Śmierć dziecka to najtrudniejszy moment w życiu człowieka. Spotkało to Gruzinkę Tsiuri Kwartatsheila. Kobieta do tej pory nie może pogodzić się ze stratą syna, który zmarł w wieku 22 lat. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że kobieta od 1995 roku przetrzymuje jego ciało w trumnie z małym okienkiem w domowej piwnicy!

 

Od 22 lat praktycznie codziennie Gruzinka dba o doczesne szczątki swojego dziecka. Początkowo balsamowała zwłoki tradycyjnymi metodami. Później miała sen, w którym tajemnicza zjawa poinstruowała ją by używała do tego wódki! Zgodnie z zaleceniami okładała ciało syna prześcieradłami nasączonymi wódką. Uważa, że dzięki temu udaje jej się przywrócić je do stanu przedśmiertnego. Przez lata na każde urodziny zmienia mu również ubranie!

 

Kobieta ze względu na wiek i chorobę nie jest już w  stanie codziennie doglądać ciała syna, dlatego rozkład zaczyna postępować. Mimo wszystko twierdzi uparcie, że jeśli poczuje się lepiej i zastosuje swoje wódczane rytuały rozkład się cofnie…

 

Przetrzymywanie zwłok w piwnicy, a nie cmentarzu tłumaczy potrzebą bliskości. Chce aby jej dziecko było zawsze przy niej. Troszczy się również o swojego wnuczka. Mówi, że robi to ze względu na niego. Tata zmarł gdy chłopiec miał dwa latka. Gruzinka chce, by wnuk o nim nigdy nie zapomniał. Tsiuri mówi, że dzięki niej wnuczek mógł poznać swojego tatę…

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Dramat Christiny Lynn Brajcic rozpoczął się tuż po urodzeniu drugiego dziecka. Kobieta w 2013 roku zdecydowała się poddać zabiegowi, który miał poprawić wygląd jej pochwy, czyli tzw. plastykę tego narządu z użyciem implantu. Ma on na celu przywrócić elastyczność narządu, a zarazem w pewien sposób poprawić jakość życia pacjentki. W przypadku Kanadyjki ta teoria zupełnie się nie sprawdziła.

 

42-latka, która do tamtego momentu miała pracę i wiodła normalne życie u boku kochającego ją męża i dwójki dzieci bardzo mocno pożałowała swojej decyzji. Zabieg przyczynił się do wielu przykrych komplikacji. Kobieta zaczęła skarżyć się na silne bóle, a stan jej zdrowia z każdym dniem zaczynał się pogarszać. Lekarze, którzy zajmowali się nią prosili by zachowała spokój i bagatelizowali groźne objawy. Wszystko zmieniło się kiedy znalazła specjalistów, którzy zgodzili się przeprowadzić bardzo ryzykowny zabieg usunięcia implantu.

 

 

Kanadyjka przyznała, że nikomu nie życzy tak koszmarnych przeżyć. Przez ostanie 4 lata poruszała się na wózku inwalidzkim. Przyjmowała silne antybiotyki, ogromne ilości środków przeciwbólowych i leków przeciwwymiotnych. Większość swojego czasu spędzała w szpitalach. Miesiąc przed swoją śmiercią Christina opublikowała dramatyczne nagranie, gdzie ze łzami w oczach mówiła, że mimo iż jest młoda to czuje się jakby leżała na łożu śmierci. Wszystko przez feralny implant. Czarny scenariusz 42-latki sprawdził się. Lekarze zdiagnozowali u niej sepsę, a walki o jej życie nie udało się wygrać. Kobieta zmarła 30 listopada po czterech latach od wykonania zabiegu plastyki pochwy z użyciem implantu. Osierociła zrozpaczonego męża i dwójkę małych dzieci.

 

 

źródła: dailymail.co.uk

Wstrząsający widok ukazał się policjantom, którzy odwiedzili jedno z mieszkań w Mikołajewie na Ukrainie. 77-letnia kobieta od dłuższego czasu nie wychodziła z domu, co zaniepokoiło jej sąsiadów. Poprosili więc policjantów, by sprawdzili, czy ze staruszką wszystko w porządku.  Kiedy pukanie do drzwi nie przyniosło efektów, funkcjonariusze zdecydowali się je wyważyć. To co zobaczyli w mieszkaniu jest przerażające. 77-latka leżała w jednym z pokoi na stercie śmieci, natomiast w pomieszczeniu obok spoczywało zmumifikowane ciało drugiej kobiety…

 

 

 

Zmarłą okazała się matka 77-latki. Kobieta nie żyła od ponad 30 lat, a jej zwłoki przez cały ten czas leżały w jednym z pokoi. Policjanci byli zszokowani tym co zastali w mieszkaniu i warunkami w jakich przebywała staruszka. Emerytka nie była w stanie samodzielnie się poruszać. Wokół niej panował wszechobecny brud i smród. 77-latka żyła bez bieżącej wody, gazu i energii elektrycznej, które zostały odcięte po tym jak przestała opłacać rachunki.

 

 

Pokój, gdzie leżało ciało jej matki był jedynym czystym pomieszczeniem w całym domu. Kobieta była ubrana i wyglądała tak jakby cały czas spała. Wokół niej leżały święte obrazki i stały świece. Pod łóżkiem znajdowała się miednica z wodą do mycia ciała. Śledczy ustalili, że gdyby żyła, miałaby 100 lat. Sąsiedzi byli przerażeni, tym co usłyszeli z ust policjantów. Nikt z nich nie zdawał sobie sprawy, że 77-latka mieszka ze zwłokami matki. Dochodzenie przeprowadzone w tej sprawie wykazało, że przez cały czas kobieta pobierała nielegalnie emeryturę za zmarłą.

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Przypadek 23-letniej Samanthy Scott z Kansas (USA) pokazuje, że nawet najbardziej błahe objawy przeziębienia nie powinny być przez nas bagatelizowane. Studentka inżynierii architektonicznej i zapalona wioślarka reprezentująca Uniwersytet w Kansas od kilku dni skarżyła się ciągły ból gardła i gorączkę. Dziewczyna nie dostrzegła innych objawów i czekała aż infekcja minie sama, niestety dwa tygodnie po wystąpieniu pierwszych symptomów zmarła.

 

 

 

 

Śmierć świetnie zapowiadającej się wioślarki była ciosem dla jej rodziny i kolegów z uczelni. Nikt nie spodziewał się, że tryskająca energią młoda kobieta zgaśnie tak nagle. Samantha nie szukała pomocy u lekarza, ponieważ sądziła, że jej objawy to nic innego jak zwykłe przeziębienie bądź zapalenie migdałków. Późniejsze badania wykazały, że dziewczyna cierpiała na bardzo rzadką infekcję bakteryjną jaką jest zespół Lemierre’a.

Jest to rodzaj sepsy poanginowej, a jej główne objawy to w początkowej fazie: infekcja górnych dróg oddechowych, gorączka i złe samopoczucie. Nieleczona postępuje bardzo szybko i w zastraszającym tempie atakuje osłabiony organizm chorego niszcząc najważniejsze narządy wewnętrzne. Podobnie było w przypadku 23-latki, która zmarła, ponieważ na leczenie było już po prostu za późno.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

 

 

 

 

 

Do niezwykłej sytuacji doszło podczas pogrzebu 3-letniej dziewczynki na Filipinach. Uroczystość miała miejsce w kościele w miejscowości Aurora. Ku ogromnemu przerażeniu i zaskoczeniu żałobników tuż przed zamknięciem trumny dziewczynka zaczęła poruszać główką. Po chwili okazało się, maleńka Filipinka oddycha. Ojciec dziecka, wyciągnął wtedy swoją córkę z trumny, podał jej wody i zawiózł szybko do szpitala.

 

 

 

 

 

Dziewczynka kilka dni przed swoją śmiercią trafiła do szpitala. Lekarze nie potrafili zdiagnozować co jej jest i stwierdzili zgon spowodowany zbyt wysoką temperaturą ciała i brakiem wyczuwalnego pulsu. Pogrzeb dziecka miał odbyć się dwa dni później i to właśnie wtedy doszło do niecodziennego zjawiska i cudownego „przebudzenia” 3-latki.

 

 

 

 

Kiedy dziecko z powrotem trafiło do tego samego szpitala lekarze ponownie stwierdzili jej zgon! Dziewczynka nie przeżyła transportu do placówki i kiedy trafiła na oddział już nie żyła. Przypadek 3-letniej Filipinki zaszokował opinią publiczną w kraju. Brak prawidłowej diagnozy i zagadkowa śmierć dziecka, które obudziło się na swoim pogrzebie nie zostało do końca wyjaśnione.

 

 

źródła: dailymirror.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

 

 

Podróż poślubna do Hondurasu miała być dla 24-letniego Egaela Tishmana i 27-letniej Shif Fanken spełnieniem marzeń. Para z Izraela z utęsknieniem wyczekiwała wylotu w nieznane i bardzo egzotyczne miejsce. Wszystko miało być niezwykłe, a oni mieli cieszyć się tylko sobą i korzystać z wyjątkowego miesiąca miodowego. Nawet w najczarniejszych scenariuszach nie przewidzieli, że nie wrócą razem do kraju.

 

 

 

 

Do feralnego wypadku doszło w jednym z parków, który swojej ofercie miał zjazd po linie zawieszonej między koronami ogromnych kilkudziesięciu metrowych drzew. Świeżo upieczeni małżonkowie postanowili poczuć dreszcz emocji i zdecydowali się na ekstremalny zjazd. Wszystko odbywało się zgodnie z planem jednak w połowie trasy wystąpił nieoczekiwany problem. Lina kobiety zacięła się, a pędzący za nią z dużą prędkością mąż nie był w stanie się zatrzymać.

 

 

 

 

Egael po zderzeniu z ukochaną doznał poważnych obrażeń ciała, niemniej ucierpiała Fanken. Tuż pod zdarzeniu oboje byli przytomni i świadomi, że doszło do poważnego wypadku. Para z Izraela trafiła do miejscowego szpitala, gdzie stan Tishmana drastycznie się pogorszył. Mężczyzna zmarł po kilkunastu godzinach nieustannej walki o jego życie. Prawdopodobną przyczyną zgonu był krwotok mózgu. Jego ukochana została przetransportowana do USA, gdzie przeszła trudną operację, a lekarze robią wszystko by ją uratować.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

Jak kruche jest ludzkie życie dobitnie pokazuje przykład 39-letniego Dean’a Wharamby. Mężczyzna był zawodowym kulturystą i trenerem personalnym, miał u stóp cały świat, jednak zamiłowanie do sterydów i napoi energetycznych zrujnowało mu życie doprowadzając do jego śmierci. Podczas wizyty w klinice onkologicznej dowiedział się, że cierpi na złośliwy  nieoperacyjny nowotwór wątroby. Lekarze dawali u zaledwie tydzień życia, jednak on „wyrwał” z niego zdecydowanie więcej.

 

 

Diagnoza dla wyglądającego zdrowo i niezwykle umięśnionego Brytyjczyka była jak najczarniejszy sen. Poczuł się wtedy jakby ktoś odciął mu dopływ powietrza do organizmu. Guz, który pojawił się na wątrobie okazał się niemożliwy do zoperowania, a Dean i jego żona nie wiedzieli co mają zrobić. Mężczyzna, któremu prognozowano tydzień życia przeżył jeszcze 5 lat. Ratował się na własną rękę, zrezygnował z niezdrowej diety, rzucił sterydy i „energetyki”. W rozmowie z dziennikarzami wyznał, że codziennie jadł hamburgery, pizze i pił 8 puszek napoi energetycznych.

 

Duży wpływ na jego stan zdrowia miały również sterydy, które zażywał na początku kariery. Pomimo tego, że całkowicie zmienił styl życia, po 5 latach walki z nieuleczalną chorobą zmarł. W czasie leczenia zrezygnował z podawanej mu chemii i nie zgodził się również na przeszczep wątroby. Próbował walczyć z rakiem naturalnymi sposobami, zażywając odpowiednie witaminy i stosując zdrową dietę. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że główną przyczyną zgonu Dean’a były sterydy, które trwale zniszczyły jego wątrobę.

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Policja próbuje wyjaśnić niezwykle zagadkową śmierć Ivany Esther Robert Smit.  Modelka, która posiada belgijsko-holenderskie korzenie to finalistka belgijskiej edycji  „Top model”. Podczas tragicznego w skutkach wypadku przebywała na wakacjach w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. 19-latka wypadła z 20 piętra apartamentowca, w którym się zatrzymała. Według malezyjskiej policji, znajdowała się pod wpływem alkoholu.

 

 

 

 

Jej ciało znaleziono na balkonie znajdującym  się na 6 piętrze. Z informacji jakie przekazał portal NST Online młoda kobieta feralny wieczór spędziła w towarzystwie amerykańsko-kazachskiej pary w rozrywkowej dzielnicy miasta, Bangsar. Cała trójka wróciła na noc do hotelu, a wspomniani towarzysze spędzili noc w apartamencie Ivany. Z ustaleń śledczych wynika, że spali w sypialni, natomiast 19-latka odpoczywała w salonie.

 

 

 

 

Teraz śledczy pracują na ustaleniem faktu, czy Belgijka wyszła na balkon i tam się przewróciła spadając kilkanaście kondygnacji w dół, czy pomogły jej w tym osoby trzecie. Rozważana jest również hipoteza sugerująca samobójstwo 19-letniej modelki, jednak rodzina i przyjaciele Ivany nie wierzą w taki obrót spraw. Są w 100 procentach przekonani, że ich córka nie targnęłaby się na swoje życie, ponieważ miała wiele planów, a w Kuala Lumpur przebywała w związku pokazami bielizny marki Triumph.

 

 

 

„W ogóle nie miała czasu myśleć o samobójstwie, była zbyt zajęta życiem. Była bardzo odpowiedzialna. Na pewno nie weszłaby na balustradę balkonu. To niemożliwe.”

 

 

 

 

źródła: mirror.co.uk, foto instagram.com

Niewinne selfie okazało się przyczyną śmierci 27-letniej nauczycielki z Portugalii, która od kilku lat mieszkała na stałe w Panamie. Kobieta postanowiła wykonać zdjęcie na balkonie apartamentowca. Mieścił się on na 27 piętrze budynku i zapewniał jej piękny widok na miasto. Beztroska nauczycielka zignorowała ostrzeżenie pracowników sąsiedniej budowy, którzy krzyczeli do niej by nie opierała się o barierkę. Na dodatek tego dnia wiał bardzo silny wiatr.

 

 

 

 

Na nagraniu, które ku przestrodze trafiło do Internetu widzimy jak Portugalka siedzi na barierce. W pewnym momencie podmuch wiatru sprawia, że traci równowagę i spada z 27-piętra na betonowy podjazd dla samochodów. Z ustaleń panamskiej policji wynika, że kobieta próbowała wykonać wyjątkowe zdjęcie. Świadczy o tym fakt, że spadła wraz z uchwytem do selfie, który znaleziono obok ciała.

 

 

 

 

Mimo natychmiastowego przyjazdu karetki i pomocy jakiej jej udzielono życia 27-latki nie udało się uratować. Kobieta po upadku z tak dużej wysokości nie miała żadnych szans i zginęła na miejscu. Niestety przypadek Portugalki nie jest odosobniony. Na całym świecie przez selfie zginęło już kilkaset osób. Ludzie ryzykują życie dla niezwykłych, a czasem ekstremalnych zdjęć. Czy warto?

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com