Do dramatycznych scen doszło w klubie nocnym Blake’s Gravesend w Kent (Wielka Brytania). 21-letni Mohammed Abdul próbował dostać się na koncert rapera Giggsa jednak podczas selekcji nie został wpuszczony do budynku. Mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu i jak się później okazało narkotyków. Swoim dziwnym zachowaniem zwrócił uwagę ochroniarzy, którzy nie pozwoli mu wejść do klubu. 21-latek zaczął się awanturować jednak po kilku minutach odpuścił.

 

 

 

Nic wtedy nie wskazywało, że dojdzie do najgorszego. Jak się okazało mężczyzna wrócił po swój samochód, którym postanowił wjechać do lokalu. Na nagraniu z monitoringu widzimy jak rozpędzony SUV przejeżdża korytarzem, by po chwili wjechać w roztańczony, niczego niespodziewający się tłum osób. W budynku znajdowało się ponad 600 osób z czego 8 zostało poważnie rannych.

 

 

 

Mężczyzna stanął przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości, ciążą na nim poważne oskarżenia w tym usiłowanie morderstwa. 21-latek nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, wyznał przed sądem, że niczego nie pamięta, ponieważ był bardzo pijany i odurzony narkotykami. Sprawa jest w toku, jednak chłopak musi liczyć się z tym, że za to co zrobił nie wywinie się od surowej kary.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

34-letni mężczyzna zatrzymany przez lubelskich policjantów okazał się na tyle bezmyślny, że sam pozwolił im wpaść na swój trop! Złodziej-recydywista włamał się w minioną środę do samochodu zostawionego na ulicy Stadionowej w Lublinie. Przybyli na miejsce funkcjonariusze w schowku auta odkryli zostawione dokumenty, jak się okazało należały one do roztargnionego rabusia, który o nich zapomniał!

 

 

 

 

Mężczyzna został szybko zlokalizowany i w niedzielę rano ujęty przez policjantów. Na jego niekorzyść przemawia to iż niedawno odsiadywał wyrok za podobne przewinienia. Wyszedł w kwietniu ubiegłego roku. Recydywista ukradł ze wspomnianego auta dwa telefony komórkowe i 200 zł. Z racji tego, że ma na sumieniu kradzież z włamaniem kara jaka mu grozi to aż 15 lat spędzonych za kratami.

 

 

 

 

Złodziej wpadł po tym jak wyciągnął wspomnianą gotówkę z trzech portfeli. Kiedy odkładał je na miejsce położył tam również swój portfel, w którym znajdowały się jego dokumenty i niezapłacony mandat. Dzięki temu sam się podłożył i podał na talerzu policjantom. Właściciele auta ocenili poniesione straty na 800 złotych. Mężczyzna przebywa obecnie w areszcie, gdzie oczekuje na wyrok sądu.

 

 

źródła: o2.pl., foto policja

 

 

Bezpieczeństwo i zapięte pasy to podstawa podczas jazdy samochodem. Muszą o tym pamiętać kierowca, jak i pasażerowie auta. Niestety wielu ignoruje tę prostą czynność, która niejednokrotnie może uratować nam życie, bądź przyczynić się do tego, że wyjdziemy z wypadku zdecydowanie mniej poturbowani. Niestety na naszych drogach są kierowcy, którzy nagminnie łamią ten nakaz i mają gdzieś swoje bezpieczeństwo, bądź zupełnie o nim nie myślą!

 

 

 

 

Z podobnego założenia wyszła młoda Japonka, która podróżowała autem razem ze swoim chłopakiem. Kiedy ten poprosił ją, by zapięła pasy i usiadła w fotelu normalnie ona zignorowała jego prośbę i zajęła wygodną dla siebie pozycję. Mało tego jej nogi leżały na desce rozdzielczej, a ona smacznie spała. Dziewczyna szybko przekonała się, że nieodpowiedzialne zachowanie podczas jazdy może doprowadzić do tragedii.

 

 

 

Kilka chwil później jej partner gwałtownie zahamował, a ona spadła z fotela i wylądowała na podłodze samochodu. Krzyki zakleszczonej w nienaturalnej pozie kobiety świadczą, że nie była to dla niej zbyt miła przygoda. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a ona prócz tego, że najadła się strachu wyszła z wypadku bez szwanku (w historii zdarzały się przypadki złamań kości biodrowych). Przygoda jaka ją spotkała sprawi, że następnym razem na pewno zapnie pasy.

 

 

źródła: youtube.co, foto youtube.com

Przerażającego odkrycia w swoim samochodzie dokonał 47-letni Chris Nguyen z USA. Mężczyzna od kilku dni zmagał się z dość uciążliwym problem w swoim samochodzie. Auto nie chciało odpalać, a kiedy już udało się je uruchomić gasło kilka minut po wyjeździe na drogę. Zniecierpliwiony 47-latek postanowił rozwiązać problem na własną rękę. Otworzył maskę, rozebrał części i wtedy ku jego ogromnemu przerażeniu ukazał się gigantyczny wąż.

 

 

 

Problemy z jakimi zmagał się 47-latek zaczęły się od dnia kiedy odwiedził swoją mamę. Kiedy wrócił do auta za nic w świecie nie mógł go odpalić. Gdy mu się to udało samochód zgasł po 10 minutach. Wtedy nie spodziewał się, że znajdzie w nim ponad 2-metrowego węża. Na szczęście w porę uciekł od samochodu i zaalarmował policję. Stróże prawa byli niemniej zszokowani niż on.

 

 

 

Później okazało się, że schronienie pod maską samochodu 47-latka  znalazł sporych rozmiarów pyton. Podczas swojego krótkiego pobytu wąż zdołał narobić wielu szkód. Uszkodził wspomaganie kierownicy i alternator. Wyciąganie zdenerwowanego gada zajęło ponad 4 godziny na szczęście operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

REKLAMA

 

Na niecodzienny pomysł wpadła 35-letnia Amerykanka, która sobotni wieczór spędziła w towarzystwie swojej siostry w jednym z barów w Austin. Kobiety opuściły lokal późno w nocy i wtedy jedna z nich postanowiła udowodnić drugiej, że potrafi przebiec się w szpilkach. Amerykanka nie rzuciła słów na wiatr, jednak miejsce jakie do tego wybrała było najgorszym z możliwych. 35-latka przebiegła się w poprzek czteropasmowej drogi stanowej łączącej się z autostradą.

 

 

 

To była upojna noc dla dwóch sióstr z amerykańskiego Austin dziewczyny w świetnych humorach opuściły lokalny bar Terminal w nocy z soboty na niedzielę. Chwilę później rozegrał się dramat. 35-latka chcąc popisać się przed siostrą, wbiegła w szpilkach na drogę szybkiego ruchu. Szalony pomysł zakończył się dla niej fatalnie. Amerykanka została potrącona przez SUV-a, którego kierowca nie spodziewał się, że ktoś wbiegnie mu pod koła o 2 w nocy.

 

 

 

 

Kobieta z poważnym urazem głowy trafiła do szpitala, aby uratować jej życie lekarze musieli wykonać operację. Zszokowany 21-letni kierowca początkowo nie zatrzymał samochodu i pojechał dalej. Na miejsce zdarzenia zawrócił dopiero po kilku minutach. Mężczyzna został oskarżony o nieudzielenie pomocy poszkodowanej. Kobieta nadal przebywa w szpitalu.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

Do przerażającego wypadku doszło w rosyjskim Jekaterynburgu. 40-letnia kobieta za kierownicą Nissana Micra wykonując swój niezrozumiały manewr omal nie doprowadziła do ogromnej tragedii. Do zdarzenia doszło na przystanku autobusowym w centrum miasta, na którym wsiada i wysiada wiele osób. Na nagraniu widać, jak kobieta zatrzymuje auto w zatoczce autobusowej, a chwile później cofa wprost w przystanek.

 

 

 

Sprawczyni wypadku miała szczęście nie nikt nie zginął, nie zmienia to faktu, że nie ma pojęcia o prowadzeniu samochodu. Wykonując swój szalony manewr uszkodziła autobus, i stojące przed nią auto, w które wjechała ruszając do przodu. Chwilkę później znów cofa, tym razem robi to taranując po drodze ludzi. Wszystko kończy się na wiacie przystankowej, która zostaje przesunięta o kilka metrów.

 

 

 

Z zeznań naocznych świadków wynika, że kierująca Nissanem kompletnie się pogubiła. Przerażeni ludzie krzyczeli, ponieważ kobieta straciła kontrolę nad tym co robi i wykonywała dziwne manewry. W pewnej chwili myśleliśmy, że jest pijana- zdradziła jedna z osób stojących na przystanku. Dopiero kiedy otworzyli drzwi zobaczyli zszokowaną 40-letnią kobietę, która tłumaczyła się tym, że pomyliła pedały w aucie.

 

 

źródła: fakt.pl, youtube.com, foto youtube.com

Szokujący wypadek jaki zarejestrowała kamera zamontowana w samochodzie jednego z uczestników ruchu mrozi krew w żyłach i pokazuje jak ważne są pasy. Młodzi ludzie wyraźnie zignorowali kwestię bezpieczeństwa i nie dość, że wyprzedzali w ostatnim momencie to jechali bez zapiętych pasów. Ich stara Łada 110 dosłownie wbiła się w samochód dostawczy.

 

 

Do tego makabrycznie wyglądającego zdarzenia doszło w Rosji, w okolicach miast Wołosowo i Gałczyna. Kierowca, jak i pasażerowie w czasie kolizji znajdowali się pod wpływem alkoholu. Kamera zarejestrowała moment czołowego zderzenia z małą ciężarówką. Po uderzeniu widzimy rozpryskujące się wokoło części auta i trzy osoby, które niczym ciśnięte z procy wylatują przez okno.

 

 

Nagranie pochodzi z ubiegłego roku jednak daje wiele do myślenia. Dzięki takim obrazkom możemy się zastanowić, jak kruche jest ludzkie życie. Na szczęście w tym przypadku młodzi ludzie przeżyli i dostali kolejną szansę od losu. Miejmy nadzieję, że wypadek da im wiele do myślenia i już nigdy nie popełnią swojego błędu. Mimo tego, że doznali licznych obrażeń, a sam moment zderzenia wyglądał tragicznie to przeżyli i mogą mówić o cudzie.

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

To co udało się nagrać pewnemu węgierskiemu kierowcy zdarza się raz na milion przypadków. Mężczyzna uchwycił fascynujący moment, który początkowo wywołał na nim szokujące wrażenie i nie mógł do końca uwierzyć w to co widzi. Jadąc swoim autem i pokonując jezdnię nieopodal wsi Udavar na Węgrzech przed jego maską przebiegło stado jeleni i saren, jednak nie było to zwykłe stado.

 

 

Stado składało się bowiem z kilkuset jeleni i saren, a pokonanie jezdni w celu przedostania się z pól w leśne ostępy zajęło im trochę czasu. Ich  zaskakujące pojawienie i to w tak ogromnej ilości robi niesamowite wrażenie. Filmik jest prawdziwym hitem i w ciągu zaledwie dwóch dni obejrzało go prawie milion osób.

 

Tak wielkie stado jeleni to naprawdę bardzo rzadki widok. Mężczyzna może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. Oczywiście nagrania by nie było, gdyby nie kamerka samochodowa, którą posiadał. Dzięki temu zarejestrował niecodzienne zjawisko i podzielił się filmem z innymi, dzięki czemu możemy zobaczyć ten fascynujący pokaz dzikiej przyrody.

 

Szarvasok

Több száz szarvas vonul át a Sátorhely és Udvar közötti úton !Gungl Csaba készítette a videót November 17-én .

Gepostet von Vadászunk am Montag, 20. November 2017

źródła: facebook.com, foto: facebook.com

Kuba Wojewódzki to jedna z najciekawszych postaci polskiego show biznesu. Szczyt swojej kariery może liczyć od pracy jurora w pierwszej edycji „Idola” w Polsacie. Kreatywne, zabawne, ale i podparte szeroką wiedzą komentarze sprawiły, że cała Polska kochała i nienawidziła go równocześnie. „Król TVN-u” świętuje dziś 55 urodziny. Z tej okazji postanowił kupić sobie niezwykle luksusowy prezent.

 

 

 

 

Dziennikarz znany jest z zamiłowania do drogich i wyszukanych samochodów. W swoim garażu posiada niezwykle rzadkie modele Porshe czy Lamborghini. Nie zdziwi więc nikogo, że jako prezent dla siebie wybrał kolejny niezwykle cenny i ekskluzywny egzemplarz. Wojewódzki kupił z tej okazji Bentleya, którego wartość wynosi prawie milion złotych.

 

 

 

Kuba nie zapomniał podzielić się tą informacją ze swoimi fanami. Gwiazdor opublikował na Instagramie urodzinowy wpis i opublikował zdjęcie sprzed salonu samochodowego, na którym pozuje ze swoim najnowszym cacuszkiem. Fani gratulują mu wyboru i gustu, a zachwytów nad autem nie ma końca. W komentarzach nie mogło oczywiście zabraknąć urodzinowych życzeń.

 

fot.instagram.com

 

źródła: instagram.com, foto instagram.com