Facebooku, na której dzielą się swoimi sekretami i przemyśleniami. Gdy okazało się, że aż 16 z nich spodziewa się potomka były w szoku, jak twierdzą wygląda to jakby wszystkie planowały urodzić mniej więcej w tym samym czasie.

 

 

 

 

Pielęgniarki wywołały niemałą sensację w USA, piszą o nich również media z całego świata. Jeszcze nigdy w historii żadnego szpitala nie zdarzyło się, by tak duża liczba żeńskiego personelu była w ciąży. Dyrekcja placówki w Arizonie nie kryje radości z tego faktu i już zaplanowała dla swoich pielęgniarek wspólne „baby shower”. Ma się odbyć nim zaczną odchodzić na 12 tygodniowy urlop macierzyński.

 

 

 

 

źródła: onet.pl, foto youtube.com

Historia 24-letniego Davide Morany z hiszpańskiego miasta Murcja jest naprawdę przerażająca. Chłopak, który był wulkanem energii, kochał sport, a przede wszystkim cieszył się dobrym zdrowiem przez fatalną pomyłkę lekarza został kaleką na całe życie. Problemy młodego mężczyzny zaczęły się w styczniu tego roku. Davide, kiedy tylko poczuł się źle zgłosił się do lekarza. Niestety podczas pobytu w szpitalu żaden z medyków, którzy go badali nie potrafił zdiagnozować, że zagraża mu śmiertelne niebezpieczeństwo!

 

 

 

24-latek uskarżał się na silne bóle w okolicach żuchwy. W szpitalu przeprowadzono rutynowe badania, pobrano również krew i mocz do analizy. Lekarze  stwierdzili, że Davide ma grypę, przepisali stosowne leki i kazali przez dwa tygodnie nie wychodzić z łóżka. Niestety leczenie nie przyniosło spodziewanych rezultatów, a stan mężczyzny uległ znacznemu pogorszeniu. Bolały go nogi, a na stopach i twarzy pojawiły się dziwne brązowe plamy.

 

 

 

Młody Hiszpan ponownie trafił do szpitala. Dopiero wtedy zdiagnozowano u niego sepsę. Stan 24-latka określono jako bardzo ciężki. Choroba postępowała bardzo szybko i zaatakowała najważniejsze organy jego ciała. Jedynym ratunkiem okazała się amputacja nóg i rąk. Kończyny, które służyły mu do normalnego funkcjonowania w jednej chwili zostały usunięte. Davide w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeżył swój życiowy dramat. Teraz zbiera pieniądze na protezy, a jego marzeniem jest powrót do ukochanego sportu.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Prawdziwy koszmar przeżyli rodzice kilkudniowej Sofii Ferreira z Brazylii. Do feralnego zdarzenia doszło raptem 3 dni po jej przyjściu na świat. Kiedy wieczorem tuż po kąpieli mama założyła jej świeżą pieluszkę z dzieckiem zaczęło dziać się coś strasznego. Sofia słabła z minuty na minutę, zrobiła się bardzo blada, a z jej ust sączyła się piana. Przerażeni rodzice nie czekając nawet chwili wsiedli w samochód i zawieźli ją do szpitala. To właśnie tam odkryto przerażająco prawdę.

 

 

 

Okazało się, że do pieluchy, którą założyła jej matka dostał się skorpion żółty należący do najbardziej jadowitych i niebezpiecznych dla człowieka pajęczaków na świecie. Tego makabrycznego odkrycia dokonała lekarka ze szpitala w Vitoria de Conquista, Camila Mirante. Kobieta była wstrząśnięta tym co zobaczyła, a o pomoc w jego usunięciu poprosiła pracownika ochrony. Pajęczak ukąsił Sofię aż siedmiokrotnie, a jej życie wisiało na włosku.

 

 

 

Na szczęście dzięki szybkiej reakcji rodziców i pomocy lekarzy maleństwo zostało uratowane. Dziewczynka otrzymała wiele dawek surowicy i spędziła kilka dni na oddziale intensywnej terapii. Obecnie przebywa w domu i szybko wraca do zdrowia, mimo to rodzice boją się, że podobna sytuacja w każdej chwili może się powtórzyć. Od tragicznego zdarzenia bacznie przyglądają się wszystkim ciuszkom, jakie zakładają małej i dziękują Bogu, że ocalił ich córeczkę.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

Historia jaką przeżył 16-letni Sam Kanizay to idealny materiał dla twórców horrorów. Chłopak spędzał swój wolny czas z rodziną na plaży nieopodal australijskiego miasta Brighton. Młodzieniec postanowił sprawdzić temperaturę wody i przez niemal pół godziny brodził w niej nogami zanurzonymi po kolana. Kiedy znudziła mu się ta zabawa wyszedł na brzeg i wtedy poczuł dziwne mrowienie w nogach. Początkowo myślał, że to efekt zimnej wody.

Po chwili ku przerażeniu nastolatka jego stopy pokryły się krwią. Co gorsze kiedy jego tata i siostra próbowali zatamować krwawienie nie przynosiło to żadnego efektu. Zaniepokojona rodzina  nie czekała ani chwili dłużej i udała się do pobliskiego szpitala. Początkowo podejrzewano, że poraniły go kamienie, które znajdowały się w wodzie, jednak po bliższej diagnozie stwierdzono, że jego nogi pokrywa  tysiące wesz morskich. Są to małe pasożyty, które stanowią ogromne zagrożenie dla człowieka.
Stworzenia żywią się zazwyczaj „morską padliną” jednak tym razem zaatakowały żywy organizm. Mikroskopijne ranki na ciele, z których sączyła się krew to efekt ich „uczty” jaką urządziły sobie na ciele bezradnego nastolatka. Na szczęście historia Sama zakończyła się happy endem i po kilku dniach spędzonych w szpitalu i zażyciu odpowiednich antybiotyków został wypisany do domu.
źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Nieodpowiedzialne zachowanie niektórych osób nie zna granic. Tak właśnie zachował się 24-letni Hiszpan Mario Garcia Montealegre. Młody mężczyzna chciał być „zabawny” i zapowiedział, że kopnie kobietę, które czekała na zmianę świateł na jednym z przejść dla pieszych w Barcelonie. Obietnicy nie złamał, ale za swój idiotyczny występek będzie musiał sporo zapłacić.

 

 

 

Zachowanie młodego człowieka było skrajnie głupie z kliku powodów. Kobieta mogła upaść na ulicę i zostać potrącona przez samochód. Mocnym kopniakiem mógł jej również złamać nogę.  48-latka doznała stresu pourazowego i przez wiele miesięcy nie mogła normalnie pracować. Postanowiła więc poszukać dowcipnisia, który ją skrzywdził. Przy pomocy policji i monitoringu udało się zidentyfikować sprawcę, okazał się nim wspomniany 24-latek pochodzący z miejscowości Talavera koło Toledo.

 

 

 

Sprawca został zatrzymany, w zasadzie sam zgłosił się na policję i osądzony. 24-latek został oskarżony o napaść i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu ofierze swojego „żartu”. Groziło mu za to nawet do 5 lat więzienia, jednak z racji przyznania się do winy i współpracy z wymiarem sprawiedliwości sąd nakazał mu zapłacić kobiecie 60 tysięcy euro, czyli ponad 250 tys. złotych odszkodowania. Mężczyzna zgodził się na te warunki. Przyznał, że już nigdy nie zrobi czegoś tak głupiego. W sumie nie ma się czemu dziwić, ponieważ jego konto znacznie się uszczupliło.

 

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com, foto youtube.com