Takie rzeczy tylko w Rosji, a dokładnie w Irkucku na dalekim wschodzie kraju. Podczas mocno zakrapianej imprezy jeden z jej uczestników stracił przytomność i nie reagował na wołania i poklepywania kolegów. Biesiadników do tego stopnia zaniepokoił jego stan, że zadzwonili po pogotowie. Wezwany na miejsce lekarz ku rozpaczy wszystkich stwierdził zgon mężczyzny z powodu przedawkowania alkoholu. I na tym wcale nie kończy się ta historia!

 

 

 

Po przewiezieniu do miejscowej kostnicy ciało mężczyzny ze względu na brak miejsc nie zostało w niej umieszczone i czekało na zwolnienie miejsca na podłodze chłodni. Warunki jakie panowały w pomieszczeniu, przeraźliwy chłód wpłynęły pozytywnie na niedoszłego „nieboszczyka”, ponieważ mocno przemarzł i ożył! Kiedy Rosjanin spisywany na straty otworzył swoje oczy nawet nie zdawał sobie sprawy, gdzie się znajduje. Zamroczony alkoholem wstał i zaczął walić w drzwi pomieszczenia.

 

 

Zaskoczony ochroniarz o zdarzeniu powiadomił pracowników, którzy wraz z wezwanymi policjantami postanowili sprawdzić niepokojące hałasy. Ku zaskoczeniu z wszystkich jeden ze zmarłych cudem ożył. Mężczyzna został przesłuchany i wypuszczony do domu. Jednak zamiast tam skierował się z powrotem do miejsca, od którego rozpoczęła się jego historia. Kiedy pojawił się w drzwiach mieszkania jeden z kolegów, którzy pili wódkę za pokój jego duszy zemdlał z wrażenia.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

31-letnia pielęgniarka z Japonii przez kilka lat zabijała niewinnych pacjentów. Ofiarami Ayumi Kuboki były najczęściej starsze osoby, które skutecznie sobie selekcjonowała. Kobieta uśmiercała zazwyczaj tych, którzy jej zdaniem byli na granicy życia i śmierci. Robiła to przed końcem swojego dyżuru. Kobieta dodawała do kroplówek silny środek dezynfekujący. W sądzie zeznała, że jej działania były zaplanowane, ponieważ nie lubiła tłumaczyć się rodzinom ze śmierci bliskich.

 

 

 

Oficjalnie oskarżono ją o zamordowanie dwóch 88-letnich mężczyzn, jednak na jej sumieniu ciąży znacznie więcej niż można się tego spodziewać. Śledczy podejrzewają, że „krwawa” pielęgniarka mogła przyczynić się do śmierci około 20 osób. Świadczą o tym wyniki przeprowadzonego śledztwa, jak i zeznania samej oskarżonej, która potwierdziła, że zgonów mogło być znacznie więcej.

Nikt z otoczenia kobiety nie zdawał sobie sprawy, że jest zdolna do tak przerażających czynów. Kuboki od 2008 roku pracowała w zawodzie i nigdy nie było z nią problemów. Ostatni pracodawca uważał ją za sumienną i uczynną, jednak dość tajemniczą osobę. W szpitalu w Yokohamie pracowała od 2015.
źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

 

Historia 16-letniej dziewczyny z Hondurasu wywołuje ciarki na plecach. Młoda kobieta była w 3 miesiącu ciąży, pewnego dnia mocno się przestraszyła strzałów z broni i nagle straciła przytomność. Wezwany na miejsce lekarz ku rozpaczy jej męża i całej rodziny stwierdził zgon.  Zorganizowano szybki pogrzeb, a następnego dnia doszło do czegoś przerażającego.

 

 

Dzień po pogrzebie  panującą na cmentarzu ciszę przerwał krzyk wydobywający się z wnętrza grobu, w którym spoczęła 16-latka. Jak się okazało było to wołanie o pomoc. Obecni na cmentarzu ludzie, przy pomocy grabarza zaczęli kruszyć pomnik, jednak po wydobyciu z trumny kobieta nie dawała już oznak życia. Jej ciało było jeszcze ciepłe, ręce posiniaczone, a wieko trumny podrapane co świadczy,  że pochowano ją żywcem!

 

Mimo szybkiej akcji ratunkowej i próby reanimacji nie udało się przywrócić jej funkcji życiowych i trzeba było urządzić ponowny pochówek. Teraz jej rodzina przeżywa ogromną tragedię, za którą oskarża miejscowego lekarza, który postawił błędną diagnozę przyczyniając się do śmierci dziewczyny. Brak powietrza w trumnie doprowadził do jej uduszenia. Według wstępnych ustaleń wynika, że mieszkanka Hondurasu mogła doznać chwilowego zatrzymania akcji serca, czyli tzw. ataku katalepsji co zmyliło medyka.

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com foto youtube.com

Michał Wiśniewski przez lata zapracował na miano jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów w naszym kraju. Mimo tego, że dziś jest już nieco zapomniany to ludzie nadal słuchają jego piosenek. Wokalista i założyciel zespołu „Ich Troje” dzięki sukcesom jakie osiągał na scenie był jednym z najlepiej zarabiających artystów. Niestety piosenkarz złote czasy ma już za sobą. Mimo tego, że poradził sobie z wieloma problemami to cały czas ma pod górkę.

 

 

 

 

Ostatnio pojawił się jednak promyczek nadziei, ponieważ zespół „Ich Troje” reaktywuje się po wielu latach nieobecności na muzycznym rynku. Dowodem tego jest najnowsza płyta i klip jaki pojawił się w serwisie YouTubie. Teledysk jaki powstał do piosenki „Czerń i biel” wywołał ogromne zaskoczenie wśród fanów, ponieważ przedstawia on pogrzeb wokalisty. Wiśniewski poprzez ten zabieg chciał nawiązać do swojej burzliwej kariery.

 

 

 

„Wejście 30 lat temu na scenę, późniejszy sukces i ogromny upadek zabiły tego czarnowłosego chłopaka ze Złotna w Łodzi, a zmusiły „czerwonowłosego” do ciągłej walki. Musiałem walczyć nie tylko z powszechnym hejtem, brakiem zrozumienia przekazu, nadmiarem czy brakiem kasy, ale również z jestestwem dwóch postaci – tej prywatnej i tej na scenie. On próbował w 2013 powrócić do normalności, ale okazało się, że to niemożliwe. Oczywiście biorąc pod uwagę, że chce nadal tworzyć dla ludzi, bo dla samego siebie mógł zawsze.”

 

 

 

Trzeba przyznać, że utwór ma ogromny potencjał i szansę na to by zaistnieć na polskim rynku muzycznym. O tym, że został pozytywnie odebrany przez fanów świadczy masa komentarzy/ Internautom spodobało się to z jakim dystansem do świata podszedł Wiśniewski i pochwalili teledysk. Warto dodać, że wystąpiły w nim wszystkie dzieci muzyka i jego matka, z którą ostatnio się pogodził.

 

 

źródła: jastrząbpost.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

Historia jaki wydarzyła się w południowoamerykańskim Paragwaju sprawia, że włos jeży się na głowie. Rodzice 20-letniego Juana Ramona Afonso Penayo byli święcie przekonani, że ich syn nie żyje.Takie informacje otrzymali od policjantów, którzy stwierdzili, że zwęglone ciało młodego mężczyzny to Juan. Zrozpaczeni postanowili pochować swoje dziecko. Ku przerażeniu zgromadzonych na cmentarzu żałobników chłopak pojawił się na własnym pogrzebie!

Z informacji jakie podało BBC wynika, że dramat rozegrał się w maleńkiej paragwajskiej wiosce Santa Teresa. 20-letni Juan nie zaliczał się do grzecznych chłopców i często znikał z rodzinnego domu. Tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli, ponieważ nie widziano go od niemal 2 tygodni. Zaniepokojeni rodzice postanowili zgłosić sprawę na policję. Wszczęto poszukiwania, których efektem było znalezienie zwęglonego ciała młodego mężczyzny. Funkcjonariusze uznali, że to na pewno zaginiony Penayo.
Wkrótce rodzice zostali poinformowani o śmierci syna. Juan miał być przypadkową ofiarą zamieszek między lokalny gangami narkotykowymi. Kiedy nazajutrz rodzina żegnała 20-latka w kaplicy na miejscowym cmentarzu, na pogrzebie pojawił się on sam! Młody mężczyzna nie potrafił wyjaśnić co się z nim działo i gdzie się znajdował przez tak długi czas. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a rodzina cieszy się, że jest cały i zdrów.

źródła: wprost.pl, foto youtube.com

 

31-letni Daniel Brandon od dziecka fascynował się dziką przyrodą. Szczególnie dużą sympatią darzył pająki i węże. I to właśnie miłość do tych drugich doprowadziła do tragedii. Mężczyzna hodował ogromnego ponad 2,5 metrowego pytona, do którego był bardzo przywiązany. Posiadał go od momentu, kiedy gad mieścił się w jego dłoni. Każdego wieczoru wyciągał Tiniego z akwarium i bawił się z nim.

 

 

Brytyjczyk darzył stworzenie dużym kredytem zaufania i na pewno nie przewidział, że tamtego feralnego dnia zabawa zakończy się, tak makabrycznie. Wyniki sekcji zwłok i trwające kilka miesięcy śledztwo dowiodło, że Daniel został uduszony przez swojego węża. Początkowo policjanci badali sprawę pod kątem morderstwa bądź nieszczęśliwego wypadku. Najnowsze ustalenia biegłych jednoznacznie wskazały, że 31-latek stał się ofiarą 2,5 metrowego pupila.

 

 

Młody mężczyzna prócz pytona, trzymał w mieszkaniu 10 innych gadów, a także tarantule. Śmierć syna okazała się szokiem dla jego matki. Kobieta nie jest w stanie zrozumieć dlaczego syn zginął w tak dramatycznych okolicznościach. Przyznała, że wielokrotnie zwracała mu uwagę, ponieważ Tiny zachowywał się agresywnie nawet w stosunku do swojego opiekuna. Jednak 31-latek przekonywał ją, że wie jak sobie poradzić z ulubieńcem. Niestety tamtego wieczoru wyraźnie zabrakło mu sił, a miłość jego życia doprowadziła go do śmierci.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

O tym, że wypadki chodzą po ludziach świadczy historia jaka wydarzyła się w dalekiej Indonezji. 40-letni mężczyzna postanowił godnie pożegnać swoją zmarłą matkę, dlatego wyprawił jej pogrzeb zgodny z obowiązującą tam tradycją. Podczas wnoszenia trumny z ciałem zmarłej na specjalny podest zawaliła się drabina, a ciężka drewniana trumna spadła na grupę wnoszących ją mężczyzn.

 

 

 

Traf chciał, że ofiarą okazał się 40-letni syn kobiety niejaki Samen Kondorur, który znajdował się na czele mężczyzn niosących trumnę. Drewniana skrzynia spadła wprost na niego powodując poważne obrażenia i śmierć mężczyzny. Mimo pomocy jakiej udzielono mu chwilę po tym tragicznym zdarzeniu Samen zmarł pogrążając zgromadzonych w jeszcze większej rozpaczy. Śmierć mężczyzny była szokiem dla lokalnej społeczności, ponieważ to pierwszy tego typu przypadek.

 

 

 

 

Pogrzeby w Indonezji organizowane są z wielką pompą, a trumny są zazwyczaj bardzo ciężkie. Mężczyzna, który zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku został pochowany obok swoje matki. Wielu tłumaczyło ten fakt tym, że był to znak iż matka chciała mieć syna przy sobie. Inni tłumaczą to nieszczęśliwym wypadkiem.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

 

 

.

 

 

 

37-letnia Rosangela Almeida dos Santos została pogrzebana żywcem. Ta szokująca historia wydarzyła się Brazylii. Kobieta obudziła się w trumnie i przez prawie 11 dni walczyła o to, by wydostać się ze śmiertelnej pułapki. Informację o tym szokującym zdarzeniu potwierdziła rodzina i świadkowie, którzy podczas pobytu na cmentarzu słyszeli jęki wydobywające się z jednego z grobów.

 

 

Najbliżsi 37-latki oskarżyli lekarza o błędną diagnozę, który stwierdził zgon kobiety na wskutek wstrząsu septycznego. Dwa dni po swojej rzekomej „śmierci” Rosangela została pochowana na cmentarzu „Richao des Neves” we wschodniej części Brazylii. Kilka godzin po pogrzebie kobieta musiała obudzić się w trumnie. Nieświadoma tego, gdzie się znajduje próbowała za wszelką cenę wydostać się z grobu. Jedna z kobiet zaświadczyła, że słyszała uderzenia i odgłosy dochodzące z jednej z kwater. Sprawą zainteresowali się przedstawiciele cmentarza i to oni powiadomili rodzinę.

 

 

 

Bezzwłocznie podjęto decyzję o otworzeniu grobu i wydobyciu trumny. Ku rozpaczy zgromadzonych na cmentarzu najbliższych okazało się, że Rosangela została pochowana żywcem. Świadczyły o tym rany na rękach i twarzy oraz nietypowe ułożenie ciała. Sekcja zwłok, którą przeprowadzono po tym potwornym znalezisku tylko to potwierdziła! Bezpośrednią przyczyną jej śmierci było uduszenie. Sprawą zajęła się policja, która prowadzi dochodzenie w sprawie lekarza.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com foto youtube.com

 

O tym, że życie pisze różne scenariusze dobitnie pokazuje historia Kathleen Dehmelow. Kobieta zmarła kilka dni temu przeżywszy 80 lat i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie nekrolog jaki pojawił się w jednej z lokalnych gazet. Zamieściły go tam jej dzieci, które w dość ironiczny, a zarazem szokujący sposób chciały pożegnać swoją matkę. O ich wpisie zrobiło się głośno na całym świecie!

 

 

 

Wspomniana staruszka miała dwójkę dzieci i męża, których porzuciła dla innego mężczyzny, z którym zaszła w ciążę. Swoją drogą był nim brat jej małżonka. Od tego momentu Gina i Jay byli zdani na łaskę ojca i dziadków, którzy postanowili ich przygarnąć. Wyrodna matka nie utrzymywała z nimi kontaktu i nie przejmowała się ich losem. Mijały lata i jak to zwykle bywa co się odwlecze to nie uciecze.

 

 

 

Kiedy 80-latka zmarła dzieci postanowiły podziękować jej za matczyną „opiekę” jaką zapewniła im przez lata. W bardzo ironicznym i zarazem gorzkim nekrologu odkrywają mroczny sekret swojej mamy. Szokujący wpis, w którym podkreśliły, że „Bez niej świat będzie lepszy” podzielił Interanutów. Gina i Jay napisali również, że nie będzie im jej brakować i mają nadzieję, że jest tam gdzie powinna się znaleźć, czyli w piekle.

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com