Kobieta, która zgłosiła się do szpitala uniwersyteckiego w Bernie (Szwajcaria) wprowadziła w nie lada osłupienie badającego ją lekarza. Kiedy zapytał co je dolega, stwierdziła, że jest pewna iż w jej mózgu mieszka Bóg, który do niej przemawia. Jak się okazało jej dziwne opowieści, wcale nie były zasługą Stwórcy.

 

 

Pacjentka początkowo w mniemaniu lekarzy została uznana za chorą psychicznie, jednak dalsze badania odkryły prawdziwą przyczynę dziwnego zachowania. Okazało się, że ma guza mózgu. Według profesora Sebastiana Walthera to on odpowiada za taki stan rzeczy. Nowotwór rozwijał się bardzo powoli w części międzymózgowia nazywanej wzgórzem. A głosy w jej głowie były jednymi z objawów.

 

 

„Guz jest umiejscowiony w rejonie, który odpowiada m.in. za odbieranie i rozumienie mowy. To dlatego wydawało jej się, że ktoś do niej mówił.”

 

Przykład szwajcarskiej pacjentki, która ma być jeszcze szczegółowiej przebadana ma im pomóc  lepiej zrozumieć osoby cierpiące na schizofrenię. Może to okazać się niezwykle pomocne dla osób zmagających się z ta przykrą chorobą. Personalia kobiety ze względu na dobro sprawy nie podano do wiadomości publicznej. Nie wiadomo też, jaki jest jej aktualny stan zdrowia.

źródła: mirror.co.uk, foto youtube.com

Różne są rodzaje miłości, jednak uczucie jakie połączyło tych dwojga dla większości z nas może wydawać się trochę dziwne. 21-letnia Felicity Kadlec w końcu spełniła swoje marzenia i poślubiła Kelly’ego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że „mężczyzna” jest tak naprawdę lalką, dość niezwykłą lalką, którą Felicity dostała od swojego ojca na 13 urodziny!

 

 

 

Od tej pory młoda Amerykanka nie potrafiła się rozstać ze swoją „maskotka”. I choć Kelly Rossi wygląda przerażająco, jest gnijącym zombie, to dla Felicity jest najpiękniejszym „mężczyzną” na świecie i idealnym partnerem. 21-latka przyznała, że od dziecka kocha wszystko co straszne i ma obsesje na punkcie filmów grozy i brzydoty. Uczucie jakie zrodziło się między nią, a Kelly dojrzewało kilka lat, tak przynajmniej twierdzi kobieta.

 

 

 

Felicity Kadlec przyznała, że goście zaproszeni na jej ślub i wesele nie mieli pojęcia o tym, jak wygląda wybranek jej serca, dlatego jego widok dla wielu z nich był ogromnym zaskoczeniem. 21-latka zdaje sobie sprawę, że niektórzy nie akceptują jej wyboru, ale ona czuje się bardzo szczęśliwa. Wierzy, że będzie żyć z Kellym do końca swoich dni. Aby „skonsumować” tę miłość dziewczyna zrobiła sobie na ramieniu tatuaż z imieniem ukochanego!

 

 

źródła: dailymial.co.uk, foto youtube.com

Fanki opalania by wyglądać idealnie są gotowe na wszystko . Z podobnego założenia wyszła 20-letnia Danni Bruce z Notthingham w Wielkiej Brytanii. Dziewczyna postanowiła przyspieszyć efekty opalania i postanowiła pójść na łatwiznę. Kupiła samoopalacz, który miał pomóc jej w problemie, a sprawił, że do dziś wstydzi się wyjść z domu.

 

 

 

Młoda Brytyjka nałożyła na skórę preparat o nazwie Darker Than Dark („ciemniejszy niż ciemny”) marki St. Moriz. Danni spodziewała się, że jej skóra będzie wyglądać tak jak zapewniał producent. Niestety po zaledwie 5 minutach zaczęło dziać się z nią coś dziwnego. Zamiast ciemnego brązu pojawił się zielonkawy kolor, który przypominał bardziej postacie z kreskówek takie jak Shrek, Fiona czy siłacz Hulk.

 

 

Załamana dziewczyna bała się pokazać swoim rodzicom i znajomym, a kiedy się na to zdecydowała wszyscy zaczęli z niej żartować tworząc śmieszne fotomontaże z jej twarzą. Sprawą zainteresowały się nawet lokalne media. 20-latka przyznała, że postanowiła użyć najmocniejszego środka, ponieważ liczyła na trwały efekt, jednak to co pojawiło się na skórze przerosło jej najśmielsze oczekiwania.Próby spłukania feralnego produktu spełzły na niczym. Danni musi się więc uzbroić się w cierpliwość i odczekać kilka dni w domu.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Historia 27-letniej dziewczyny z Kamerunu jest przerażająca, na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a ona może cieszyć się normalnym życiem. Cierpienie kobiety trwało niemal 8 lat. Guz, który rozwinął się na jej twarzy rozrósł się do kolosalnych rozmiarów. Nie mogła przez to normalnie funkcjonować i wstydziła się innych ludzi. Niestety w swoim rodzinnym kraju nie mogła liczyć na pomoc, ponieważ nie było tam specjalistów zajmujących się podobnymi przypadkami.

 

 

 

Pomocną dłoń postanowili wyciągnąć do niej lekarze z charytatywnej organizacji Mercy Ships. Historia młodej kobiety mocno ich poruszyła. 27-latka wstydziła się innych ludzi, a kiedy spotykała ich na ulicy kryła twarz pod grubą chustą. Nie mogła również znaleźć normalnej pracy i mężczyzny. Kolejną i najważniejszą kwestią jaka stała na drodze do szczęścia były pieniądze. Na niezwykle kosztowny zabieg po prostu ich nie miała.

 

 

 

Wspomniana organizacja i pracujący w niej lekarze postanowili podjąć się niezwykle trudnego zabiegu i pomóc Kamerunce w powrocie do normalnego życia. Operacja zakończyła się sukcesem i sprawiła, że na jej twarzy znów zagościł uśmiech. 27-latka przyznała, że znów czuje się wolną, a przede wszystkim piękną kobietą. Już nie wstydzi się wyjść z domu i nie ma problemów w kontaktach z innymi ludźmi.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube,com, foto youtube.com

24-letnia Helzie Amnell-Connor ze łzami w oczach wspomina ostatnią wizytę u fryzjera. Młoda kobieta za odłożone pieniądze chciała poprawić wygląd swoich włosów, od zawsze marzyła by były długie i gęste. Brytyjka udała się więc do jednego z salonów fryzjerskich w rodzinnym Leeds i poprosiła by fryzjerka wplotła jej perukę w krótkie i nieestetyczne włosy. Zabieg kosztował ją 200 funtów (około 1000 zł) i miał poprawić jej samopoczucie, niestety przysporzył masę problemów.

 

 

24-latka początkowo miała wiele obaw, ponieważ uważała, że włosy są za krótkie jednak fryzjerka zapewniła ją, że to żadna przeszkoda, a peruka będzie się idealnie trzymać na jej głowie. Helzie w czasie, gdy kobieta zaplatała jej perukę zaczynała odczuwać ogromny dyskomfort. Brytyjka przyznała, że miała wrażenie jakby coś cięło jej czaszkę. Kiedy powiedziała fryzjerce o przykrych „doznaniach” ta zapewniła ją, że jest to chwilowe uczucie.

 

 

 

Dziewczyna uspokoiła się i wróciła do domu szczęśliwa, jednak jej szczęście trwało raptem kilka godzin. W środku nocy obudził ją ogromny ból, a na poduszce, głowie i twarzy było pełno krwi. Kiedy Helzie zobaczyła się w lustrze zaczęła krzyczeć z przerażenia. Zbyt ciasno zapleciona peruka doprowadziła do przecięcia skóry głowy i silnego krwotoku. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nijak nie mogła jej ściągnąć. Dopiero w szpitalu udało się zażegnać niebezpieczeństwa jednak na jej głowie została brzydka, 15 centymetrowa rana. 24-latka jest zrozpaczona całą sytuacją i przestrzega inne kobiety przed podobnymi zabiegami.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

Mężczyzna, który podczas spotkania z Jacqueline Ades nie mógł oprzeć się jej wdziękowi na własnej skórze przekonał się do czego jest zdolna. 33-letnia makijażystka z USA okazała się bowiem kobietą z piekła rodem! Biznesmen z Arizony postanowił umówić się z nią na randkę, ponieważ Jacqueline zawróciła mu w głowie. Wszystko układało się dobrze do momentu, w którym zakomunikował jej, że ma żonę i dzieci i nie może się z nią więcej spotykać.

 

 

 

Odrzucona makijażystka nie mogła znieść zniewagi jaka ją spotkała i postanowiła urządzić biznesmenowi piekło na ziemi. Kobieta wysyłała mu tysiące obraźliwych sms-ów, groziła w nich nawet śmiercią. Jacqueline posunęła się nawet do tego, że włamała się do jego mieszkania. To jednak nie koniec nieprzyjemności jakie spotkały mężczyznę. 33-latka narobiła mu wstydu przed kolegami z pracy i przedstawiała się im jako jego żona!

 

 

 

W pewnym momencie mężczyzna uznał, że miarka się przebrała i skierował sprawę na policję. Ades postawiono zarzuty, oskarżono ją min. o stalking i nękanie. 33-latka podczas jednej z rozpraw wyparła się wszystkiego i wyznała, że nie czuje się winna. Mimo wszystko mężczyzna sam jest sobie winien, ponieważ gdyby był wiernym i kochającym mężem nie szukał by wrażeń z nieznajomą kobietą.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Pewna Amerykanka przekonała się o tym, jak ważne jest zamontowanie oświetlenia przy swoim domu, a przygoda jaką miała na pewno ją do tego skłoni. Do sieci trafiło nagranie, na którym widzimy kobietę w szlafroku przechodzącą po terenie swojej posesji. W pewnym momencie schyla się i bierze do ręki przedmiot, który wydawał się zabawką jej psa, a okazał małym wężem. Reakcja kobiety rozbawiła już tysiące internautów.

 

 

 

 

 

 

Nagranie postanowił udostępnić mąż kobiety, Ariel Rosso, który na zabawne wideo natknął się przeglądając monitoring z poprzedniej nocy. Jego żona, Carla wyszła na nocny spacer ze swoim owczarkiem niemieckim. Przed wejściem do domu chciała zebrać z chodnika porozrzucane przez psa zabawki. Wydawało jej się, że to co złapała to gumowa zabawka, jednak szybko przekonała się, że to zupełnie coś innego.

 

 

 

 

 

 

Kiedy przedmiot zaczął wić się w jej dłoniach i okazał się małym grzechotnikiem, kobieta zaczęła skakać i krzyczeć z przerażenia. Na całe szczęście wąż ze względu na wiek i małe rozmiary nie stanowił zagrożenia, mimo tego kobieta najadła się strachu i teraz na pewno będzie bardziej roztropna.

 

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Sceny jak z horroru przeżyli pracownicy kostnicy w południowoafrykańskiej miejscowości Mbizana. Mężczyźni przewozili ciało zmarłej w szpitalu kobiety. 33-latka zmarła na kilka dni przed planowanym rozwiązaniem ciąży i nikt z personelu szpitala nie pomyślał, aby spróbować wywołać sztucznego porodu. Nie dość, że do tego nie doszło to lekarze z tamtejszego szpitala nie sprawdzili, czy płód w ciele kobiety żyje.

 

 

Kobieta zmarła z powodu ciężkiej choroby układu oddechowego, a jej ciało zgodnie z procedurami pojechało do lokalnej kostnicy, a następnie zostało złożone do trumny. Kilka godzin przed planowaną uroczystością pogrzebową, pracownicy zakładu otworzyli trumnę i dokonali makabrycznego odkrycia. Tuż przy matce leżało martwe niemowlę. Mężczyźni, którzy w branży pogrzebowej pracują kilkanaście lat przyznali, że nigdy nie spotkali się z podobnym przypadkiem.

 

 

Zdaniem doświadczonego lekarza, dr Peterea Hutchinsona takie przypadki miały już miejsce. Według specjalisty niektóre mięśnie zmarłej kobiety tuż po zgonie zostały osłabione co mogło doprowadzić do wypchnięcia płodu na zewnątrz. Sekcja zwłok dziecka ma sprawdzić, czy urodziło się ono żywe czy martwe. Matka, która straciła córkę przyznała w lokalnych mediach, że jest przerażona, iż ktoś dopuścił się tak rażącego błędu. Kobieta przyznała, że odczuwa podwójną stratę i trudno jej się będzie z tego otrząsnąć.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Historia 51-letniej Mercedes Talamantes to dobry przykład na to, co może spotkać człowieka, kiedy od dłuższego czasu na coś cierpi, a unika wizyty u lekarza. Meksykanka zdecydowała się do niego wybrać dopiero w ostatniej chwili, a gdyby zwlekała z tym jeszcze dłużej mogłoby to zakończyć się dla niej tragicznie. Mercedes to mieszkanka meksykańskiego miasta Cabo San Lucas, kobieta od 5 lat zmagała się z ogromnym problem, w tym czasie jej brzuch urósł do niewyobrażalnych rozmiarów.

 

 

 

Sprawa 51-latki obiegła media na całym świecie, a jej brzuch był głównym tematem spekulacji. Różne serwisy internetowe pisały nieprawdziwe informacje na temat jej wieku, odmładzano ją, a za przyczynę jej gigantycznego problemu  podawano ciążę wielopłodową. Prawda okazała się być zupełnie inna. Kobieta miała poważny problem, o którym nikomu nie mówiła, wstydziła się nawet wybrać z nim do lekarza. W jej brzuchu rozwijał się potężny guz i kiedy osiągnął kolosalne rozmiary, to dopiero wtedy Mercedes zaczęła szukać pomocy. Kobieta w początkowej fazie choroby ważyła 65 kilogramów, a kiedy wylądował na stole operacyjnym masa jej ciała wzrosła do 125 kilogramów!

 

 

Kiedy chirurdzy zobaczyli stan pacjentki byli w szoku, że z przybyciem czekała tak długo. Badania wykazały, że Meksykanka przez 5 lat zmagała się z guzem jajnika, który rósł i rozprzestrzenił się na jamę brzuszną. Operacja, którą przeprowadzono trwała aż cztery godziny. Na szczęście wszystko zakończyło się pełnym sukcesem. Zespół pod kierownictwem doktora Gilberto Inzunza Salazara usunął z jej ciała guza ważącego aż 60 kilogramów!

 

 

51-letnia kobieta jest szczęśliwa i czuje się o niebo lepiej, niemniej jednak przez zwłokę czeka ją jeszcze kilka zabiegów, dzięki którym ma wrócić do zdrowia. Meksykanka ma świadomość swojego błędu, gdyby poszła do lekarza wcześniej uniknęłaby skomplikowanej operacji.

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com