Oczekiwanie na narodziny potomka to niezwykle stresujący moment dla każdego rodzica. Podobnie było w  przypadku Tammy Gonzales z Miami (USA), która w 17 tygodniu ciąży wybrała się na badanie USG. Kiedy na ekranie komputera przy twarzy jej córeczki pojawiła się dziwna „bańka” przyszła mama zażartowała, że maleństwo wypuszcza powietrze. Jej radosnego nastroju nie podzielał ginekolog, który nie miał dla niej dobrych wiadomości.

 

 

Chcąc podać dokładną diagnozę niepokojącego zjawiska wykonano dodatkowe badania, które wykazały, że dziewczynka ma rzadki rodzaj guza zwany potworniakiem. Mężczyzna zalecił kobiecie przerwanie ciąży, Tammy zareagowała płaczem i kategorycznie odmówiła. Szukała pomocy u innych lekarzy, którzy byliby w stanie pomóc jej nienarodzonemu dziecku. jedyną deską ratunku było wykonanie operacji usunięcia guza w łonie matki. Dla przyszłych rodziców każda chwila była na wagę złota, ponieważ potworniak, należy do guzów, które szybko rosną.

 

 

 

Trud matki został wynagrodzony, bowiem znalazła lekarza, który podjął się wykonania trudnego zabiegu. Operacja przy pomocy lasera zakończyła się ogromnym sukcesem, a guz został w pełni usunięty. Pięć miesięcy później Tammy urodziła zdrową dziewczynkę, które prócz maleńkiej blizny na noska wygląda prześlicznie.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Aż strach pomyśleć do czego byłaby zdolna jeszcze ta para, gdyby nie szybka interwencja lekarzy, pod których opiekę podczas pobytu w szpitalu trafił 4-miesięczny chłopczyk. Małżeństwo Derick i Mikala Boyce Slezak na co dzień mieszkają w Park Hills w USA i są rodzicami dwójki dzieci. Jednak nijak nie zasługują by ich tak nazywać. Od początku nie radzili sobie z opieką nad potomstwem a praw do starszej córki zrzekli się tuż po jej urodzeniu.

 

 

 

 

W kwietniu bieżącego roku kobieta urodziła ponownie. Tym razem na świt przyszedł chłopczyk, rodzice postanowili się nim zająć i nie oddali go do domu dziecka. Dziecko przebywało razem z nimi przez cztery miesiące do momentu, w którym trafiło do szpitala w Missouri. Lekarzy, którzy się nim zajęli zaniepokoiła dziwna wysypka na jego twarzy. Przeprowadzone badania wykazały, że są to oparzenia pierwszego i drugiego stopnia. Prócz tego na jaw wyszły inne przerażające fakty. Maluch miał złamaną podstawę czaszki, a także krwiak podtwardówkowy oraz obrzęk mózgu. Taki stan rzeczy bardzo zaniepokoił personel medyczny, wiele wskazywało na to, że dziecko było bite o czym poinformowano policję.

 

 

 

Szokujące przypuszczenia okazały się prawdą, a sadystycznych rodziców oskarżono o znęcanie się nad dzieckiem. Wszczęto postępowanie, które odkryło kolejne mroczne karty na sumieniu pary. Obrażenia jakie miał na swoim ciele 4-miesięczny chłopczyk były spowodowane min. tym, że jego ojciec rzucał nim. Na jaw wyszło również to, że kobieta przemywała twarz syna żrącą substancją, Przerażona partnerka próbując się bronić zeznała, że jej mąż wkładał dziecko do mikrofalówki i włączał ją na chwilę. Derick oraz Mikala Boyce-Sezlak usłyszeli zarzut znęcania się nad synkiem i trafili tam, gdzie ich miejsce, czyli do więziennej celi.

 

 

źródła: thesun.co.uk ,foto youtube.com

36-letni Hindus za wszelką cenę chciał zadowolić swoją żonę, więc aby spełnić jej erotyczne zachcianki postanowił się wzmocnić tabletkami Viagry! Na swoje nieszczęście przesadził z dawką i mimo tego, że cieszył się długotrwałą erekcją nabawił się wielu problemów. Kiedy Hindus obudził się kolejnego dnia jego penis był w stanie ciągłej gotowości. Mężczyzna robił wszystko, aby rozwiązać palący problem. Wtedy doszło do bolesnego wypadku.

 

 

 

Kilkuletni synek pary rzucił się na łóżko rodziców, aby jak każdego poranka poprzytulać się z nimi. Skok dziecka był na tyle niefortunny, że doprowadził do bolesnego „złamania” przyrodzenia jego taty. Mężczyzna przyznał się później, że poczuł przeszywający ból, a na penisie pojawił się obrzęk. Kłopoty zaczęły się kolejnego dnia, kiedy członek spuchł do gigantycznych rozmiarów i kształtem przypominał bakłażana.

 

 

Przerażony 36-latek pojechał do szpitala, gdzie błyskawicznie podjęto decyzję o operacji. Chirurdzy usunęli skrzep i doprowadzili jego członka do stanu sprzed wypadku. Lekarze zapewniają, że bolesny incydent nie będzie miał żadnego wpływu na życie seksualne mężczyzny i  znów może cieszyć się pożyciem ze swoją żoną.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Nieodpowiedzialne i skrajnie głupie zachowanie 34-letniej Nikki Dickinson z Ohio (USA) to dowód na to dlaczego niektórzy ludzie nie powinni mieć własnych dzieci. Kobieta  wpadła na szokujący pomysł i zgodziła się, by tatuażysta zrobił jej 10-letniemu synkowi tatuaż na ramieniu! Jakby tego było mało osoba, która go wykonywała miała 16 lat i brak uprawnień do tego typu zabiegów.

 

 

 

 

Amerykanka była na tyle głupia, że sfilmowała tatuowanego chłopca, a nagranie umieściła w Internecie. Tym samym strzeliła sobie w stopę, ponieważ internauci nie zostawili na niej suchej nitki, a sprawę jak i nagranie podesłano policji. Kiedy stróże prawa zapukali do jej domu w Bellefontaine była zaskoczona, a na aresztowanie zareagowała płaczem.

 

 

 

Nagranie pokazuje, że chłopiec był bardzo zestresowany i nie miał zbyt wesołej miny. Mimo tego, że w stanie Ohio tatuowanie nieletnich nie jest przestępstwem, to kobieta została zatrzymana,  ponieważ  tatuażysta, który wykonywał „malunek” na ręce 10-latka ma zakaz wykonywania zawodu. Mężczyzna nie dbał o higienę pracy, a igły w salonie były niewysterylizowane. Kilka miesięcy temu  zarażono tam gronkowcem jednego z klientów. Natomiast matka chłopca najbliższe pół roku spędzi w celi, gdzie będzie miała czas na głębszą refleksję.

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

 

Młode małżeństwo z niecierpliwością wyczekiwało momentu narodzin swojego potomka, który miał być dopełnieniem ich wielkiej miłości. Przez długie 9 miesięcy Kara i Nikki przygotowywali się do roli rodziców i dbali o to, by przyszła mama urodziła zdrowe dziecko. Kiedy wreszcie przyszedł czas narodzin cała rodzina w zniecierpliwieniu czekała informacji o maleństwie. Niestety nie były one najlepsze. Kara powiła chłopca, który był poważnie chory.

 

 

 

Jego ciało w 80 procentach pokrywały bardzo dziwne krwawe plamy. Chłopczyk wyglądał bardzo źle i natychmiast został szczegółowo zbadany. Diagnoza, jaką postawił lekarz była dopełnieniem smutku świeżo upieczonych rodziców, maleństwo cierpiało przez znamiona melanocytowe, które pojawiły się w bardzo rzadko spotykanej ilości. Zazwyczaj występują one pojedynczo i nie stanowią zagrożenia dla życia, jednak u Dylana doszło do najgorszego. Ogromna ilość znamion wiązała się z wieloma groźnymi powikłaniami, a najgroźniejszym z nich jest rak skóry.

 

 

 

Rozpoczęła się trudna i długa droga o wyleczenie chłopczyka. Lekarze nie mogąc usunąć tak ogromnych płatów skóry postanowili zastosować innowacyjne metody leczenia. Pod skórę Dylana wszczepiono implanty, które powoli napełniano solą fizjologiczną, aby ją rozciągnąć. Dzięki temu po wycięciu krwawych znamion można było przykryć odsłonięte miejsca. W ciągu 4 lat swojego życia i ciągłej walki o zdrowie chłopczyk przeszedł już 30 operacji, jednak to dopiero początek wyboistej drogi.

 

 

 

Rodzice wierzą, że kiedyś ich ukochany chłopczyk całkowicie pozbędzie się dokuczliwych znamion i robią wszystko, aby mu pomóc, ponieważ chłopiec może w przyszłości zachorować na złośliwy nowotwór skóry. Kara i Nikki walczą i jak zapewniają nigdy nie złożą broni.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

To szokujące zdarzenie miało miejsce w miejscowości Bladensburg w stanie Maryland w USA. Matka 6-miesięcznej dziewczynki wynajęła opiekunkę, która miała zajmować się jej córką. Traf padł na 36-letnią Ismael Ramon-Mendozę, która okazała się prawdziwym zwyrodnialcem. Kobieta pod nieobecność matki dotkliwie skrzywdziła jej dziecko. Kiedy ta odkryła co działo się w domu podczas jej nieobecności zawiadomiła policję.

 

 

Z rekonstrukcji zdarzeń wynika, że w czasie kiedy opiekunka smażyła tortillę na obiad, 6-miesięczna dziewczynka nie chciała przestać płakać. Rozwścieczona Mendoza postanowiła wtedy uciszyć dziecko w przerażający sposób. Wyrodna kobieta włożyła stópki półrocznego maleństwa do rozgrzanego oleju, który znajdował się na patelni. Po powrocie do domu matka była zaniepokojona zachowaniem swojej córki. Dziecko ciągle płakało i było niespokojne. Dopiero kiedy zdjęła jej skarpetki i zobaczyła pęcherze na jej stopach wiedziała, że w domu rozgrywał się dramat.

 

 

 

Dziewczynka trafiła do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niej poparzenia 2-stopnia. Oskarżenia padły na kobietę, która się nią zajmowała. Początkowo 36-latka udawała zaskoczoną tym, że dziecko ma poparzone stopy i twierdziła, że nie ma pojęcia, jak to się mogło stać. Matka nie puściła tej bulwersującej sprawy płazem i zawiadomiła policję. Dopiero pod naciskiem funkcjonariuszy wyrodna opiekunka przyznała się do winy. Kobieta stwierdziła, że zrobiła to, ponieważ chciała żeby dziecko było wreszcie cicho…

 

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Dziecko to najpiękniejszy dar, a zarazem owoc miłości dwojga ludzi, którzy się kochają i chcą być ze sobą na dobre i złe. Podobnie jest w przypadku Alicii Barber i jej męża, którzy mimo nieuleczalnej i strasznej choroby swojego synka Jamisona kochają go ponad wszystko. Już w czasie ciąży kobieta dowiedziała się, że jej dziecko będzie bardzo cierpieć, lekarz zasugerował jej aborcję, ona jednak nie zrobiła tego i jak twierdzi była to najlepsza decyzja jaką mogła podjąć.

 

 

 

 

Życie chłopczyka nie jest usłane różami. Maluch zmaga się z potworną chorobą skóry, nazywaną „rybią łuską”. 27-letnia Alicia robi wszystko co w jej mocy, by dziecko miało jak najlepiej, postanowiła zrezygnować z pracy i dotychczasowych zajęć, by poświęcić cały czas dla rocznego Jamisona. Kobieta szukała wielu skutecznych metod w walce z chorobą. Jak się okazało najlepszą metodą są kąpiele w wybielaczu!

 

 

 

Wydaje się to nieprawdopodobne jednak w przypadku chłopca bardzo skuteczne. Kobieta przyznała, że robi je dwa razy w tygodniu, a efekty widać gołym okiem, ponieważ ciało chłopca wygląda zdecydowanie lepiej. 15-minutowa sesja w płynie Clorox mimo iż nie jest niczym przyjemnym dla dziecka, przed kąpielą matka podaję mu niewielką dawkę morfiny by zmniejszyć ból, sprawdza się w stu procentach. Alicia dodała, że zrobi wszystko, by Jamison mógł w miarę normalnie funkcjonować, ponieważ kocha go ponad wszystko.

 

 

 

źródła: dailymai.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządza swojemu dziecku paląc w czasie ciąży. Niesie to z sobą wiele niebezpieczeństw dla maluszka, które w przyszłości mogą bardzo odbić się na jego zdrowiu. Najczęstsze z nich to alergie, astma czy ogólne problemy z układem oddechowym.

 

 

 

 

Badania, które przeprowadziła doktor Nadja Reissland z Uniwersytetu z Durham mają uzmysłowić jak zachowuje się płód w łonie matki, która będąc w ciąży paliła papierosy. Zdjęcia z USG wyraźnie pokazują jak maluszek reaguje na nikotynę. Dziecko łapie się za głowę, zasłania oczy i wygląda na rozdrażnione. Lekarka swoje niezwykle przydatne badania przeprowadziła na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie statystki są zatrważające, ponieważ, aż 12 procent kobiet, które spodziewają się potomka pali papierosy, nie zdając sobie sprawy ile krzywdy sprawia mu ich bezmyślne zachowanie.

 

 

Doktor Reissland planuje na ten temat przeprowadzić jeszcze bardziej szczegółowe badania, które mają na celu w 100 procentach potwierdzić jej teorię. Pani doktor podkreśla, że nie chce atakować palących matek, ponieważ są dorosłe i jest to ich świadomy wybór, jednakże chce zwrócić uwagę na narastający problem  i skłonić do porzucenia nałogu na te szczególne w życiu każdej kobiety 9 miesięcy.

 

źródła: 5minutdlazdrowia.pl, foto youtube.com

Niezwykle okrutnego czynu dopuściła się młoda matka z Wirginii w USA. Kobieta została oskarżona o zamordowanie swojego dziecka. Z ustaleń policji wynika, że włożyła swojego rocznego synka do wanny wypełnionej wrzątkiem i zostawiła go tak na 5 minut. Kiedy wróciła dziecko już nie żyło. Zostało żywcem ugotowane przez bezwzględną matkę, która nadal przebywa na wolności!

 

 

 

 

Tragedia jaka rozegrała się w domu oskarżonej poruszyła miliony internautów. Ludzie domagają się od amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości zastosowania najsurowszego wymiaru kary, czyli kary śmierci. Kobiecie grozi dożywocie, jednak nadal cieszy się wolnością co nie zadowoliło tamtejszą opinię publiczną. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci maluszka były rozległe poparzenia ciała. Kobieta nie ratowała chłopca i dopiero po kilku minutach sprawdziła co się z nim dzieje. Niestety było już za późno.

 

 

Z relacji sąsiadów, do których dotarli dziennikarze lokalnej gazety wynika, że słychać było wyraźne krzyki dziecka. Ich zarzuty odpiera matka, która stwierdziła przed sądem, że zostawiła dziecko tylko na 5 minut i było ono spokojne. Kiedy padło pytanie dlaczego to zrobiła, stwierdziła, że nie miała pojęcia iż woda w wannie była aż tak gorąca.Sprawa jest w toku,a  oskarżyciele robią wszystko by Amerykanka jak najszybciej trafiła do więzienia.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com