O tym, że wypadki chodzą po ludziach świadczy historia jaka wydarzyła się w dalekiej Indonezji. 40-letni mężczyzna postanowił godnie pożegnać swoją zmarłą matkę, dlatego wyprawił jej pogrzeb zgodny z obowiązującą tam tradycją. Podczas wnoszenia trumny z ciałem zmarłej na specjalny podest zawaliła się drabina, a ciężka drewniana trumna spadła na grupę wnoszących ją mężczyzn.

 

 

 

Traf chciał, że ofiarą okazał się 40-letni syn kobiety niejaki Samen Kondorur, który znajdował się na czele mężczyzn niosących trumnę. Drewniana skrzynia spadła wprost na niego powodując poważne obrażenia i śmierć mężczyzny. Mimo pomocy jakiej udzielono mu chwilę po tym tragicznym zdarzeniu Samen zmarł pogrążając zgromadzonych w jeszcze większej rozpaczy. Śmierć mężczyzny była szokiem dla lokalnej społeczności, ponieważ to pierwszy tego typu przypadek.

 

 

 

 

Pogrzeby w Indonezji organizowane są z wielką pompą, a trumny są zazwyczaj bardzo ciężkie. Mężczyzna, który zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku został pochowany obok swoje matki. Wielu tłumaczyło ten fakt tym, że był to znak iż matka chciała mieć syna przy sobie. Inni tłumaczą to nieszczęśliwym wypadkiem.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

 

 

.

 

 

 

Wstrząsająca historia 8-letniego chłopca to idealny przykład do czego jest w stanie posunąć się zwyrodniały rodzic. Christopher przez niemal całe swoje życie przechodził prawdziwe piekło. Wszystko za sprawą swojej mamy Kaylene Bowen-Wright. Od momentu urodzenia syna kobieta zabrała go aż na 323 zabiegi lekarskie i poddała go 13 niepotrzebnym operacjom. Co chwila wymyślała najrozmaitsze choroby, w tym te najcięższe, jak choroba nowotworowa.

 

 

Poczynania kobiety doprowadziły zdrowie dziecka do ruiny. Niepotrzebne zabiegi wywołały infekcję, które zagrażały jego życiu. Chłopiec zaczął tułać się po szpitalach zaledwie kilka tygodni po swoich narodzinach. Pierwszą chorobę jaką wymyśliła jego matka była alergia na mleko. Z czasem było coraz gorzej, kobieta oszukiwała nie tylko lekarzy, ale również swojego męża. Wmówiła mu, że Chrisopher nigdy nie będzie chodzić. Po jakimś czasie ogoliła jego głowę na łyso twierdząc, że cierpi na poważny nowotwór.

 

 

Amerykanka czerpała z tego niemałe korzyści materialne. Prowadziła zbiórki pieniężne w Internecie na rzekome leczenie synka. Wrażliwi ludzie wpłacali pieniądze, a ona przeznaczała je na swoje wydatki. Mały Chris został w tym czasie potwornie okaleczony. Przeszedł setki badań, w tym groźne dla zdrowej osoby badanie radiologiczne i aż 13 zabiegów chirurgicznych. Prawda wyszła na jaw, kiedy jedna z osób wpłacających pieniądze zobaczyła go bawiącego się i biegającego w przedszkolu wraz z innymi dziećmi. Dziecko zostało zbadane i stwierdzono, że jest całkowicie zdrowe. Kobieta została aresztowana i przebywa w areszcie, Tata Chrisa walczy o pozbawienie jej praw rodzicielskich.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Kiedy najbliżsi Monici Mares z Nowego Meksyku w USA dowiedzieli się o jej postępowaniu byli przerażeni. Kobieta przez lata skrywała przed nimi swój mroczny sekret. Jako 16-latka zaszła w ciążę i urodziła chłopczyka. Dla młodej dziewczyny macierzyństwo okazało się trudnym wyzwaniem, dlatego zdecydowała, że odda  swojego syna Caleba do ośrodka adopcyjnego. Mijały lata, a ona w tym czasie powiła jeszcze 8 dzieci… z kilkoma różnymi mężczyznami.

 

 

Czas zatarł w niej ślady pierworodnego, jednak chłopak za wszelką cenę starał się odnaleźć swoją biologiczną matkę. Kiedy udało mu się nawiązać z nią kontakt umówili się na spotkanie. Wizyta w domu kobiety przerodziła się w „miłość od pierwszego wejrzenia”. 18-Caleb  i 34-letnia Monica zostali parą! Marves nie widzi w tym nic złego, a jej zrozpaczona rodzina twierdzi że pociąg do syna jest silniejszy niż racjonalne myślenie.

 

 

 

 

 

Jakby tego było mało „para” już zdążyła zamieszkać razem. Amerykanka jest gotowa poświęcić wszystkie swoje dzieci, aby być z Calebem. Szóstka z nich przebywa obecnie u matki i siostry Monici, a dwójka najmłodszych mieszka wraz z nią i jej synem w przyczepie kempingowej. Na Marves i jej 18-letnim „partnerze” ciążą zarzuty prokuratorskie, jednak oboje nic sobie z tego nie robią. Ich kazirodczy związek to dramat dla całej rodziny. „Zakochani” nie zdają sobie sprawy ile zła wyrządzili pozostałym dzieciom i planują przeprowadzkę do innego stanu.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

To jak wiele nacierpiał się w swoim życiu 41-letni Wang Zhiqiang jest wręcz nie do opisania. Mężczyzna pochodzący z prowincji Henan (Chiny) przez 12 lat swojego życia przeżył prawdziwe piekło. Zgotowała mu je jego matka, która przez ten okres trzymała go jak zwierzę, na łańcuchu. Wang urodził się  głuchoniemy, mimo to nie przeszkadzało mu to zbytnio w zdobywaniu wiedzy. Niestety brak odpowiedniej opieki sprawił, że chłopiec miał poważne problemy w komunikacji z innymi ludźmi, co wywołało depresję, która z czasem przerodziła się w chorobę psychiczną.

 

 

 

Zaniedbania ze strony rodziców sprawiły, że chłopak zmarnował szansę na normalne życie. Prawdziwe problemy Chińczyka zaczęły się po śmierci jego ojca, przeszło 12 lat temu. Wówczas 29-letni Wang został uwięziony przez swoją matkę. Kobieta nie widziała innego rozwiązania, ponieważ jak twierdzi nie potrafiła sobie z  nim poradzić. Bezmyślność Yue Rong okazała się porażająca. Jej zachowanie sprawiło, że stan jej syna drastycznie się pogorszył. Zamiast szukać pomocy u specjalistów wprowadziła w życie swoją przerażającą metodę tylko dlatego, że był głuchoniemy!

 

 

 

Dziś kiedy sprawa ujrzała światło dzienne 77-letnia Yue Rong broni się twierdząc, że nie miała pieniędzy na lekarzy. Kobieta przyznała się ponadto, że trzymała Ziqianga na łańcuchu, aby nie uciekł z domu. Zachowania kobiety nie może wybaczyć jej córka, której udało się wyrwać brata z piekła. Sprawa została nagłośniona przez media, do czego przyczynił się również w znacznym stopniu  urzędnik Ding Yanfang. 50-latka płacze i nie może sobie wybaczyć, że zareagowała tak późno. Wierzy, że znajdą się ludzie, którzy wesprą finansowo jej brata, dzięki czemu trafi do szpitala psychiatrycznego, gdzie będzie mógł liczyć na normalną opiekę.

 

 

 

źródła: dailymail, youtube, foto youtube

Sharon Dobbins z Pheonix w USA chciała zmusić swojego 17-letniego syna do tego, aby ten poszedł do kościoła. Zwykłe prośby i namowy nie przyniosły spodziewanego efektu, więc kobieta sięgnęła po zdecydowanie cięższe argumenty. Amerykanka postanowiła użyć paralizatora, by pobudzić swojego leniwego syna do tego by wstał z łóżka i świętował dzień Jezusa. Niestety metoda okazała się na tyle nieskuteczna, że doprowadziła do jego śmierci, która nastąpiła  w wyniku porażenia.

 

 

 

Kobieta zeznała w sądzie, że nie żałuje swojego czynu, ponieważ Bóg jest dla niej najważniejszy i zrobiła to dla niego. Z ustaleń biegłych wynika, że 40-latka najpierw próbowała przestraszyć chłopaka dźwiękiem paralizatora. Chciała w ten sposób przekonać go, by wybrał się na rezurekcję i świętował Zmartwychwstanie Chrystusa. Chłopak zignorował prośbę matki, zwyzywał ją i zagroził, że zadzwoni na policję. Sharon nie potrafiła znieść obelg i w przypływie nerwów potraktowała go dawką „prądu”.

 

 

Kobieta złożyła zeznania i póki co cieszy się wolnością, ponieważ podczas pierwszej rozprawy tak zadecydował sąd. Jedyną konsekwencją jaka ją spotkała jest utrata narzędzie zbrodni, paralizatora. Sprawą zainteresowały się media w USA, którym Dobbins chętnie udziela wywiadów. Kobieta przyznała, że nie czuje się winna i nie widzi nic złego w swoim postępowaniu. Wywiad z kobietą możesz zobaczyć TUTAJ!

 

 

 

źródła: thedailystar.com, foto youtube.com

Program „Rolnik szuka żony”, jak i późniejsze losy jego uczestników cieszą się dużym zainteresowaniem wśród Polaków. Podobnie stało się w przypadku Anny i Grzegorza Bardwoskich, którzy zyskali dużą popularność w mediach społecznościowych. Para uchodziła za jedną z najbardziej lubianych jakie pojawiły się  produkcji TVP, nie dziwi więc zatem fakt, że fani lubią wiedzieć co u nich słychać. Bardowscy są bardzo aktywni w Internecie. Mają wspólny profil na Instagramie i kanał o tematyce rolniczej w serwisie Youtube.

 

 

 

Małżeństwo często publikuje zdjęcia ze swojego życia. Ostatnio na ich Instagramie pojawiła się fotka, na której widzimy ich synka Jasia. Chłopiec przyszedł na świat w grudniu 2016 roku i jest prawdziwym oczkiem w głowie swoich rodziców. Maluch lubi się bawić, a szczególnie upodobał sobie jedną z kuchennych szuflad. Jaś postanowił do niej wejść czym rozczulił tysiące Internautów.

 

 

 

Komentujący są zachwyceni uroczym chłopcem i wypowiadają się o nim w samych superlatywach. Wielu z nich podkreśliło, że Bardowscy mają uroczego brzdąca, który wyrósł na prawdziwego „słodziaka”. Nie brakuje również wpisów zaskoczonych Internautów, którzy nie zdawali sobie sprawy, że chłopiec tak wyrósł.

 

fot.instagram.com

 

źródła: plotek.pl, foto yotube.com, instagram.com

 

 

 

 

Sharon Dobbins z Pheonix w USA chciała zmusić swojego 17-letniego syna do tego, aby ten poszedł do kościoła. Zwykłe prośby i namowy nie przyniosły spodziewanego efektu, więc kobieta sięgnęła po zdecydowanie cięższe argumenty. Amerykanka postanowiła użyć paralizatora, by pobudzić swojego leniwego syna do tego by wstał z łóżka i świętował dzień Jezusa. Niestety metoda okazała się na tyle nieskuteczna, że doprowadziła do jego śmierci, która nastąpiła  w wyniku porażenia.

 

 

 

Kobieta zeznała w sądzie, że nie żałuje swojego czynu, ponieważ Bóg jest dla niej najważniejszy i zrobiła to dla niego. Z ustaleń biegłych wynika, że 40-latka najpierw próbowała przestraszyć chłopaka dźwiękiem paralizatora. Chciała w ten sposób przekonać go, by wybrał się na rezurekcję i świętował Zmartwychwstanie Chrystusa. Chłopak zignorował prośbę matki, zwyzywał ją i zagroził, że zadzwoni na policję. Sharon nie potrafiła znieść obelg i w przypływie nerwów potraktowała go dawką „prądu”.

 

 

Kobieta złożyła zeznania i póki co cieszy się wolnością, ponieważ podczas pierwszej rozprawy tak zadecydował sąd. Jedyną konsekwencją jaka ją spotkała jest utrata narzędzie zbrodni, paralizatora. Sprawą zainteresowały się media w USA, którym Dobbins chętnie udziela wywiadów. Kobieta przyznała, że nie czuje się winna i nie widzi nic złego w swoim postępowaniu. Wywiad z kobietą możesz zobaczyć TUTAJ!

 

 

 

źródła: thedailystar.com, foto youtube.com

O tym, że wypadki chodzą po ludziach świadczy nagranie z chińskiego hipermarketu. Widzimy na nim mężczyznę i kilkuletniego chłopca spacerujących po sklepie. Maluch beztrosko podąża za tatą ciągnąc go za ręce. Nic nie wskazywało dramatu, który rozegrał się raptem kilkadziesiąt sekund później. Zapewne ani ojciec, ani tym bardziej kilkulatek nie spodziewali się, że będzie to ich ostatni wspólny spacer po galerii.

 

 

 

W pewnej chwili widzimy, jak idący na przedzie ojciec traci równowagę na śliskiej posadzce i upada wprost na swojego 4-letniego synka. Mimo, że sytuacja z pozoru wyglądała niegroźnie zakończyła się najgorzej jak tylko mogła. Ojciec poleciał tak niefortunnie, że doprowadził do złamania karku dziecka. Chłopczyk mimo natychmiastowej pomocy, jaką próbowała udzielić pracownica sklepu, jak i zrozpaczony rodzic zmarł na miejscu.

 

 

 

To pierwszy taki przypadek odnotowany w Chinach, jeszcze nigdy nie doszło do tak wstrząsającego wypadku. Mężczyzna po tym co go spotkało został objęty pomocą psychologa. Dramatyczne zdarzenie będzie się zapewne za nim ciągnąć jeszcze przez bardzo długi czas. Nagranie z wypadku możesz zobaczyć TUTAJ!

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Dramat jaki spotkał 35-letniego mężczyznę z Chin jest niewyobrażalny. Do przerażającego wypadku, któregoWang był sprawcą doszło na wschodzie kraju w prowincji Szantung. Chińczyk był spóźniony na rodzinną uroczystość i chcąc nadrobić stracony czas prowadził samochód bardzo szybko. Pośpiech okazał się złym doradcą, ponieważ Wang staranował skuter, którym poruszała się kobieta z dzieckiem. Mężczyzna uciekł z miejsca wypadku i nie przejął go los poszkodowanych. Wtedy nie zdawał sobie sprawy, że ofiarami byli jego najbliżsi.

 

 

 

 

Historia jest niezwykle dramatyczna, ponieważ w wypadku ucierpieli jego żona i 10-letni syn. Oni również podążali na kolację do rodziny. Pojechali skuterem przed Wangiem, który miał wyjść później z pracy i przyjechać spóźniony. Okazało się, że była to ostatnia podróż dla 10-letniego dziecka pary. Chłopczyk nie przeżył wypadku, a jego mama przebywa na oddziale intensywnej terapii, gdzie lekarze walczą o jej życie. Stan kobiety jest bardzo ciężki.

 

 

 

Sprawca zdarzenia został namierzony dzięki kamerom monitoringu śledzącym ruch na ulicy. Kiedy policjanci wyznali Chińczykowi przerażającą prawdę kim były osoby, które ucierpiały w wypadku załamał się psychicznie i nie potrafił powstrzymać łez. Mężczyzna nie potrafi sobie wybaczyć czynu jakiego się dopuścił i tego, że zostawił poszkodowanych na jezdni nie udzielając im pomocy. Wideo z miejsca wypadku możesz zobaczyć TUTAJ!

 

 

źródła: medium.com, foto youtube.com