Życie małego Yahay’a od  urodzenia było bardzo smutne. Choć był niewinnym dzieckiem przez zniekształconą twarz z jaką się urodził był w swoim rodzinnym mieście wyśmiewany przez innych ludzi. Dziecko było odizolowane od reszty społeczeństwa i przez wiele lat wiodło życie wyrzutka społecznego, ponieważ rodzice nie chcieli narażać go na cierpienie.

 

Zdesperowana  kobieta chcąc walczyć o dobro swojego synka zdecydowała się na dramatyczny apel w Internecie. Opisała jego historię dokumentując ją zdjęciami. Matka liczyła, że kogoś wzruszy dramat chłopca, dzięki czemu otrzyma jakąkolwiek pomoc. Okazało się, że kwota jaką zebrano na operację była niewystarczająca, co jeszcze bardziej pogrążyło w rozpaczy całą rodzinę. Jednak pewnego dnia doszło do cudu, zgłosiła się do nich Fatima Baraka z Australii, która zaoferowała, że opłaci zabieg Yahay’a.

 

Kobieta wiedziała ile jest warte szczęście i życie ludzkie, ponieważ kilka miesięcy wcześniej wygrała walkę z rakiem piersi. Rodzice przystali na propozycję Australijki i powierzyli zdrowie dziecka w jej ręce. W niedługim czasie chłopiec leżał w australijskim szpitalu, gdzie przygotowywano go do zabiegu.

 

Operacja była nie lada wyzwaniem dla lekarzy i mimo tego, że początkowo zakładano iż potrwa 6 godzin, trwała aż 18. Przy twarzy dziecka pracował zespół liczący 30 osób. Światowej sławy chirurdzy dokonali udanej rekonstrukcji buzi, dzięki czemu chłopiec będzie mógł wieść normalne życie. Wzruszenia nie kryli rodzice, jak i kobieta, która sfinansowała zabieg. Dziś Yahay jest normalnym, prawidłowo rozwijającym się dzieckiem, które cieszy się z każdego dnia.

 

źródła: dailymail.co.uk foto youtube.com

O prawdziwym cudzie mogą mówić rodzice 3-letniego Casey’a Hathaway’a z USA. Maluch mieszkający w Karolinie Północnej spędził samotnie w lesie 72 godziny. Kiedy po dwóch dobach poszukiwań nie udało się odnaleźć chłopca wszyscy spodziewali się najgorszego. Na szczęście trzeciego dnia poszukiwań zlokalizowano Casey’a. Maluch był wyziębiony, ale w dość dobrej formie.

 

 

 

 

Z ustaleń szeryfa, który rozmawiał z chłopcem wynika, że przez cały czas był przy nim niedźwiedź, dzięki któremu 3-latek przetrwał w trudnych warunkach. Chłopiec powiedział, że niedźwiedź pilnował aby nic się mu nie stało. W cud wierzy również rodzina 3-latka. Rodzice, jak i ciocia chłopca są przekonani, że ktoś musiał mu pomóc, ponieważ nie było najmniejszych szans by samotny 3-latek przeżył tak wiele godzin w zimnym lesie.

 

 

 

 

Casey zaginął w trakcie zabawy ze swoimi kuzynami. Chłopcy bawili się w ogrodzie prababci. W pewnym momencie maluch zniknął im z oczu i nie wrócił do domu. W poszukiwania chłopca zaangażowała się rodzina, policjanci a nawet piechota morska. Na szczęście przygoda zakończyła się happy endem. 3-latek zaplątał się w gałęzie i nie potrafił się uwolnić. Mimo, że był przemarznięty i bardzo przestraszony dość szybko odzyskał siły i wrócił do zdrowia.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

 

 

 

Do tego zaskakującego incydentu doszło dobrych kilkanaście lat temu, jednak 38-letni dziś Levan postanowił podzielić się nim ze światem. Jako mały, 5-letni chłopiec odwiedził wraz z rodzicami ZOO, by świętować swoje urodziny. Malec był tak zafascynowany przebywającymi tam gorylami, iż w pewnym momencie zagapił się , stracił równowagę i runął na wybieg, gdzie przebywało 5 ogromnych małp. Ku zaskoczeniu gapiów, którzy spodziewali się najgorszego doszło do czegoś niesamowitego.

 

 

 

 

Chłopiec w wyniku upadku stracił przytomność, a ludzie zamarli w przerażeniu, kiedy 250-kilogramowy samiec Jumbo zbliżał się zaciekawiony do Levana. Okazało się, że goryl nie miał wrogich zamiarów, a chciał po prostu popilnować chłopca, aby żaden z jego towarzyszy nie zrobił mu krzywdy! W pewnym momencie widzimy jak Jumbo głaszcze 5-latka i chroni go przed stadem

 

 

Goryl czekał, aż pracownicy ogrodu zabezpieczą chłopca i wyniosą go na górę. Wtedy oddalił się jak gdyby nigdy nic. Dorosły dziś mężczyzna z rozrzewnieniem wspomina tamtą sytuację. Przyznał również, że po całym zdarzeniu odwiedzał Jumbo co tydzień, aż do jego śmierci.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtubr.com, foto youtube.com

Historia 4-letniego Frankie’go jest przestrogą dla wielu rodziców, którzy wybierają się ze swoimi małymi pociechami na basen. Zrozpaczeni Tara i Francisco Delgado ze łzami w oczach opowiadają o dramacie jaki ich dotknął. Para i ich 4-letni synek postanowili spędzić weekend na basenie. W pewnym momencie Frankie zachłysnął się wodą. Chłopiec nie skarżył się na żadne dolegliwości. Tydzień później zaczęły dziać się z nim niepokojące rzeczy.

 

 

 

 

Zdruzgotani rodzice przyznali, że nie spodziewali się takiego załamania stanu zdrowia dziecka.  Frankie zakomunikował im, że wszystko jest dobrze, więc stwierdzili, że nie ma powodów do obaw. Dziś żałują, że zbagatelizowali sytuację. Tydzień po przykrym incydencie na basenie chłopczyk zaczął skarżyć się na przeszywający ból w klatce piersiowej. Miał ogromne problemy ze złapaniem oddechu i cały czas płakał. Zszokowani rodzice myśleli, że Frankie się przeziębił lub złapał wirusa. Nie spodziewali się, że ma to związek z zachłyśnięciem na basenie.

 

 

 

Dziecko trafiło do szpitala, jednak na jakikolwiek ratunek było już zdecydowanie za późno. W celu wyjaśnienia przyczyny jego śmierci przeprowadzono sekcję zwłok, która wykazała, że jej bezpośrednią przyczyną było utonięcie. Tara i Francisco byli zszokowani po otrzymaniu wyniku, dopiero jeden z lekarzy wyjaśnił im, że było to tzw. suche utonięcie. Woda, którą zachłysnął się Frankie zatrzymała się w jego płucach. Pogrążeni w żałobie rodzice chłopca proszą, by po każdej wizycie na pływalni zwracać uwagę na reakcję swoich pociech.

 

 

 

źródła: fakt.pl, youtube.com, foto youtube.com

Dugan kiedyś był normalnym chłopcem i jak większość swoich rówieśników uwielbiał grać w piłkę nożną i baseball. Jednak jego sportowe marzenia prysły jak mydlana bańka, wszystko przez przerażającą chorobę, jaką u niego zdiagnozowano. Chłopiec odczuwał dyskomfort podczas poruszania się i często bolało go kolano. Wraz z rodzicami zgłosił się do lekarza, gdzie usłyszał szokującą dla siebie diagnozę, wykryto u niego poważną chorobę. Niedaleko kości udowej umiejscowiony był olbrzymi guz.

 

 

Ze względu na wiek chłopca i jego poważny stan, 13-letni Dugan natychmiast wylądował na stole operacyjnym. Usunięto jego kolano, a w jego miejsce  lekarze rozważali wstawienie specjalnego implantu lub sztucznej kości. Po usunięciu środkowej części nogi, chirurdzy musieli obrócić jego kończynę o 180 stopni, podnieść wyżej i zespolić  z naczyniami krwionośnymi. Był to jedyny ratunek i metoda, aby mógł zachować swoją nogę.

 

 

Dziś to 19-letni mężczyzna, który dzięki specjalnej protezie może normalnie się poruszać i realizować swoje pasje. Nauczył się żyć z odwróconą kończyną, która oczywiście już nie rosła, jednak wcale mu to nie przeszkadza. Mimo tego, że widok jego nogi jest  niecodzienny i wielu może szokować, to zabieg, który przeszedł kilka lat temu umożliwił mu powrót do normalnego życia. Nadal aktywnie uprawia sport i bez przeszkód może grać w swój ulubiony baseball. Chłopak jest jednym z najlepszych i najbardziej wyróżniających się graczy w swojej drużynie. Występuje w niej na pozycji głównego miotacza.

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Historia 8-letniego Wanga to idealny materiał na scenariusz filmowy. Mały Chińczyk poprzez swoje poświęcenie poruszył serca milionów Iternautów i został bohaterem mediów społecznościowych. Chłopiec przeszedł w siarczystym mrozie prawie 5 kilometrów. Zrobił to aby dostać się do szkoły położonej w chińskim powiecie Ludian. Heroiczny wyczyn dziecka został doceniony przez wiele osób na całym świecie.

 

 

Wang pochodzi z bardzo biednej rodziny. Nie mieszka z rodzicami, matka odeszła z domu, a ojciec spotyka się z nim raz na kilka miesięcy. Pieczę na 8-latkiem i jego siostrą sprawuje babcia. Rodzina żyje w skrajnym ubóstwie, a dom w którym egzystują wykonano ze słomy, błota i cegły. Zdjęcie przemarzniętego chłopca z oszronionymi włosami i brwiami wykonała nauczycielka. Zrobiła to po to, by uzmysłowić ludziom na całym świecie w jak skrajnym ubóstwie żyją Chińczycy mieszkający na prowincji.

 

 

Dzielny 8-latek, który dotarł do szkoły miał na sobie tylko cienką kurtkę. Wang prócz czapki nie miał również rękawiczek, o czym świadczą spękane, opuchnięte rączki chłopca. Mały Chińczyk poświęcił swoje zdrowie, aby napisać egzamin, który przypadał tego dnia. Mimo trudności i okrutnego losu jakiego doświadcza na co dzień, z egzaminu zdobył 99 na 100 możliwych punktów. Historia chłopca wzbudziła ogromne zainteresowanie mediów na całym świecie, a wiele osób już wsparło finansowo szkołę i zdolnego 8-latka.

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Historia skrajnie niedożywionego i zaniedbanego Ryana to przykład na to, że są jeszcze na świecie ludzie o wielkich sercach i tacy, którzy są zdolni do niewiarygodnych czynów. Przykładem na to jest amerykańskie małżeństwo, David i Priscilla Morse. Kiedy tylko zobaczyli zdjęcie 7-letniego, skrzywdzonego przez los chłopca od razu zdecydowali się go zaadoptować.

 

 

 

W 2014 roku na jednej ze stron kobieta zauważyła przerażające zdjęcie niedożywionego dziecka, które momentalnie ścisnęło jej serce. Po konsultacjach z mężem wspólnie zadecydowali, że los chłopca nie jest im obojętny i postanowili zostać jego przybranymi rodzicami i zapewnić mu dom i opiekę. Rok później Priscilla poleciała do domu dziecka w Bułgarii, ponieważ tam przebywał wspomniany maluch. Kiedy dotarła do celu, nie potrafiła ukryć łez. 7-latek ważył raptem 3,25 kg i był w dramatycznym stanie. Kobieta nie czekała nawet chwili i po wypełnieniu dokumentów zabrała go ze sobą do USA.

 

 

 

Po przylocie do nowego domu Ryan na początku trafił na prawie dwa miesiące do szpitala, ponieważ jego życie było w ciągłym niebezpieczeństwie. Chłopic przez cały ten czas był żywiony przez sondę pokarmową. Po odłączeniu od aparatury dochodził do siebie w placówce. Ponadto lekarze wykonali szereg badań, które wykazały, że cierpi na porażenie mózgowe, małogłowie, skoliozę i karłowatość.

 

 

 

Mimo to w końcu odnalazł dom, w którym ma ciepło i przede wszystkim jest kochany. U państwa Morse przybrał na wadze i próbuje samodzielnie mówić. Obecnie nie wygląda już jak dawniej, a jego waga to 10,35 kg. Małżeństwo prócz Ryana posiada dwóch biologicznych synów oraz córkę z zespołem Downa. Dziewczynka jest Rosjanką i została adoptowana w 2012 roku.

 

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Młode małżeństwo z niecierpliwością wyczekiwało momentu narodzin swojego potomka, który miał być dopełnieniem ich wielkiej miłości. Przez długie 9 miesięcy Kara i Nikki przygotowywali się do roli rodziców i dbali o to, by przyszła mama urodziła zdrowe dziecko. Kiedy wreszcie przyszedł czas narodzin cała rodzina w zniecierpliwieniu czekała informacji o maleństwie. Niestety nie były one najlepsze. Kara powiła chłopca, który był poważnie chory.

 

 

 

Jego ciało w 80 procentach pokrywały bardzo dziwne krwawe plamy. Chłopczyk wyglądał bardzo źle i natychmiast został szczegółowo zbadany. Diagnoza, jaką postawił lekarz była dopełnieniem smutku świeżo upieczonych rodziców, maleństwo cierpiało przez znamiona melanocytowe, które pojawiły się w bardzo rzadko spotykanej ilości. Zazwyczaj występują one pojedynczo i nie stanowią zagrożenia dla życia, jednak u Dylana doszło do najgorszego. Ogromna ilość znamion wiązała się z wieloma groźnymi powikłaniami, a najgroźniejszym z nich jest rak skóry.

 

 

 

Rozpoczęła się trudna i długa droga o wyleczenie chłopczyka. Lekarze nie mogąc usunąć tak ogromnych płatów skóry postanowili zastosować innowacyjne metody leczenia. Pod skórę Dylana wszczepiono implanty, które powoli napełniano solą fizjologiczną, aby ją rozciągnąć. Dzięki temu po wycięciu krwawych znamion można było przykryć odsłonięte miejsca. W ciągu 4 lat swojego życia i ciągłej walki o zdrowie chłopczyk przeszedł już 30 operacji, jednak to dopiero początek wyboistej drogi.

 

 

 

Rodzice wierzą, że kiedyś ich ukochany chłopczyk całkowicie pozbędzie się dokuczliwych znamion i robią wszystko, aby mu pomóc, ponieważ chłopiec może w przyszłości zachorować na złośliwy nowotwór skóry. Kara i Nikki walczą i jak zapewniają nigdy nie złożą broni.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

3-letni Bence przez wielu nazywany jest niezwykłym dzieckiem, wszystko przez nietypowy kolor włosów. W porównaniu do swoich rodziców, oboje mają ciemne włosy, chłopiec urodził się z bardzo jasnymi, wręcz białymi włosami, mimo to nie jest Albinosem. Maluch przyszedł na świat w 2015 roku i wzbudził nie lada sensację wśród personelu szpitala, lekarza, który odbierał poród i samych rodziców.

 

 

 

 

 

 

Badania przeprowadzone po narodzinach obaliły tezę o albinizmie, ponieważ ilość pigmentu w jego tęczówkach okazała się prawidłowa. Lekarz stwierdził wówczas, że rodzice nie powinni się martwić, ponieważ za kilka lat włosy ich synka ściemnieją i jest to naturalna kolej rzeczy. Bence był pupilkiem personelu szpitala, w którym przyszedł na świat, a położne nazywały go „Księciem”. Wiele z nich nigdy nie widziało tak niezwykłego maleństwa.

 

 

 

 

 

Od narodzin małego Węgra minęły już trzy lata, a chłopczyk nadal ma mlecznobiałą czuprynkę. Mimo to wygląda przeuroczo, a rodzice bardzo go kochają. Bence podczas spacerów z mamą i tatą wzbudza ogromne zainteresowanie wśród przechodniów. Ludzie pokochali kolor jego włosów, a małżeństwo nie kryje radości z faktu, iż ich dziecko jest tak wyjątkowe.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com