Karmienie piersią jest naturalną czynnością, z którą musi zmierzyć się każda matka. Do niedawna kobiety, których dzieci akurat zgłodniały w miejscach publicznych, musiały udawać się zwykle do pomieszczeń odosobnionych gdzie nikt nie będzie narażony na tak straszny widok jakim jest karmienie własną piersią dziecka.

 

Dlaczego pierwszą rzeczą, o której powinna myśleć matka głodnego dziecka jest komfort estetyczny osoby postronnej? Niestety niektórym nawet nie przychodzi do głowy, że mogłaby zadbać w pierwszej kolejności o wygodę swoją czy dziecka. 

 

Całe szczęście, że świadomość społeczna jest coraz większa i odchodzi się powoli od traktowania karmienia piersią jako czegoś wstydliwego. W zmianie podejścia do karmiących dużą rolę odegrało publiczne mówienie o samej sprawie. Przyczyniły się do tego w dużej mierze także kobiety znane, które swoją aktywnością w mediach społecznościowych zaczęły oswajać innych z widokiem naturalnego żywienia swoich pociech. 

 

Do kobiet, które nie wstydzą się karmić piersią należą:

 

Olga Kalicka – aktorka znana z seriali takich jak: Rodzinka.pl czy M jak miłość.

https://www.instagram.com/p/BujgANiAaEc/

 

Edyta Pazura – żona aktora Cezarego Pazury:

https://www.instagram.com/p/BtxknKZhhdH/

 

Olga Żuraw – modelka, uczestniczka jednej z edycji programu Top Model

 

https://www.instagram.com/p/BtTd5brnemm/

 

aktorka Joanna Koroniewska:

 

https://www.instagram.com/p/Bl8nXDigirj/

 

Amerykańska aktorka Kate Hudson:

 

https://www.instagram.com/p/BsiUJ37AgII/

 

Znana z roli „13” w Dr. House – Olivia Wilde:

 

Źródło: Instagram
Źródło zdjęć: Pixabay, Instagram
Zobacz także: Nie uwierzysz jakie zwierzęta hoduje ta dziewczynka. Ma ich ponad 7 tys.!

Poznaj jedenastolatkę Shelby, która na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio od swoich równolatków. Jednak dziewczynka uwielbia to, czego inne dzieciaki często się po prostu boją. Shelby ma dość niecodzienne aspiracje, bo marzy o byciu entomolożką – czyli kimś, kto zajmuje się badaniem owadów.

 

 

Najbardziej przypasowały jej.. KARALUCHY. Jej zainteresowanie nimi znacznie wpłynęło na to jak wygląda jej dom. Trzyma w nim ponad 7 tysięcy przyjaciół insektów. Jak mówi kocha karaluchy, a każdy z nich “jest po coś stworzony”.

Jej wiedza o robakach jest imponująca. Wiedzieliście, że z ponad 30 tysięcy rodzajów karaluchów tylko 30 są rzeczywiście niebezpieczne?

Matka zapytana o to co sądzi na temat nietypowej pasji córki odpowiedziała “Moja córka nauczyła mnie inaczej patrzeć na świat natury. Dlaczego miałabym nie pozwolić jej rozwijać swojej pasji kiedy jej podejście jest bezpieczne i naukowe?”.

 

Co najważniejsze, stworzenia nie wałęsają się po ich mieszkaniu. Shelby dba o to by każdy karaluch miał swój mały domek.

Źródło: YouTube @60 Second Docs, PakistanToday
Źródło zdjęć: YouTube @60 Second Docs
Zobacz także: Wyszła za lalkę ZOMBIE… w planach ma DZIECKO!

Felicity Kadlec 15 września 2018 roku stanęła na ślubnym kobiercu wraz ze swoją lalką, którą dostała na 13 urodziny. Twierdzi, że dopiero teraz jej życie stało się kompletne. 20-letnia Amerykanka co prawda miała wcześniej chłopaków, jednak to lalka całkowicie zawróciła jej w głowie.

 

Uroczystość odbyła się w stanie Rhode Island w mieście Tiverton i kosztowała Amerykankę 500 dolarów. Gośćmi były 4 osoby z rodziny Felicity oraz jej pozostałe zombie lalki. Wydarzenie choć skromne, to na pewno nietypowe. 

Co wiemy o lalce? Nazywa się Kelly Rossi i – podobno – ma 37 lat. Ojciec Felicity nabył ją w internetowym sklepie ze strasznymi lalkami i sprezentował córce. Kobieta nie zaczęła żywić tak gorącego uczucia do lalki zombie od pierwszego momentu spędzonego wspólnie. Zbliżyła się do niej emocjonalnie dopiero gdy miała lat 16. Początkowo odrzucała wszelkie możliwości zaangażowania się, jednak z czasem zaczęła sprawę akceptować. Śmierć ojca była znaczącym momentem, który wpłynął na decyzję o byciu razem z Kelly.

Kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy będzie pochwalał jej decyzję jednak dodaje także, że nigdy nie czuła się szczęśliwsza. Amerykanka twierdzi, że jej związek nie opiera się tylko na wsparciu emocjonalnym, jest w nim miejsce na intymność. Kobieta uważa, że następnym logicznym krokiem byłby mały szkrab. „Mamy kochający dom, dlaczego mielibyśmy nie chcieć sprowadzić do niego dziecka?”. Co wy na to? 

Źródło: DailyMail, TheSun
Źródło zdjęć: Pixabay, Facebook @Felicity Kadlec Rossi
Zobacz także: Nowa wersja FREESTYLER’a. Zobacz czy HIT przetrwał próbę czasu!

Historia matki, która dokonała ekstremalnej zmiany. Alexandra Symons w pewnym momencie zdecydowała się zmienić swoje ciało i udało jej się to całkiem dobrze! Efekty mówią same za siebie. Jak sama mówi, w pewnym momencie łakomstwo zaczęło bardzo utrudniać jej funkcjonowanie. W obawie przed krytyką innych za wszelką cenę nie chciała być przyłapana na jedzeniu. Poczucie wstydu było tak silne, że kobieta często kryła się z posiłkami w publicznych toaletach!

W pewnym momencie postanowiła zadbać o swoje ciało. Po urodzeniu syna Hudsona – ważąc 130 kg – zdecydowała się na zrzucenie kilogramów. 32 letnia Australijka z Queensland wyznaczyła sobie cel i konsekwentnie go realizowała. W rozmowie z news.com.eu powiedziała “Bycie większą sprawiło, że zaczęłam bać się jeść nawet w miejscach publicznych […] Chowałam się w toaletach, kiedy byłam poza domem i odczuwałam wielki głód, tylko dlatego żeby nie narazić się na krytykę.”

Kobieta obrała sobie za cel zrzucenie zbędnych kilogramów, jednak ogłaszała także wszem i wobec, że jej stopa nie stanie nigdy w siłowni. Jakim sposobem więc udało jej się osiągnąć sukces? Udała się o pomoc do lekarza specjalisty. Australijka zdecydowała się na rękawową resekcję żołądka, która polega na usunięciu znacznej jego części – po zabiegu staje się on cienką rurą. Cały zabieg kosztował Alexandrę olbrzymią kwotę ponad 80 tys. zł. – sama mówi, że było warto i jest niesamowicie z siebie “dumna”.

Pomimo niechęci do ćwiczeń kobieta jednak stara się wprowadzić do swojego trybu życia jakiś ruch – zazwyczaj jednak aktywności te związane są z zabawami z synem. W sumie kobiecie udało się zrzucić około 70 kg, obecnie waży ponad 60 kg i prezentuje się niesamowicie.

Źródło: TheSun
Źródło zdjęć: TheSun, Instagram
Zobacz także: Przyłączyła się do tzw. Państwa Islamskiego. Teraz chce wrócić. Brytyjczycy są wściekli

Na niecodzienny, a zarazem ratujący życie nienarodzonego dziecka zabieg zdecydowali się lekarze z Belgii. Ciąża 26-letniej Bethany Simpson z Wielkiej Brytanii od początku była zagrożona, dlatego aby maleństwo w jej brzuchu mogło w przyszłości normalnie funkcjonować zespół chirurgów z belgijskiego szpitala zgodził się przeprowadzić innowacyjną operację.

 

 

 

 

Kobieta miała urodzić w kwietniu, jednak z racji poważnych komplikacji zdrowotnych jej nienarodzonej córeczki lekarze postanowili wykonać operację, która pozwoli jej na normalne funkcjonowanie w przyszłości.W tym celu rozcięli brzuch 26-latki i wyjęli z niego jej 7 miesięczne dziecko. Na szczęście bardzo skomplikowana operacja zakończyła się sukcesem i dziewczynka ponownie trafiła do brzucha swojej mamy, w którym spędzi kolejne 2 miesiące. pozostałe do rozwiązania.

Brytyjka od samego początku ciąży wiedziała, że jej córka ma rozszczep kręgosłupa, dlatego robiła wszystko, by znaleźć odpowiednią klinikę, która podejmie się trudnego wyzwania. Rękawicę podjęli belgijscy chirurdzy, którzy sprostali zadaniu. Dzięki ich wysiłkowi córka Bethany Simpson będzie miała szansę na normalne życie.

 

 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

Dziecko to największy dar jaki otrzymujemy od Boga dlatego niemal każda matka zdecydowała by się oddać swoje życie, by ocalić niewinne maleństwo. Podobnie postąpiła Brianna Rawlings. 19-letnia Australijka, która chorowała na białaczkę stanęła przed decyzją: rozpocząć chemioterapię, bądź uratować swojego synka. Młoda kobieta nie zawahała się nawet chwili.

 

 

 

 

Życie młodej kobiety załamało się kiedy była w 17 tygodniu ciąży. Australijka dowiedziała się, że cierpi na białaczkę. To właśnie wtedy lekarz zadał jej pytanie, czy chce przerwać ciążę i rozpocząć leczenie, czy nie bacząc na konsekwencje chce donosić dziecko. Odpowiedź Brianny była jednoznaczna: ratujmy mojego synka.

 

 

 

Pomimo ostrzeżeń specjalisty Brianna chciała urodzić, jednak 3 miesiące przed terminem porodu stał kobiety diametralnie się pogorszył. Aby uratować maleństwo lekarze wykonali cesarskie cięcie, jednak szczęście młodej mamy nie trwało długo, ponieważ maleńki Kayden zmarł 12 dni po swoich narodzinach. Mimo wszelkich przeciwności losu 19-latka nie kryła swojego szczęścia, że została mamą. Niestety kilka miesięcy później Brianna podzieliła los swojego synka, kobieta zmarła 29 grudnia przegrywając nierówną walkę z nowotworem.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

 

Wielkiego strachu najedli się matka i inni kierowcy poruszający się jedną z głównych ulic miasteczka Mankato w Minnesocie (USA). Wszystko za sprawą szokującego wypadku jaki wydarzył się tam w poniedziałek tuż przed godziną 12. Kobieta, która podróżowała ze swoją 2-letnią córką nie zauważyła jak jej dziecko wypada z auta na przeciwległy pas ruchu i dalej kontynuowała podróż!

 

 

 

Na szczęście w tym przypadku wszystko skończyło się happy endem, ponieważ do incydentu doszło w pobliżu skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, a auto kobiety jak i inne samochody jechały dość wolno. Dziewczynka siedziała na tylnym siedzeniu, była prawidłowo przypięta do fotelika, jednak jak się okazało później roztargniona matka źle go przymocowała i prawdopodobnie nie domknęła drzwi, przez co mała wypadła z auta.

 

 

 

Kobieta przyznała, że nawet się nie przypuszczała, iż stało się coś złego. Mimo, że inni kierowcy machali do niej to nadal nie wiedziała, że „zgubiła” córeczkę. Na miejsce wypadku wróciła po 20 minutach kiedy zorientowała się, że w aucie nie ma ani dziecka ani fotelika Mimo upadku dziewczynka wyszła z wypadku bez najmniejszego zadrapania. Matka 2-latki wyznała, że nadal do niej nie dociera, że mogło stać się coś tak strasznego.

 

https://www.facebook.com/chad.mock.18/videos/1905672512820542/

 

 

źródła: dailymail.co,uk, facebook.com foto: facebook.com

REKLAMA

Dramatyczne wideo jakie pojawiło się w sieci wyraźnie pokazuje, jak ciężarna matka została porażona paralizatorem przez jednego z funkcjonariuszy. Mimo błagań 20-latki strażnicy z aresztu w Columbus w stanie Ohio pozostali nieugięci i użyli tzw. tesera. Oskarżona Martini Smith została zatrzymana pod zarzutem dźgnięcia nożem swojego partnera. Kobieta wielokrotnie posądzała go wcześniej o bicie, pewnego dnia nie wytrzymała i broniąc swojego ciała dopuściła się zbrodniczego czynu.

 

 

 

 

 

Kiedy znalazła się w więziennej celi, policjanci kazali jej rozebrać się, zdjąć całą biżuterię i założyć regulaminowy, więzienny uniform. Problemy rozpoczęły się w momencie kiedy nie potrafiła usunąć srebrnego kolczyka z języka. Strażnicy zaczynają krzyczeć, a ona w panice manewruje palcami w ustach, jednak nie potrafi sobie poradzić. Coraz bardziej poddenerwowana 20-latka tłumaczy, że ma zdrętwiałe palce, ponieważ przez sześć godzin była skuta kajdankami. Wtedy policjant mówi, że jeżeli go nie wyjmie to porazi ją prądem. Kobieta prosi o papierowy ręcznik, aby sobie pomóc, jednak strażnik jest nieugięty.

 

 

 

 

Po chwili daje jej ostatnie ostrzeżenie i razi ją prądem. Elektrody przeszywają jej nagą klatkę piersiową. Młoda kobieta pada na betonową ścianę i osuwa się na posadzkę celi. Próbuje się zasłaniać, jęczy z bólu i dramatycznie łapie oddech. Po feralnej akcji, pięć dni później Martini Smith poroniła. O swoich traumatycznych przeżyciach, od wypadku minęło 8 lat opowiedziała dziennikarzom. Okazało się, że wszelkie zarzuty pod jej adresem zostały wycofane. Swojego oprawcę raniła w obronie i sąd ją uniewinnił. Mimo to do dziś nie może się otrząsnąć z tamtych dramatycznych wydarzeń, które śnią jej się po nocach. Przyznała, że czuje jakby to było wczoraj. Opowiada o ogromnym bólu jaki czuła po stracie swojego dziecka. Amerykanka przyznała, że nie zapomni tego do końca swoich dni.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

 

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządza swojemu dziecku paląc w czasie ciąży. Niesie to z sobą wiele niebezpieczeństw dla maluszka, które w przyszłości mogą bardzo odbić się na jego zdrowiu. Najczęstsze z nich to alergie, astma czy ogólne problemy z układem oddechowym.

 

 

 

 

Badania, które przeprowadziła doktor Nadja Reissland z Uniwersytetu z Durham mają uzmysłowić jak zachowuje się płód w łonie matki, która będąc w ciąży paliła papierosy. Zdjęcia z USG wyraźnie pokazują jak maluszek reaguje na nikotynę. Dziecko łapie się za głowę, zasłania oczy i wygląda na rozdrażnione. Lekarka swoje niezwykle przydatne badania przeprowadziła na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie statystki są zatrważające, ponieważ, aż 12 procent kobiet, które spodziewają się potomka pali papierosy, nie zdając sobie sprawy ile krzywdy sprawia mu ich bezmyślne zachowanie.

 

 

 

Doktor Reissland planuje na ten temat przeprowadzić jeszcze bardziej szczegółowe badania, które mają na celu w 100 procentach potwierdzić jej teorię. Pani doktor podkreśla, że nie chce atakować palących matek, ponieważ są dorosłe i jest to ich świadomy wybór, jednakże chce zwrócić uwagę na narastający problem  i skłonić do porzucenia nałogu na te szczególne w życiu każdej kobiety 9 miesięcy.

 

źródła: 5minutdlazdrowia.pl, foto youtube.com