Przerażającego odkrycia w swoim samochodzie dokonał 47-letni Chris Nguyen z USA. Mężczyzna od kilku dni zmagał się z dość uciążliwym problem w swoim samochodzie. Auto nie chciało odpalać, a kiedy już udało się je uruchomić gasło kilka minut po wyjeździe na drogę. Zniecierpliwiony 47-latek postanowił rozwiązać problem na własną rękę. Otworzył maskę, rozebrał części i wtedy ku jego ogromnemu przerażeniu ukazał się gigantyczny wąż.

 

 

 

Problemy z jakimi zmagał się 47-latek zaczęły się od dnia kiedy odwiedził swoją mamę. Kiedy wrócił do auta za nic w świecie nie mógł go odpalić. Gdy mu się to udało samochód zgasł po 10 minutach. Wtedy nie spodziewał się, że znajdzie w nim ponad 2-metrowego węża. Na szczęście w porę uciekł od samochodu i zaalarmował policję. Stróże prawa byli niemniej zszokowani niż on.

 

 

 

Później okazało się, że schronienie pod maską samochodu 47-latka  znalazł sporych rozmiarów pyton. Podczas swojego krótkiego pobytu wąż zdołał narobić wielu szkód. Uszkodził wspomaganie kierownicy i alternator. Wyciąganie zdenerwowanego gada zajęło ponad 4 godziny na szczęście operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Fatalnie w skutkach dla 19-letniego kierowcy i 3-lata młodszej pasażerki zakończyła się decyzja o podwózce 22-letniego autostopowicza stojącego przy lokalnej drodze w powiecie staszowskim (woj. Świętokrzyskie). Para, która przejeżdżała samochodem przez miejscowość Strzelec zauważyła w pewnym momencie znajomego mężczyznę, który stał przy drodze i próbował zatrzymywać samochody.

Młodzi ludzie zdecydowali się zabrać go ze sobą. Jak się później okazało miało to dla nich fatalne konsekwencje. Z ustaleń policji wynika, że między mężczyznami doszło do słownej utarczki. Funkcjonariusze próbują ustalić czy posprzeczali się o pieniądze, 22-latek nie chciał zapłacić na podwózkę, czy powód był zupełnie inny. Samochód zjechał na pobocze, a kiedy 19-latek nie chciał kontynuować dalszej jazdy za kierownicą siadł autostopowicz.
Kilka minut później samochód prowadzony już przez 22-latka rozbił się na ostrym zakręcie. Z ustaleń lokalnej policji wynika, że mężczyzna nie dostosował prędkości, auto wpadło w poślizg i dachowało. Zarówno kierowca jak i pasażerowie zostali przetransportowani do szpitala. Od prowadzącego pojazd pobrano krew w celu ustalenia czy nie był pod wpływem alkoholu bądź środków odurzających.
źródła: 02.pl, foto youtube.com

 

 

To co udało się nagrać pewnemu węgierskiemu kierowcy zdarza się raz na milion przypadków. Mężczyzna uchwycił fascynujący moment, który początkowo wywołał na nim szokujące wrażenie i nie mógł do końca uwierzyć w to co widzi. Jadąc swoim autem i pokonując jezdnię nieopodal wsi Udavar na Węgrzech przed jego maską przebiegło stado jeleni i saren, jednak nie było to zwykłe stado.

 

 

Stado składało się bowiem z kilkuset jeleni i saren, a pokonanie jezdni w celu przedostania się z pól w leśne ostępy zajęło im trochę czasu. Ich  zaskakujące pojawienie i to w tak ogromnej ilości robi niesamowite wrażenie. Filmik jest prawdziwym hitem i w ciągu zaledwie dwóch dni obejrzało go prawie milion osób.

 

Tak wielkie stado jeleni to naprawdę bardzo rzadki widok. Mężczyzna może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. Oczywiście nagrania by nie było, gdyby nie kamerka samochodowa, którą posiadał. Dzięki temu zarejestrował niecodzienne zjawisko i podzielił się filmem z innymi, dzięki czemu możemy zobaczyć ten fascynujący pokaz dzikiej przyrody.

 

Szarvasok

Több száz szarvas vonul át a Sátorhely és Udvar közötti úton !Gungl Csaba készítette a videót November 17-én .

Gepostet von Vadászunk am Montag, 20. November 2017

źródła: facebook.com, foto: facebook.com

Nietypowego zatrzymania dokonali policjanci z Jaworzna. W poniedziałkowy wieczór patrolując ulicę miasta nieoznakowanym radiowozem natknęli się na młodą kobietę, która usilnie próbowała złapać stopa. Kiedy się zatrzymali i zapytali czy mogą jej w jakiś sposób pomóc, 20-latka oznajmiła, że jak najszybciej musi dojechać do Krakowa. Ze względów oczywistych funkcjonariusze odmówili spełnienia jej prośby. Wtedy próbowała przekupić ich narkotykami!

 

 

 

 

Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z kim ma do czynienia i usilnie próbowała przekonać mężczyzn torebką z białym proszkiem, którym chętnie chciała się podzielić. 20-latka w ogóle nie zorientowała się, że coś jest nie tak i po krótkiej rozmowie mężczyźni ujawnili swoją tożsamość. Zaskoczona kobieta została zatrzymana i przewieziona na komisariat.

 

 

Po przebadaniu zawartości woreczka okazało się, że jest to amfetamina. Jakby tego było mało 20-letnia Krakowianka posiadała przy sobie jeszcze więcej torebek z białym proszkiem. Kobieta za handel i posiadanie narkotyków może spędzić w celi nawet trzy lata. W jej sprawie toczy się dochodzenie mające ustalić, czy była dilerem i zajmowała się handlem narkotykami na szeroką skalę.

 

 

 

źródła: se.pl, foto pixabay.com

Do przerażająco wyglądającego incydentu doszło podczas organizowania tzw weselnej bramki. Grupa młodych mężczyzn zatrzymała samochód, w którym podróżował świadek nowożeńców. Panowie powiedzieli kierowcy, że nie przepuszczą ich dopóki nie dostaną butelki alkoholu. Jeden z nich zagrodził nawet przejazd kładąc się przed samochodem. Wtedy auto ruszyło i przejechało po zaskoczonym „bramkowiczu”.

 

 

 

 

 

Nagranie daje do myślenia i wygląda naprawdę makabrycznie. W pierwszym momencie nasuwa się myśl, że ten człowiek nie przeżył zetknięcia z jakby nie patrzeć ważącym kilkaset kilogramów autem. Na szczęście w tym przypadku nic się nie stało! Nie wiemy czy w chwili zdarzenia mężczyzna już był pijany i nic nie poczuł, ale można mówić o prawdziwym cudzie. Kilka sekund później wstał o własnych siłach i zaczął żartować.

 

 

 

O tym, że sytuacja była poważna świadczy zachowanie gapiów i kolegów desperata, który w taki sposób próbował zgarnąć przysłowiową flaszkę. Dziwi również tłumaczenie kierowcy, który przyznał, ze nie widział iż ktoś kładzie się pod jego samochód. Aż strach pomyśleć co by było gdyby mężczyźnie stało się coś naprawdę. W tym przypadku można mówić o naprawdę dużym szczęściu.

 

 

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Wielu kierowców nie zachowuje należytej ostrożności przed przejazdami kolejowymi. W internecie, aż roi się od filmików, na których widzimy kierowców, którzy niemal w ostatniej chwili przejeżdżają przez torowisko tuż przed jadącym pociągiem. W tym przypadku na nic się zdają apele PKP i organizowanie specjalnych kampanii, które mają dawać do myślenia. Wielu ludzi uważa, że zdąży, łamiąc przy tym wszystkie możliwe przepisy.

 

 

 

Makabryczne nagranie jakie pojawiło się na oficjalnym kanale PKP na youtubie to dowód na to, że kierowcy albo są roztargnieni, albo nie przejmują się tym, że pociąg stanowi dla nich ogromne niebezpieczeństwo. Wypadek zarejestrowany na przejeździe kolejowym w Blachowni nieopodal Częstochowy miał miejsce dwa miesiące temu. Na nagraniu widzimy jak kierowca Seata wjeżdża wprost pod skład pociągu towarowego.

 

 

 

Wielotonowa maszyna wręcz zmiata auto z drogi. Warto dodać, że kierowca wjechał na przejazd mimo zamkniętych rogatek. Nagranie pojawiło się po to, by przestrzec innych kierowców i dać im do zrozumienia jakie konsekwencje mogą ich spotkać. Jednak to czy ich ono czegoś nauczy zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od nich.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Piękna pogoda, sucha jezdnia. malownicze krajobrazy i mały ruch na drodze to wymarzone warunki dla każdego kierowcy. Jednak w tym przypadku sielską atmosferę przerwał przerażający incydent, który zarejestrowała kamerka zamontowana w jednym z  aut. Kierowca, który nagrał to niecodzienne zdarzenie przyznał, że był w niesamowitym szoku kiedy zobaczył co się stało.

 

 

Pod maskę auta jadącego z naprzeciwka wbiegł jeleń. Ze względu na to, że kierowca podróżował Volksvagenem Beetle, którego maska jest nachylona pod specyficznym kątek wraz z siłą uderzenia sprawiły, że zwierzę wręcz wystrzeliło jak z katapulty kilka dobrych metrów w powietrze. Ciężko jednoznacznie wytłumaczyć to zdarzenie jednak filmik, na którym jest ono udokumentowane wygląda wręcz niewiarygodnie.

 

 

Z relacji kierowcy wynika, że jeleń przeleciał kilkadziesiąt metrów koziołkując w powietrzu i upadł na polanę obok drogi. Zwierzę nie przeżyło spotkania z samochodem, a auto zostało dość poważnie uszkodzone. Na całe szczęście kierowca wyszedł z całej sytuacji bez szwanku i oprócz szoku jaki przeżył jest cały i zdrowy. Na pewno na długo zapamięta te traumatyczne chwile i jeszcze nie raz będzie do nich wracał.

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Ten mężczyzna wyszedł z założenia, że większy może więcej i zaparkował swojego SUV-a w taki sposób, że zajął dwa miejsca parkingowe. Oczywiście nie poprawił samochodu, tak by ten zmieścił się liniach wyznaczających miejsce do zaparkowania i jak gdyby nigdy nic udał się do sklepu na zakupy. Zachowanie kierowcy zupełnie nie przypadło do gustu dwóm mężczyznom, którzy poruszali się o wiele większymi pojazdami. Panowie przy pomocy swoich terenówek postanowili nauczyć go, jak powinno się prawidłowo parkować.

 

 

 

Kiedy kierowca wrócił na parking i chciał wsiąść do swojego auta czekała go niemiła niespodzianka. Samochód został zastawiony przez dwie potężne terenówki. Na nagraniu wyraźnie widać, że mężczyzna nie wiedział zbytnio co ma zrobić i kiedy obszedł auta dookoła zaczął we frustracji kopać je po kołach.

 

 

 

Ostatecznie ku uciesze nagrywających go z ukrycia właścicieli terenówek wpadł na pomysł, by wejść do auta przez bagażnik. Widok nurkującego kierowcy SUV-a jest przekomiczny. Internauci chwalą postawę mężczyzn, którzy nauczyli go respektu do innych kierowców. Ciekawe czy wyciągnie z tej lekcji jakieś wnioski?

 

 

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Do nietypowej kradzieży doszło w środku dnia w Bogatyni (Dolny Śląsk). Zamaskowani sprawcy poruszający się czerwonym Oplem Astra bez tablic rejestracyjnych włamali się do jednego z aut zaparkowanych na jednej z uliczek miasteczka. Sytuacja była dla nich na tyle stresująca, że prowadzący Opla zapomniał o swoim koledze i ruszył nim ten zdążył wskoczyć do auta. Nagranie ze zdarzenia dzięki kierowcy, który widział całą sytuację trafiło do sieci.

 

 

 

 

 

Sprawcy kradzieży zostali bardzo szybko namierzeni przez bogatyńskich policjantów. Samochód, którym poruszali się złodzieje zaparkowano na jednej z mało uczęszczanych uliczek miasta. W aucie odnaleziono ukradzione przedmioty. Łupem rabusiów padły skrzynki z narzędziami. Kilka godzin później zlokalizowano sprawców kradzieży. Okazało się, że kierujący autem miał zakaz prowadzenia pojazdów i był poszukiwany przez policję.

 

 

 

 

Po przesłuchaniu złodziejom postawiono zarzut włamania i kradzieży, do którego się przyznali. Za czyn jakiego się dopuścili grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Po obejrzeniu nagrania z ich wyczynu nasuwa się pytanie czy byli aż tak naiwni i nie zdawali sobie sprawy, że widzą ich inni ludzie? Wychodzi na to, że tak, ponieważ nic sobie z tego nie robili.

 

źródła: wprost.pl, youtube.com, foto youtube.com