Piękna pogoda, sucha jezdnia. malownicze krajobrazy i mały ruch na drodze to wymarzone warunki dla każdego kierowcy. Jednak w tym przypadku sielską atmosferę przerwał przerażający incydent, który zarejestrowała kamerka zamontowana w jednym z  aut. Kierowca, który nagrał to niecodzienne zdarzenie przyznał, że był w niesamowitym szoku kiedy zobaczył co się stało.

 

 

Pod maskę auta jadącego z naprzeciwka wbiegł jeleń. Ze względu na to, że kierowca podróżował Volksvagenem Beetle, którego maska jest nachylona pod specyficznym kątek wraz z siłą uderzenia sprawiły, że zwierzę wręcz wystrzeliło jak z katapulty kilka dobrych metrów w powietrze. Ciężko jednoznacznie wytłumaczyć to zdarzenie jednak filmik, na którym jest ono udokumentowane wygląda wręcz niewiarygodnie.

 

 

Z relacji kierowcy wynika, że jeleń przeleciał kilkadziesiąt metrów koziołkując w powietrzu i upadł na polanę obok drogi. Zwierzę nie przeżyło spotkania z samochodem, a auto zostało dość poważnie uszkodzone. Na całe szczęście kierowca wyszedł z całej sytuacji bez szwanku i oprócz szoku jaki przeżył jest cały i zdrowy. Na pewno na długo zapamięta te traumatyczne chwile i jeszcze nie raz będzie do nich wracał.

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

To co udało się nagrać pewnemu węgierskiemu kierowcy zdarza się raz na milion przypadków. Mężczyzna uchwycił fascynujący moment, który początkowo wywołał na nim szokujące wrażenie i nie mógł do końca uwierzyć w to co widzi. Jadąc swoim autem i pokonując jezdnię nieopodal wsi Udavar na Węgrzech przed jego maską przebiegło stado jeleni i saren, jednak nie było to zwykłe stado.

 

 

Stado składało się bowiem z kilkuset jeleni i saren, a pokonanie jezdni w celu przedostania się z pól w leśne ostępy zajęło im trochę czasu. Ich  zaskakujące pojawienie i to w tak ogromnej ilości robi niesamowite wrażenie. Filmik jest prawdziwym hitem i w ciągu zaledwie dwóch dni obejrzało go prawie milion osób.

 

Tak wielkie stado jeleni to naprawdę bardzo rzadki widok. Mężczyzna może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. Oczywiście nagrania by nie było, gdyby nie kamerka samochodowa, którą posiadał. Dzięki temu zarejestrował niecodzienne zjawisko i podzielił się filmem z innymi, dzięki czemu możemy zobaczyć ten fascynujący pokaz dzikiej przyrody.

 

Szarvasok

Több száz szarvas vonul át a Sátorhely és Udvar közötti úton !Gungl Csaba készítette a videót November 17-én .

Gepostet von Vadászunk am Montag, 20. November 2017

źródła: facebook.com, foto: facebook.com

Nietypowego zatrzymania dokonali policjanci z Jaworzna. W poniedziałkowy wieczór patrolując ulicę miasta nieoznakowanym radiowozem natknęli się na młodą kobietę, która usilnie próbowała złapać stopa. Kiedy się zatrzymali i zapytali czy mogą jej w jakiś sposób pomóc, 20-latka oznajmiła, że jak najszybciej musi dojechać do Krakowa. Ze względów oczywistych funkcjonariusze odmówili spełnienia jej prośby. Wtedy próbowała przekupić ich narkotykami!

 

 

 

 

Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z kim ma do czynienia i usilnie próbowała przekonać mężczyzn torebką z białym proszkiem, którym chętnie chciała się podzielić. 20-latka w ogóle nie zorientowała się, że coś jest nie tak i po krótkiej rozmowie mężczyźni ujawnili swoją tożsamość. Zaskoczona kobieta została zatrzymana i przewieziona na komisariat.

 

 

Po przebadaniu zawartości woreczka okazało się, że jest to amfetamina. Jakby tego było mało 20-letnia Krakowianka posiadała przy sobie jeszcze więcej torebek z białym proszkiem. Kobieta za handel i posiadanie narkotyków może spędzić w celi nawet trzy lata. W jej sprawie toczy się dochodzenie mające ustalić, czy była dilerem i zajmowała się handlem narkotykami na szeroką skalę.

 

 

 

źródła: se.pl, foto pixabay.com

Przerażającego odkrycia w swoim samochodzie dokonał 47-letni Chris Nguyen z USA. Mężczyzna od kilku dni zmagał się z dość uciążliwym problem w swoim samochodzie. Auto nie chciało odpalać, a kiedy już udało się je uruchomić gasło kilka minut po wyjeździe na drogę. Zniecierpliwiony 47-latek postanowił rozwiązać problem na własną rękę. Otworzył maskę, rozebrał części i wtedy ku jego ogromnemu przerażeniu ukazał się gigantyczny wąż.

 

 

 

Problemy z jakimi zmagał się 47-latek zaczęły się od dnia kiedy odwiedził swoją mamę. Kiedy wrócił do auta za nic w świecie nie mógł go odpalić. Gdy mu się to udało samochód zgasł po 10 minutach. Wtedy nie spodziewał się, że znajdzie w nim ponad 2-metrowego węża. Na szczęście w porę uciekł od samochodu i zaalarmował policję. Stróże prawa byli niemniej zszokowani niż on.

 

 

 

Później okazało się, że schronienie pod maską samochodu 47-latka  znalazł sporych rozmiarów pyton. Podczas swojego krótkiego pobytu wąż zdołał narobić wielu szkód. Uszkodził wspomaganie kierownicy i alternator. Wyciąganie zdenerwowanego gada zajęło ponad 4 godziny na szczęście operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Do tego niecodziennego zdarzenia doszło na jednym z osiedlowych parkingów, gdzieś w dalekiej Rosji. Właściciel starej, białej Łady zostawił swój samochód parkując go bardzo nonszalancko. Nie dość, że samochód zajmował dwa miejsca parkingowe, to mężczyzna, który z niego wysiadł nie przejmował się zupełnie uwagami innych kierowców. Ci poprosili go, aby przestawił auto, ponieważ obok mógł spokojnie zmieścić się kolejny samochód.

 

 

 

Chamski kierowca doczekał się kary, jaka mu się należała. Mężczyzna, który nie znalazł miejsca na zatłoczonym parkingu, postanowił „skrócić” starą Ładę, tak by zaparkować obok niej. Użył do tego szlifierki kątowej i przyciął białe autko „odblokowując” zajęte miejsce. Zdarzenie obserwował inny kierowca, który nagrał poczynania wściekłego mężczyzny. Ciekawe jaką minę miał właściciel Łady kiedy zobaczył, że jego auto zostało nieco zmodernizowane.

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Do przerażająco wyglądającego incydentu doszło podczas organizowania tzw weselnej bramki. Grupa młodych mężczyzn zatrzymała samochód, w którym podróżował świadek nowożeńców. Panowie powiedzieli kierowcy, że nie przepuszczą ich dopóki nie dostaną butelki alkoholu. Jeden z nich zagrodził nawet przejazd kładąc się przed samochodem. Wtedy auto ruszyło i przejechało po zaskoczonym „bramkowiczu”.

 

 

 

 

 

Nagranie daje do myślenia i wygląda naprawdę makabrycznie. W pierwszym momencie nasuwa się myśl, że ten człowiek nie przeżył zetknięcia z jakby nie patrzeć ważącym kilkaset kilogramów autem. Na szczęście w tym przypadku nic się nie stało! Nie wiemy czy w chwili zdarzenia mężczyzna już był pijany i nic nie poczuł, ale można mówić o prawdziwym cudzie. Kilka sekund później wstał o własnych siłach i zaczął żartować.

 

 

 

O tym, że sytuacja była poważna świadczy zachowanie gapiów i kolegów desperata, który w taki sposób próbował zgarnąć przysłowiową flaszkę. Dziwi również tłumaczenie kierowcy, który przyznał, ze nie widział iż ktoś kładzie się pod jego samochód. Aż strach pomyśleć co by było gdyby mężczyźnie stało się coś naprawdę. W tym przypadku można mówić o naprawdę dużym szczęściu.

 

 

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Wielu kierowców nie zachowuje należytej ostrożności przed przejazdami kolejowymi. W internecie, aż roi się od filmików, na których widzimy kierowców, którzy niemal w ostatniej chwili przejeżdżają przez torowisko tuż przed jadącym pociągiem. W tym przypadku na nic się zdają apele PKP i organizowanie specjalnych kampanii, które mają dawać do myślenia. Wielu ludzi uważa, że zdąży, łamiąc przy tym wszystkie możliwe przepisy.

 

 

 

Makabryczne nagranie jakie pojawiło się na oficjalnym kanale PKP na youtubie to dowód na to, że kierowcy albo są roztargnieni, albo nie przejmują się tym, że pociąg stanowi dla nich ogromne niebezpieczeństwo. Wypadek zarejestrowany na przejeździe kolejowym w Blachowni nieopodal Częstochowy miał miejsce dwa miesiące temu. Na nagraniu widzimy jak kierowca Seata wjeżdża wprost pod skład pociągu towarowego.

 

 

 

Wielotonowa maszyna wręcz zmiata auto z drogi. Warto dodać, że kierowca wjechał na przejazd mimo zamkniętych rogatek. Nagranie pojawiło się po to, by przestrzec innych kierowców i dać im do zrozumienia jakie konsekwencje mogą ich spotkać. Jednak to czy ich ono czegoś nauczy zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od nich.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Szokująca historia Jegienija Czernowa i Jany Kruczkowej to przestroga dla wielu kochanków. Młodzi ludzie cieszyli się życiem, oboje mieli zaledwie 22-lata i tysiące planów na przyszłość. Niestety zostało ono przerwane w dramatycznych okolicznościach. Para wybrała się nad lokalne jezioro zlokalizowane na obrzeżach Wołgogradu (Rosja). Zaparkowali samochód tuż nad brzegiem i dali się ponieść namiętności. Kilka godzin później zaniepokojeni rodzice próbowali dodzwonić się do swoich dzieci, niestety bezskutecznie.

 

 

 

Sprawą zajęła się policja, wszczęto poszukiwania, w które zaangażowało się wiele osób. Nikt nie przypuszczał, że wydarzyło się coś strasznego, przecież tak młodzi ludzie nie mogli przepaść nagle bez śladu. Niestety finał poszukiwań okazał się największym koszmarem dla bliskich zaginionej pary. Stara łada niva należąca do Jewgienija została odnaleziona pod wodą. Kiedy auto wydobyto na brzeg w środku, na tylnej kanapie odnaleziono ich ciała. Rodziny potwierdziły, że są to Jewgienij i Jana.

 

 

 

Śledztwo miejscowej prokuratury wykazało, że kochankowie zaparkowali zbyt blisko jeziora. Miłosne igraszki na tylnej kanapie spowodowały, że pojazd stoczył się do wody. Policjanci wyjaśnili, że „Kochankowie tak trzęśli pojazdem, że doszło do tragedii”. Młodzi ludzie znaleźli się w potrzasku i nie udało im się wydostać z tonącego samochodu. Śmierć 22-letniej pary jest szokiem dla lokalnej społeczności. Wszyscy, którzy ich znali przyznali, że obydwoje byli kulturalnymi i bezkonfliktowymi ludźmi.

 

 

 

źródła: thesun.com foto facebook.com

Piękna pogoda, sucha jezdnia. malownicze krajobrazy i mały ruch na drodze to wymarzone warunki dla każdego kierowcy. Jednak w tym przypadku sielską atmosferę przerwał przerażający incydent, który zarejestrowała kamerka zamontowana w jednym z  aut. Kierowca, który nagrał to niecodzienne zdarzenie przyznał, że był w niesamowitym szoku kiedy zobaczył co się stało.

 

 

Pod maskę auta jadącego z naprzeciwka wbiegł jeleń. Ze względu na to, że kierowca podróżował Volksvagenem Beetle, którego maska jest nachylona pod specyficznym kątek wraz z siłą uderzenia sprawiły, że zwierzę wręcz wystrzeliło jak z katapulty kilka dobrych metrów w powietrze. Ciężko jednoznacznie wytłumaczyć to zdarzenie jednak filmik, na którym jest ono udokumentowane wygląda wręcz niewiarygodnie.

 

 

Z relacji kierowcy wynika, że jeleń przeleciał kilkadziesiąt metrów koziołkując w powietrzu i upadł na polanę obok drogi. Zwierzę nie przeżyło spotkania z samochodem, a auto zostało dość poważnie uszkodzone. Na całe szczęście kierowca wyszedł z całej sytuacji bez szwanku i oprócz szoku jaki przeżył jest cały i zdrowy. Na pewno na długo zapamięta te traumatyczne chwile i jeszcze nie raz będzie do nich wracał.

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com