Joanna Moro pomaga Ukraińcom. Dziś spotkało ich coś bardzo przykrego!

Joanna Moro aktywnie włączyła się w pomoc uchodźcom z Ukrainy, bo przyjęła do siebie kilka osób.

Na swoim profilu pokazywała relacje ze wspólnych zabaw dzieci czy grilla nad zalewem Zegrzyńskim. Przyznała też, że jej postawa spotyka się z bardzo negatywnymi reakcjami Rosjan [zobacz tutaj]. 

 

Dziś rano aktorka opowiedziała o przykrej sytuacji, jaka spotkała goszczącą u niej kobietę z synem.

 

Anna z synem Vadimem u Joanny Moro prawdopodobnie zatrzymali się jedynie na krótki czas. Dziś bowiem mieli lecieć do Izraela. Na lotnisku jednak stało się coś, czego się nie spodziewali.

 

https://www.instagram.com/joannamoro.official/

 

Anna i Vadim przygotowali się odpowiednio do podróży. Na Ukrainie dzieci dzieci do 14 lat nie mają paszportów i  wystarczającym dokumentem jest świadectwo urodzenia. Z tego względu matka z synem udali się do ukraińskiego konsulatu, gdzie dostali zaświadczenie, że mogą lecieć. W paszporcie Anny wpisano, że Vadim jest jej dzieckiem i potwierdzono to urzędowo.

Niestety na lotnisku spotkało ich wielkie rozczarowanie!

 

Na lotnisku powiedzieli, że nie wypuszczą ich z tym. I oni nie polecieli. 

 

Zrozpaczeni Anna i Vadim musieli zatem opuścić lotnisko i - jak na razie - zostać w Polsce. Przejęta Joanna Moro pytała, co zrobić w takiej sytuacji i jak Ukraińcy bez paszportów mogą ruszyć w dalszą drogę?

 

Jeśli chodzi o Polskę, to nasze władze ułatwiły uchodźcom z Ukrainy przekraczanie granic. Szczególnie jeśli chodzi o dzieci - gdy najmłodsi nie mają dowodu osobistego lub paszportu, uznawany jest akt urodzenia.

 

Jak jednak widać inne państwa wymagają kompletnych dokumentów. 

 

Zobacz też:

Ukrainka zadrwiła z pomocy otrzymanej w Polsce! (VIDEO)

 

 

Jeden komentarz

Możliwość komentowania została wyłączona.