O tym, że wypadki chodzą po ludziach świadczy nagranie z chińskiego hipermarketu. Widzimy na nim mężczyznę i kilkuletniego chłopca spacerujących po sklepie. Maluch beztrosko podąża za tatą ciągnąc go za ręce. Nic nie wskazywało dramatu, który rozegrał się raptem kilkadziesiąt sekund później. Zapewne ani ojciec, ani tym bardziej kilkulatek nie spodziewali się, że będzie to ich ostatni wspólny spacer po galerii handlowej.

 

 

 

W pewnej chwili widzimy, jak idący na przedzie ojciec traci równowagę na śliskiej posadzce i upada wprost na swojego 4-letniego synka. Mimo, że sytuacja z pozoru wyglądała niegroźnie zakończyła się najgorzej jak tylko mogła. Ojciec poleciał tak niefortunnie, że doprowadził do złamania karku dziecka. Chłopczyk mimo natychmiastowej pomocy, jaką próbowała udzielić pracownica sklepu, jak i zrozpaczony rodzic zmarł na miejscu.

 

 

 

To pierwszy taki przypadek odnotowany w Chinach, jeszcze nigdy nie doszło do tak wstrząsającego wypadku. Mężczyzna po tym co go spotkało został objęty pomocą psychologa. Dramatyczne zdarzenie będzie się zapewne za nim ciągnąć jeszcze przez bardzo długi czas. Nagranie z wypadku możesz zobaczyć TUTAJ!

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Niezwykle okrutnego czynu dopuściła się młoda matka z Wirginii w USA. Kobieta została oskarżona o zamordowanie swojego dziecka. Z ustaleń policji wynika, że włożyła swojego rocznego synka do wanny wypełnionej wrzątkiem i zostawiła go tak na 5 minut. Kiedy wróciła dziecko już nie żyło. Zostało żywcem ugotowane przez bezwzględną matkę, która nadal przebywa na wolności!

 

 

 

 

Tragedia jaka rozegrała się w domu oskarżonej poruszyła miliony internautów. Ludzie domagają się od amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości zastosowania najsurowszego wymiaru kary, czyli kary śmierci. Kobiecie grozi dożywocie, jednak nadal cieszy się wolnością co nie zadowoliło tamtejszą opinię publiczną. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci maluszka były rozległe poparzenia ciała. Kobieta nie ratowała chłopca i dopiero po kilku minutach sprawdziła co się z nim dzieje. Niestety było już za późno.

 

 

Z relacji sąsiadów, do których dotarli dziennikarze lokalnej gazety wynika, że słychać było wyraźne krzyki dziecka. Ich zarzuty odpiera matka, która stwierdziła przed sądem, że zostawiła dziecko tylko na 5 minut i było ono spokojne. Kiedy padło pytanie dlaczego to zrobiła, stwierdziła, że nie miała pojęcia iż woda w wannie była aż tak gorąca.Sprawa jest w toku,a  oskarżyciele robią wszystko by Amerykanka jak najszybciej trafiła do więzienia.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com

 

Dramatyczny finał miała transplantacja narządów od zmarłej na udar mózgu 53-latki. Zanim kobieta została odłączona od respiratora lekarze zdecydowali się pobrać jej narządy, aby wykorzystać je do przeszczepów. Na organy czekała czwórka pacjentów. Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że kobieta była poważnie chora. Dla trzech z nich przeszczep zakończył się śmiercią.

 

 

 

 

Żmudne badania wykazały, że wraz z przeszczepionymi narządami kobiety pacjentom przekazano komórki rakowe. Zmarła chorowała na raka piersi, jednak tuż przed pobraniem narządów lekarze tego nie zauważyli. Choroba dała o sobie znać po kilku latach. Niestety doprowadziła ona do śmierci trzech biorców. To pierwszy tego typu przypadek na świecie, ponieważ zdaniem ekspertów prawdopodobieństwo  zachorowania na nowotwór po przeszczepie wynosi zaledwie 1 na 10 tysięcy

 

 

 

 

Tym nieprawdopodobnym przypadkiem postanowili zająć się naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy) i Centrum Medycznego VU w Amsterdamie (Holadnia). Po dogłębnej analizie materiałów naukowcy doszli do wniosku, że do rozwoju raka doprowadziło utrzymywanie narządów w cieple, co pozwoliło komórkom rakowym na swobodne osadzenie się w narządach i ich rozprzestrzenienie w ciałach osób, które je otrzymały.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

Wielu z nas nie potrafi się oprzeć smakowi ulubionego piwka i czerpie niewysłowioną przyjemność z picia alkoholu, jednak należy pamiętać, że co za dużo to nie zdrowo. Ważna jest samokontrola, ponieważ bardzo łatwo wpaść w nałóg i zniszczyć życie swoje, jak i innych. Niektórzy w przysłowiowej butelce szukają ucieczki od codziennych problemów, tj. stres, depresja, czy problemy rodzinne.

 

 

35-letnia Beverley Pickorer na własnej skórze przekonała się co to znaczy poddać się zgubnemu nałogowi. Kobieta przez swoją nieodpowiedzialność osierociła czwórkę dzieci. Wszystko zaczęło się kiedy miała około 20 lat. Kilka zawodów miłosnych doprowadziło, że zaczęła szukać rozwiązania swoich kłopotów w alkoholu. Z każdym dniem uzależnienie kobiety się pogłębiało. W pewnym momencie osiągnęło tak tragiczny stan, że wypijała aż 40 piw dziennie! Pickorer doszła do takiego momentu w swoim życiu, że nie potrafiła sobie już z tym wszystkim poradzić.

 

 

 

W wieku zaledwie 30 lat jej organizm był w fatalnym stanie, natomiast  po osiągnięciu 35 lat zapadła na śmiertelną chorobę, do której doprowadziła marskość wątroby. Zaczęły jej wypadać zęby nie potrafiła płynnie mówić. Przez wiele miesięcy przebywała w specjalnym ośrodku, ponieważ jej stan określano jako wegetatywny i nie dawała rady sama nic zrobić.

 

 

 

Kobieta  nie była sama w chorobie, ponieważ cały czas towarzyszył jej życiowy partner Anthony. Mężczyzna uznał, że pokaże jak wygląda jego partnerka, by przestrzec innych przed nadmiernym spożywaniem alkoholu. Anthony na bieżąco publikował jej zdjęcia, które dokumentowały efekty choroby wywołanej alkoholem. Zdjęcia wyraźnie pokazują, co choroba zrobiła z Beverley. Jej zęby całkowicie zgniły, skóra zżółkła, a ciało wyglądało, jak ciało 80-letniej staruszki, a nie młodej kobiety. Ponadto miewała również ataki padaczki.

 

 

 

Nic nie było już w stanie uratować życia partnerki Anthonego. Mężczyzna mógł jedynie bezradnie przyglądać się jej odchodzeniu. Jej stan pogarszał się z dnia na dzień. Straciła wzrok i nie wychodziła z łóżka. Beverley Pickorer zmarła w sierpniu 2014 roku. Jej historia to dobra przestroga i nauka dla innych. Dlatego tak ważne jest zachowanie umiaru w tym co robimy, a szczególnie piciu alkoholu.

 

 

źródładailymail,foto youtube.com

Prawdziwy horror ze swoją matką przeżywała 6-letnia Katya Spesivtseva. Mała Rosjanka była schorowanym dzieckiem, od urodzenia cierpiała na porażenie mózgowe, jednak to co zrobiła jej kobieta to okrucieństwo w najczystszej postaci. Wychowywanie dziewczynki wyraźnie przerosło Ludmiłę. Nie potrafiła zaakceptować, że córka jest chora i potrzebuje całodobowej opieki. Dziewczynka często płakała. To właśnie płacz był powodem tragedii.

 

 

 

 

Katya często płakała w nocy co mocno poirytowało jej matkę. Kobieta straciła nad sobą panowanie, ponieważ córka nie chciała się uspokoić. Wtedy agresję wyładowała na niepełnosprawnej dziewczynce. Ludmiła biła ją pięściami po twarzy i krzyczała, później odgryzła jej wargę. Kobieta nie opatrzyła dziecka i zostawiła je samo sobie. Dopiero kiedy stan rannej 6-latki znacznie się pogorszył matka zawiozła ją do szpitala.

 

 

 

To właśnie tam odkryto co tak naprawdę działo się z dziewczynką. Lekarze dowiedli, że nie dość iż matka odgryzła jej wargę, to próbowała zrobić to samo z nosem. Skrajnie wycieńczona 6-latka była niedożywiona i miała mnóstwo ran na ciele. Podczas dokładnych badań wyszło, że Katya zmaga się z wieloma innymi poważnymi chorobami. Za niedopełnienie obowiązków i zaniedbanie dziecka Rosjanka została skazana na 4 lata pozbawienia wolności.

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto facebook.com

Przerażająca sceny rozegrały się na cmentarzu w małym miasteczku Galilee w Etiopii. Niejaki Getayawkal Ayele pracujący na co dzień jako urzędnik tamtejszej służby zdrowia postanowił wykorzystać swoje „szamańskie” moce, by przywrócić do żywych  Belaya Biftu, który zginął w wypadku komunikacyjnym kilka dni wcześniej. Mężczyzna nie tylko przekonał rodzinę, by wykopała ciało pogrzebanego syna, ponadto wykonał nad nim kilka szokujących obrzędów, które zakończyły się totalnym niepowodzeniem.

 

 

 

Zrozpaczona rodzina mocno przeżyła śmierć swojego syna. Belaya zginął młodo, a miał przed sobą całe życie. Wtedy zrozpaczonej rodzinie postanowił pomóc samozwańczy, początkujący szaman, który zapewnił ich, że posiada zdolność „wskrzeszania” zmarłych. Mężczyzna opowiedział im historię z Pisma Świętego, o tym, że Jezus w cudowny sposób przywrócił do żywych Łazarza. Argument przekonał bliskich zmarłego, którzy zezwolili na rozkopanie grobu.

 

 

 

 

Nad otwartą trumną z ciałem chłopaka zgromadziła się cała rodzina, która oglądała rytuał Ayele. To co robił szaman nie mieści się w głowie. Kładł się na zmarłego i krzyczał nad nim „Belayu, obudź się”. Niestety kilkukrotne wezwania nie „poruszyły” zmarłego i cały obrzęd okazał się wielką klapą. Wściekła rodzina nie namyślając się długo postanowiła „odpłacić” się mężczyźnie. Ayele został dotkliwie pobity i kto wie, czy nie przypłacił by tego życiem. Z opresji uratowali go policjanci, którzy natychmiast go aresztowali. Mężczyźnie postawiono zarzut zbeszczeszczenia zwłok.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

 

Szokujące sceny jakie wydarzyły się w jednym z kalifornijskich więzień wywołały ogromne poruszenie wśród tysięcy Amerykanów. Na nagraniu z celi widzimy 36-letniego Andrew Hollanda. Mężczyzna był chory psychicznie, cierpiał na schizofrenię i był stałym bywalcem aresztu. Trafiał tam za drobne przestępstwa. Strażnicy, którzy pełnili służbę tamtego wieczoru postanowili zakpić z nieświadomego człowieka i urządzili mu prawdziwe piekło.

 

 

 

Holland został rozebrany i przywiązany do krzesełka, a strażnicy zaczęli się nad nim znęcać. Amerykanin spędził w takiej pozycji 46 godzin. Kiedy okrutnicy znudzili się więźniem pozostawili go w celi samemu sobie. Stan skatowanego mężczyzny w pewnym momencie drastycznie się pogorszył. Musieli interweniować ratownicy i lekarz. Niestety życia Andrew nie udało się uratować. Przerażający jest fakt, że strażnicy zupełnie się tym nie przejęli, a gdy oddawał ostatnie tchnienie niektórzy z nich świetnie się bawili.

 

 

Do zdarzenia doszło 22 stycznia ubiegłego roku, jednak nagranie i zdjęcia z zajścia dopiero teraz obiegły media. Wszystko przez władze więzienia, które podawały, że 36-latek zmarł z przyczyn naturalnych. Sędziowie poprosili wtedy o nagranie z monitoringu, które obnażyło wszelkie kłamstwa. Nagranie udowodniło, że Holland kilkanaście godzin przed swoją śmiercią wiele się nacierpiał. Przeprowadzona autopsja dowiodła, że bezpośrednią przyczyną śmierci chorego psychicznie mężczyzny był zator wywołany przez skrzep krwi, który powstał w czasie wielogodzinnego siedzenia na krzesełku.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Chwile grozy przeżyli pracownicy spopielarni zwłok w domu pogrzebowym Hillside Chapel w Cincinatti (USA). W czasie procesu kremacji zmarłego mężczyzny doszło do eksplozji pieca. Powodem wybuchu była zbyt duża masa ciała nieboszczyka. Z relacji właściciela domu pogrzebowego, Dona Catchena wynika, że temperatura wewnątrz pieca przekroczyła dozwolone normy i ogień rozprzestrzenił się poza komorę, w efekcie czego doszło do wybuchu.

Mężczyzna przyznał, że zwiększenie mocy było spowodowane tuszą kremowanego mężczyzny, który ważył ponad 200 kilogramów. Sam proces trwał dłużej niż powinien, bo aż 4 godziny co doprowadziło do przegrzania pieca, pożaru i wybuchu. Na szczęście prócz pieca, który został zniszczony żaden z pracowników nie odniósł obrażeń. Według przeprowadzonych analiz powodem pożaru i wybuchu był tłuszcz z ciała nieboszczyka, który rozgrzał się do takiej temperatury, że stopił metalową konstrukcję komory pieca.
Właściciel oszacował zniszczenia na ponad 30 tysięcy dolarów. Jak przyznał, szczęście w nieszczęściu, że budynek jest odporny na ogień, ponieważ wszystko mogło skończyć się zdecydowanie gorzej. To  nie pierwszy tego typu przypadek zanotowany na świecie. Podobne sytuacje miały miejsce w krematoriach w Anglii, Niemczech czy Austrii.
źódła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Niekontrolowany atak agresji stał się przyczyną kłopotów znanego i cenionego w USA modela i trenera fitness 33-letniego Hivo Gonzaleza. Na początku czerwca na jednej ze stacji w Miami został zaczepiony przez 49-letniego Pedro Cruza. Mężczyzna nie miał stałego adresu zameldowania, żył z żebractwa i nie raz był notowany za wulgarne zachowanie w stosunku do innych ludzi.

 

 

 

Policja udostępniła nagranie z feralnego wieczoru, na którym widzimy, jak między Gonzalezem a Cruzem dochodzi do ostrej wymiany zdań. Chwilę później 33-latek idzie do samochodu, z którego wyciąga metalową pałkę do ogłuszania ryb. Na policji zeznał, że w tym dniu łowił ryby wraz z przyjacielem. Kiedy bezdomny podchodzi do samochodu wyraźnie gestykulując i krzycząc, model wybiega i zadaje mu dwa ciosy, które okazały się śmiertelne.

 

 

 

Chwilę później 33-latek i jego kolega odjeżdżają z miejsca zdarzenia. Podczas rozprawy Gonzalez zeznał, że nie zdawał sobie sprawy, że uderzenia mogły zabić 49-latka. Wyznał, że chciał tylko odpędzić bezdomnego, który zaczął krzyczeć i przeklinać, kiedy nie dostał pieniędzy. Model do tej pory miał czystą kartę, jednak od kary się na pewno  nie wywinie.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com