Przerażającego odkrycia w swoim samochodzie dokonał 47-letni Chris Nguyen z USA. Mężczyzna od kilku dni zmagał się z dość uciążliwym problem w swoim samochodzie. Auto nie chciało odpalać, a kiedy już udało się je uruchomić gasło kilka minut po wyjeździe na drogę. Zniecierpliwiony 47-latek postanowił rozwiązać problem na własną rękę. Otworzył maskę, rozebrał części i wtedy ku jego ogromnemu przerażeniu ukazał się gigantyczny wąż.

 

 

 

Problemy z jakimi zmagał się 47-latek zaczęły się od dnia kiedy odwiedził swoją mamę. Kiedy wrócił do auta za nic w świecie nie mógł go odpalić. Gdy mu się to udało samochód zgasł po 10 minutach. Wtedy nie spodziewał się, że znajdzie w nim ponad 2-metrowego węża. Na szczęście w porę uciekł od samochodu i zaalarmował policję. Stróże prawa byli niemniej zszokowani niż on.

 

 

 

Później okazało się, że schronienie pod maską samochodu 47-latka  znalazł sporych rozmiarów pyton. Podczas swojego krótkiego pobytu wąż zdołał narobić wielu szkód. Uszkodził wspomaganie kierownicy i alternator. Wyciąganie zdenerwowanego gada zajęło ponad 4 godziny na szczęście operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

To co przydarzyło się 63-letniemu Aigali Supugaliewowi i jego rodzinie sprawia, że włos jeży się na głowie. Kazach wyszedł z mieszkania 9 lipca i został uznany za zaginionego. Kiedy kilka tygodni później w okolicach jego domu policjanci natrafili na rozkładające się zwłoki byli niemal pewni, że to Aigali. Na potwierdzenie tej teorii wykonano badania DNA, które wskazały, że to właśnie on. Rodzina z czystym sumieniem pochowała doczesne szczątki mężczyzny. Dwa miesięce po uroczystości wydarzyło się coś niesamowitego!

 

 

 

Kiedy pogrążona w żałobie rodzina opłakiwała śmierć krewnego ten jak gdyby nigdy nic wrócił do rodzinnego domu! Dzień w którym 63-latek stanął u progu swojego mieszkania jego bliscy zapamiętają do końca życia. Z relacji brata Kazacha wynika, że był to dla nich prawdziwy szok, ponieważ badania DNA potwierdziły tożsamość Aigali! Widok zmarłego wujka sprawił, że jego bratanica omal nie dostała zawału.

 

 

 

 

Rodzina 63-latka nadal nie może otrząsnąć się z szoku jaki przeżyła i ma żal do ekspertów o fatalną pomyłkę jaką popełnili podczas badania szczątków. Krewni Aigali zastanawiają się teraz kogo tak naprawdę pochowali i kto zwróci im koszty jakie ponieśli za wyprawienie pogrzebu. Sprawa zakończy się przed kazachskim sądem, a rodzina liczy na wysokie odszkodowanie. Okazało się, że Kazach, który swoim zniknięciem sprawił wiele problemów swoim bliskim pracował w tym czasie w odległym gospodarstwie i zapomniał powiadomić o tym swoich bliskich.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

Amou Haji to bez wątpienia „najbrudniejszy” człowiek na świecie. 80-letni Irańczyk od niemal 60-lat nie mył swojego ciała i jak twierdzi wcale nie czuje się z tym źle! Mieszkający na co dzień na pustyni, z dala od ludzkich zabudowań staruszek jest przekonany, że higiena osobista miała negatywny wpływ na jego zdrowie. Mężczyzna ze względu na swój specyficzny tryb życia nigdy się nie ożenił i raczej stroni od ludzi. Mieszkańcy najbliższej wioski Dejgah są pewni, że 80-latek oszalał i na jego widok pukają się w głowę. Amou nic sobie z tego nie robi i od lat żyje, tak jak mu wygodnie.

 

 

 

 

Starszy pan jest nie lada atrakcją dla turystów i dziennikarzy, z którymi chętnie rozmawia. W rozmowach podkreśla, że przestał się kąpać, ponieważ skłoniły go do tego życiowe perypetie i choroba dzięki , której zrozumiał, że czystość przynosi mu więcej szkody niż pożytku! Haji uważa, że odkąd przestał się kąpać czuje się zdecydowanie zdrowiej i jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

 

 

 

Wiekowy Irańczyk to prawdziwy fenomen nie dość, że się nie myje to unika spożywania świeżych pokarmów, a jego głównym składnikiem odżywczym jest padlina, której szuka podczas wędrówek po pustyni. Wolne chwile spędza na paleniu fajki, którą nabija zwierzęcymi odchodami, a odpoczywa w specjalnie wykopanej podziemnej jamie, która chroni go przed południowym słońcem i mroźnymi, pustynnymi nocami. Wody używa tylko po to, aby zgasić pragnienie.

 

źródła: kozaczek.pl, youtube.com foto youtube.com

Historia 25-letniego Tomasza Nadolskiego jest naprawdę przygnębiająca. Choć jest już dorosłym mężczyzną, to nadal wygląda jak w dniu swoich 12 urodzin i nie jest z tego powodu w ogóle szczęśliwy. Życie Tomka to pasmo bólu i ogromnych problemów. Młody mężczyzna cierpi na bardzo rzadką i nieuleczalną chorobę Fabry’ego wywołaną brakiem enzymu o nazwie alfa-galaktozydaza odpowiedzialnego za przemianę materii. Konsekwencje jej braku są tragiczne dla organizmu chorego, doprowadzają do powolnego niszczenia jego narządów wewnętrznych.

 

 

Tomek od najmłodszych lat nie miał w życiu lekko. Rówieśnicy naśmiewali się z jego wyglądu, mimo, że dorównywał im wiedzą i intelektem, to różnił się od nich fizycznie. Kiedy widział jak koledzy dojrzewają, a on nadal wygląda jak dzieciak sprawiało mu to ogromny ból i często miewał chwilę załamania. Mimo różnych porad lekarskich żaden z nich nie potrafił zdiagnozować co mu dolega. Wmawiano mu nawet chorobę psychiczną.

 

 

 

25-latek, który na każdym kroku, czy to w urzędzie, czy w pociągu spotyka się z wieloma przeszkodami, ponieważ ludzie traktują go jak dziecko był bohaterem programu TVN „Uwaga”. To właśnie tam widzowie mogli poznać jego przerażającą historię. Tomek ze szczegółami opowiedział o tym, jak wygląda jego życie i jak bardzo w normalnym funkcjonowaniu przeszkadza mu wygląd. Chłopak przyznał, ze ma dość tłumaczenia iż jest ciężko chory i to właśnie przez chorobę wygląda jak 12-latek. Mimo tego, że jest uwięziony w ciele dziecka to robi wszystko, by cieszyć się życiem.

 

 

 

źródła: rmfmaxxx.pl, youtube.com foto youtube.com

Historia tego mężczyzny to przykład na to, że ludzkie życie w mgnieniu oka może ulec całkowitej zmianie. Ponad 20 lat temu przechadzając się po swojej okolicy, mężczyzna jest mieszkańcem Bangladeszu, spotkał się oko w oko z tygrysem. Przygoda ta zakończyła się dla niego tragicznie i  niemal cudem nie przypłacił jej życiem, jednak odniósł wiele dotkliwych ran, które zaważyły na jego dalszej egzystencji.

 

 

W regionie, w którym mieszka Ali tygrysy nie są niczym nadzwyczajnym jednak bardzo rzadko  dochodzi do ich bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, tym bardziej ataków. W tamtej chwili Bengalczyk myślał, że zwierzę go zignoruje i spokojnie minie jednak stało się zupełnie inaczej. Tygrys rzucił się na niego i zmasakrował jego twarz. Dziś mężczyzna ma 40 lat, jednak atak drapieżnika utkwił  głęboko w jego pamięci i wydaje mu się, jakby to było wczoraj. Pamięta, że przeżył niesamowity ból i szok. Swoje życie zawdzięcza rybakom, którzy odgonili rozwścieczone zwierzę.

 

 

 

 

Mężczyzna stracił dużą ilość krwi, a lekarze cudem go uratowali. Mimo wszelkich starań jego twarz na zawsze pozostanie zdeformowana. Dla młodego chłopaka jakim w chwili wypadku był Hashmot Ali wypadek z tygrysem był prawdziwym piętnem,  z którym zmaga się do tej pory. Przez swój wygląd stracił przyjaciół, a kiedy się pojawiał ludzie odwracali wzrok z obrzydzenia. Swoje blizny ukrywał pod chustą, zdarzały się również momenty, że przez wiele tygodni nie wychodził z domu.

 

 

Wypadek zostawił ogromne piętno w jego psychice, mimo to próbuje żyć normalnie. Mężczyzna liczy, że przyjdzie czas kiedy będzie mógł przejść operację plastyczną i cieszyć się każdą chwilą.

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Mężczyzna, który podczas spotkania z Jacqueline Ades nie mógł oprzeć się jej wdziękowi na własnej skórze przekonał się do czego jest zdolna. 33-letnia makijażystka z USA okazała się bowiem kobietą z piekła rodem! Biznesmen z Arizony postanowił umówić się z nią na randkę, ponieważ Jacqueline zawróciła mu w głowie. Wszystko układało się dobrze do momentu, w którym zakomunikował jej, że ma żonę i dzieci i nie może się z nią więcej spotykać.

 

 

 

Odrzucona makijażystka nie mogła znieść zniewagi jaka ją spotkała i postanowiła urządzić biznesmenowi piekło na ziemi. Kobieta wysyłała mu tysiące obraźliwych sms-ów, groziła w nich nawet śmiercią. Jacqueline posunęła się nawet do tego, że włamała się do jego mieszkania. To jednak nie koniec nieprzyjemności jakie spotkały mężczyznę. 33-latka narobiła mu wstydu przed kolegami z pracy i przedstawiała się im jako jego żona!

 

 

 

W pewnym momencie mężczyzna uznał, że miarka się przebrała i skierował sprawę na policję. Ades postawiono zarzuty, oskarżono ją min. o stalking i nękanie. 33-latka podczas jednej z rozpraw wyparła się wszystkiego i wyznała, że nie czuje się winna. Mimo wszystko mężczyzna sam jest sobie winien, ponieważ gdyby był wiernym i kochającym mężem nie szukał by wrażeń z nieznajomą kobietą.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Historia Eng Khenga, który przez ponad 30 lat zmagał się okropnym wyglądem spowodowanym przez narośl jaka wyrosła mu w ustach jest niezwykle budująca. Dzięki pomocnej dłoni lekarza, którzy postanowił zająć się jego przypadkiem dziś jest zupełnie innym człowiekiem. Sam zabieg był bardzo skomplikowany, a doktor przyznał, że pierwszy raz w życiu spotkał się z czymś tak przerażającym, a zarazem niezwykłym.

 

 

Mieszkaniec Kambodży, który pochodzi z małej wioski Kampong Cham przez wiele długich lat borykał się ze swoim ogromnym problemem i ciekawskimi spojrzeniami sąsiadów. Mężczyzna był odsyłany od jednego lekarza do drugiego, jednak każdy z nich rozkładał bezradnie ręce i nie potrafił mu pomóc. W końcu o jego przypadku dowiedział się lekarz z Adelajdy w Autralii. Doktor Cheng postanowił, że spróbuje pomóc temu biednemu człowiekowi.

 

 

 

Eng wiele się nacierpiał, nie mógł normalnie spożywać pokarmów. Przez 30 lat podawano mu płynne jedzenie, ponieważ nie mógł swobodnie połykać nie wspominając o rozgryzaniu. Prócz tego miał ogromne problemy z porozumiewaniem się. Mimo wszelkich przeciwności losu nie poddawał się. Kiedy dotarł do kliniki, w której pracował doktor Cheng, przeprowadzono mu szereg badań, aby mieć pewność, że zmiana nie ma podłoża nowotworowego. Całe szczęście tak nie było. Przyczyną cierpień Azjaty było niezwykle rzadkie schorzenie nazywane Gingival Hyperplasia.

 

 

Mężczyzna przeszedł długą, skomplikowaną operację, a po kilku tygodniach zupełnie odmieniony powrócił do swojego kraju. Dziś czuje się dobrze i jest niezwykle pogodnym i sympatycznym mężczyznom, któremu uśmiech nie schodzi z twarzy.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

O tym do czego zdolni są niektórzy ludzie świadczy historia 50-letniego Chińczyka. Mężczyzna trafił do szpitala z ostrym bólem brzucha. Początkowo pacjent okłamał lekarzy i nie chciał podać prawdziwej przyczyny swojego cierpienia. Wszelkie wątpliwości rozwiało zdjęcie rentgenowskie, które odkryło szokującą prawdę. Okazało się, że w jego przewodzie pokarmowym tkwił 30-centymetrowy bakłażan!

 

 

 

Sprawa była na tyle poważna, że lekarze zadecydowali o szybkiej operacji, która tak naprawdę uratowała życie 50-latka. Wcześniejsze badania wykazały, że warzywo ułożyło się tak niefortunnie iż prawie dotykało serca pacjenta. Chińczyk przyznał się, że bakłażan znalazł się w jego ciele nieprzypadkowo. Zdradził lekarzom, że w ten niekonwencjonalny, a zarazem szalenie niebezpieczny sposób chciał wyleczyć zaparcia, które dokuczały mu od kilku dni.

 

 

Na szczęście operacja przebiegła po myśli lekarzy, a feralny bakłażan, który nie pozwalał mu na normalne funkcjonowanie został usunięty. Lekarze przyznali, że nigdy nie widzieli czegoś podobnego, choć jak przyznali ludzie wpadają na naprawdę szalone pomysły. Mężczyzna miał dużego farta, że żyje ponieważ przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie mógł umrzeć.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com, pixabay.com

Historia jaka przydarzyła się pewnemu Rosjaninowi jest naprawdę niewiarygodna. Mężczyzna od dobrych kilku dni uskarżał się na nieustający ból głowy. Próbował wszystkiego, jednak ból z każdym dniem coraz bardziej się nasilał. Sprawa okazała się na tyle poważna, że zdecydował się wybrać do szpitala. W lekarzach widział jedyną deskę ratunku i choć problem był widoczny gołym okiem, oni zdecydowali się na wykonanie prześwietlenia.

 

 

 

Ku zaskoczeniu medyków, którzy bacznie zajmowali się sprawą w głowie 50 latka znajdował się ogromnych rozmiarów gwóźdź. Sytuacja była na tyle poważna, że ostry przedmiot został dosłownie wbity w sam jej czubek, a jedyne co wystawało z pomiędzy włosów to gwint! O dziwo sam zainteresowany nie miał zielonego pojęcia jakim cudem tak dużych rozmiarów gwóźdź znalazł się w jego głowie. Jego przypuszczenia padły na kolegów, którzy mogli dla żartu wbić mu go podczas suto zakrapianej imprezy.

 

 

 

Na szczęście dla Rosjanina lekarze usunęli kilkucentymetrowy przedmiot, który o milimetry ominął jego mózg. Zadziwiający jest fakt, że mężczyzna nie czuł kiedy ostry gwóźdź przebijał jego czaszkę. 50-latek uparcie twierdził, że nie wie jak do tego doszło i był wyraźnie zszokowany całą sytuacją. Po krótkiej hospitalizacji i opatrzeniu rany mógł wrócić do domu. Teraz może śmiało o sobie powiedzieć, że został w czepku urodzony.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto screen