Wieś w centralnej Polsce, kobieta chcąc się wypróżnić urodziła dziecko! Jak doszło do tego, że nie była świadoma bycia w ciąży?

Kobieta w rozmowie z dziennikarzami programu „Uwaga” stwierdziła, że nie miała pojęcia o tym, że nosi w sobie dziecko. Twierdzi również, że przybranie na wadze nie zaalarmowało jej gdyż sądziła, iż po prostu przytyła. Matka dziecka przyznaje co prawda, że nie miesiączkowała ale bagatelizowała ten fakt przez cały okres trwania ciąży. Dziecko w chwili obecnej przebywa w rodzinie zastępczej z racji na wyjątkowo ciężką sytuację materialną rodziny.

 

źródło: uwaga, youtube

Opróżniając karton soku Pani Katarzyna zauważyła, że coś zatkało jego wylot. Kiedy rozcięła go, była w szoku.

Co gorsza klientka napisała, że jej dzieci po wypiciu soku zachorowały. Mają gorączkę i wysypkę. Wciąż nie ustalono czym jest obrzydliwa zawartość kartonu soku marki Caprio.

Firma Maspex  zapewnia, że zrobi wszystko, by wyjaśnić sprawę. – Proces reklamacji został przez naszą firmę podjęty niezwłocznie i jest on przeprowadzony bardzo profesjonalnie zarówno pod kątem merytorycznym, jak i czasowym. Natychmiast podjęliśmy działania wyjaśniające i jednocześnie skontaktowaliśmy się z Panią zgłaszającą reklamację w celu uzyskania wszelkich dalszych informacji – poinformowała w rozmowie z finanse.wp.pl Dorota Liszka, rzecznik prasowa firmy.

 

źródło:fakt.pl

Fani serialu „M jak miłość” w ostatnim czasie na pewno nie będą narzekać na nudę. Wszystko na to wskazuje, że wybuchnie niemały skandal. Wszystko za sprawą pobicia Izy (Adriana Kalska). Świadczą o tym zdjęcia bohaterki serialu i zapowiedź tego co wydarzy się w nadchodzącym odcinku. Wiele na to wskazuje, że oprawcą okaże się Artur (Tomasz Ciachorowski), który uderzy swoją ukochaną.

 

 

Fani już zastanawiają się, czy Marcin (Mikołaj Roznerski) wykaże się męstwem i stanie w jej obronie. Atmosferę wokół nadchodzącego odcinka podgrzała Kalska, która opublikowała zdjęcie wyraźnie pokiereszowanej bohaterki, którą odgrywa. Wszystko na to wskazuje, że zrobi to Artur, który w przypływie złości dotkliwie ją pobije. Więcej szczegółów na ten temat zdradzili sami aktorzy. Tomasz Ciachorowski (Artur) powiedział:

 

„Te komplikacje, które zaistniały, sprawiają tylko, że to Artura umacnia i w nim się wyzwala taki rys psychopatyczny. (…) Zauważył, że zastraszając Izę, może skutecznie na nią wpłynąć.”

 

 

Do sprawy odniosła się również serialowa Iza:

 

 

„Iza coraz bardziej odczuwa takie osaczenie i jakieś zagrożenie ze strony Artura. On coraz bardziej chce ją kontrolować.”

 

 

Dzięki tym dość jednoznacznym wypowiedziom Internauci zostali naprowadzeni na trop i domyślają do czego może dojść. Wszyscy liczą, że Marcin uratuje Izę, która spotyka się w nim w tajemnicy. O tym czy tak będzie przekonamy się wkrótce.

 

 

źródła: jastrząbpost.pl, foto youtube.com

 

 

Telekamery 2018 już za nami. Gala, która może być uznawana za „polskie Oskary” przyciągnęła tłumy celebrytów, aby mogli prezentować na ściankach swoje kreacje, ale trzeba przyznać, ze zabrakło kilka czołowych nazwisk. Znana jest już lista nagrodzonych i dopiero analizując, ilu zwycięzców odebrało swoją Telekamerę można dojść do zaskakującego wniosku! Gwiazdy z jednej stacji zbojkotowali Telekamery?!

 

 

Telekamery odkąd nie są relacjonowane w telewizji straciły nieco na prestiżu. Jednak wyniki mówią same za siebie i są nieco inne niż sondaże, jakie prezentuje telewizja. Aż pięć statuetek powędrowało do rąk gwiazd z TVNu, w tym najlepszy serial i aktorka. Ze stacji TVP nagrodzono tylko Michała Szpaka (juror), Marzenę Słupkowską (prezentowanie pogody) i Dariusza Szpakowskiego (komentator sportowy) – nikt z nich nie odebrał swojej statuetki. W każdym razie to też wyraz szacunku do widza, który oddał na swoich ulubieńców głos. Wydaje się to być wyjątkowo podejrzany przypadek. Czyżby „ludzie Kurskiego” obrazili się na ten plebiscyt? Chyba już nie ma żalu o żarty do których w 2016 roku dopuścili się prowadzący stacji na temat jego i partii rządzącej, kiedy to TVP relacjonowało galę?

 

 

Trzeba przyznać, że być może dla gwiazd Telekamery nie są priorytetem skoro nie ma emisji w telewizji to po co tracić swój cenny czas. Swoją drogą, kiedy oglądało się to dawniej w TVP czuło się taką „polską magię Oskarów”. Trochę śmieszne, że nagrody za pracę w telewizji nie pokazuje żadna stacja…

telekamery 2018

źródło: natemat.pl, instagram.com

 

 

 

Takiego obrotu spraw jury konkursu piękności na Wirtualną Miss Kazachstanu nie było w stanie przewidzieć. Okazało się, że „kandydatka”, która omal nie sięgnęła po tytuł najpiękniejszej to w rzeczywistości mężczyzna. 22-letni model z Ałmaty, bo o nim mowa postanowił ucharakteryzować się na kobietę i przystąpić do rywalizacji w konkurencji dla pań. Internauci oddawali swoje głosy na podstawie zdjęć kandydatek zamieszczonych w sieci. Dyagilev zaprezentował się tam jako niejaka Arina Aljewa.

 

 

Chłopak wysłał zdjęcie, na którym prezentuje się jako śliczna brunetka. Zadbał o takie szczegóły jak delikatny makijaż, podkreślone kredką oczy i zmysłowo rozchylone usta. Fotka została wykonana na tle różowej ściany. „Kandydatka” ze względu na swój niezwykle kobiecy wygląd została faworytką Internautów, którzy oddali na nią tysiące głosów. I właśnie tym sprytnym sposobem pomysłowy 22-latek znalazł się w ostatnim etapie konkursu.

 

 

Chłopak przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że zrobiło się mu wtedy żal pozostałych kandydatek i ujawnił swoją tożsamość. Twierdzi, że zdecydował się na udział w konkursie, aby zwrócić uwagę na dominujący w mediach obecny kanon kobiecego piękna, który jest bardzo sztuczny. Model uważa, że powinno się promować naturalne piękno, a przez to czym kierują się dzisiejsze kobiety ma wrażenie, że wiele z nich wygląda tak samo. W jego oczach to błędne myślenie wypaczyło gusta tysięcy młodych dziewcząt. Kiedy 22-latek ujawnił kim jest naprawdę został zdyskwalifikowany i zastąpiony przez inną uczestniczkę.

 

źródła: thesum.co.uk, foto youtube.com

 

Niektórzy mówią, ze rodziców się nie wybiera, jednak w tym przypadku to przysłowie idealnie pasuje do córki znanego polityka i śmiało można je zmodyfikować. Lider ugrupowania SPD, Vitezslav Novak ma prawdziwy ból głowy, ponieważ czeskie media rozpisują się o wyczynach jego córki, Michaeli. Dziewczyna jest bardzo aktywna na portalach społecznościowych i Internet aż huczy od plotek na jej temat. Jednak córeczka chluby swojemu tacie nie przynosi, a wręcz przeciwnie, jej popisy w sieci to horror dla jej sławnego taty.

 

Wydawać by się mogło, że 22-letnia młoda kobieta to osoba w pełni odpowiedzialna. W przypadku Czeszki jest zupełnie inaczej. Nie chce podjąć żadnej pracy, a pieniądze na drogie ciuchy i kosmetyki zdobywa „sprzedając” swoje ciało w Internecie. Zmusił ją do tego poniekąd tata, który chcąc wpłynąć na jej postępowanie zaprzestał sponsorować jej zachcianki. Przyzwyczajona do lekkiego życia młoda kobieta znalazła więc sposób, który uważa za BIZNES życia.

 

 

Polityk nie potępia swojej córki jednak ma do niej ogromny żal. Stwierdził, że córka jest dorosła i ma swój rozum. Sławny tata przyznał, że próbował wszystkiego, jednak czuje się bezsilny. Słowa ojca spłynęły po Michaeli jak woda po kaczce, 22-latka robi swoje i jest coraz bardziej odważna. Ostatnio na jej Facebooku pojawiła się szokująca erotyczna sesja.

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com, instagram.com, facebook.com

 

Kasia kandydatka Piotra jest najbardziej skompromitowaną uczestniczką, ale jej szczęście polega na tym, że chyba tego nie rozumie. Po tym jak przyznała się, że myślała, że program o uczuciach „można wygrać” nie zostawia wątpliwości, jakimi wartościami kieruje się dziewczyna. Finał zupełnie obnażył jej powierzchowność i parcie na szkło. A Piotr? Musiał być jakiś pretekst, aby zgłosić się do programu.

 

Spłynęła na nią fala krytyki i zamiast ją przemilczeć, dziewczyna aktywnie odpowiada na zarzuty, czym jeszcze bardziej prowokuje hejterów do obrażania jej. Oczywiście bez tego i tak jest masa negatywnych komentarzy pod adresem Kasi i Emilii.

 

Kasia w komentarzu zdradziła, dlaczego jest tyle hejtu na nią. Dziwne, czy ona nie oglądała odcinków ze swoim udziałem? Jest przekonana, że „zwyczajni” ludzie jej nie obrażają.

 

Kasia ma na to swoją teorię. Jaką? Zobacz wideo!

źródło: Youtube.com

Ledwo opadł kurz po jednym skandalu z batonami Anny, kiedy to w przysmaku firmy Lewandowskiej znaleziono plastik, a już zagrzmiało większą aferą! Portal „Pudelek” otrzymał wiadomość, że klientka trenerki w swoim batonie znalazła robaka – centymetrową larwę…

 

Te zdjęcia „rozczarowana fanka” z wiadomością opublikowała również na stronie „Foods by Ann”. Ze zdjęciem się nie dyskutuje, ale gdyby nie słowa „zawiedzionej klientki” uwierzylibyśmy, że jest ona szczera. Bylibyśmy przekonani, że „żywy bonus” naprawdę jej się przytrafił.

Opis jej zdjęć sugeruje, że „klientce” zależy nie tylko pogrążyć wizerunek Anny, ale przede wszystkim wypromować niezawodne przysmaki Chodakowskiej, bo jak możemy przeczytać:

 

 

Ostatnie zdanie obnaża chęci „reklamującej” produkty.

Chodakowska ma wiele fanek, które dałyby się za nią pokroić i są w stanie wskoczyć za swoją trenerką w ogień, więc nie zdziwiłby nas fakt, gdyby chciały pomóc swojej idolce oczerniając konkurencję. Batony Anny są znacznie popularniejsze niż Ewy.

 

Co do batonów Lewandowskiej, o ile wierzymy, że mógł się trafić plastik w produkcie, to w robaka już mniej…

 

Owa „klientka” twierdzi, że została przeproszona przez „Foods by Ann” i otrzymała 200 zł zadośćuczynienia… Administratorzy „Food..” zaś uważają ten post za prowokację, właśnie ze względu reklamowania konkurencyjnych produktów Chodakowskiej…

 

Jaka okaże się prawda? Oby Anna nie wprowadziła „mięsnych” batonów…

 

Ten robak jest ohydny- świetna antyreklama!

źródło: pudelek.pl, kozaczek.pl, instagram.com

 

Bez wątpienia był to najciekawszy finał wszystkich edycji programu. Nie tylko zobaczyliśmy po przerwie wszystkich uczestników „Rolnika”, ale również dowiedzieliśmy się nowych faktów. Najwyraźniej produkcja z pomocą prowadzącej Marty chciała ostrzec przyszłe kandydatki (do następnej edycji) na żony rolników, aby nie zgłaszały się do show, jeżeli naprawdę nie są zainteresowane potencjalnymi ukochanymi. Jak dobrze określiła to rolniczka Małgosia, osoby, które się zgłaszają i przyjeżdżają do ich domów dają im nadzieję, że są nimi zainteresowani.

 

Przede wszystkim te słowa pasują do Emilii i Kasi, które były wybrankami Piotra. Stanowcza prowadząca zapytała wprost dziewczyn, po co się zgłosiły do programu. Kasia (z wielkimi rzęsami) chyba traktowała ten program jak teleturniej i mówiła, że chciała zająć drugie miejsce. Zupełnie nie odczytała zimnego tonu Marty, dla której priorytetowe są uczucia rolników i nie znosi, kiedy stają się pretekstem do zdobycia popularności. Dziewczyna chyba nieco nieświadomie przed całą Polską przyznała się, że jest interesowna i cieszy się, że program przysporzył jej adoratorów. Nie do końca rozumiała chyba nawet tytułu programu – nie szukała miłości, tylko sławy. Zresztą Kasia tylko powtarzała, że to Emilia miała wygrać, na co nie ukrywała oburzenia prowadząca, bo jak program o ludzkich emocjach „można wygrać”?

 

Emilia początkowo próbowała wmówić, że Piotr ją zranił, bo się zaangażowała, po czym Marta zapytała, do kogo wysłała jeszcze list… Tutaj zupełnie obnażyła swoją próżność. Kandydatka zadbała o swój udział w programie i wysłała również list do Karola… Tymi słowami potwierdziła, że razem z Kasią szukają tylko programów, gdzie mogą się pokazać, nie zważając na uczucia innych ludzi. Zresztą ich „szeptane” rozmowy w programie już dawno potwierdziły „parcie na szkło”, jakie mają obie panie.

 

Największą jednak przegraną jest Ewa, kandydatka Zbyszka, która jest obwiniana również o negatywne nastawianie drugiej uczestniczki do rolnika. Kobieta była nie tylko tak bezczelna, że krytykowała Zbyszka i jego niepełnosprawność, ale odważyła się obgadywać jego mamę, a nawet snuć przyszłość, że ją wyrzuci z gospodarstwa… Zbyszka bardzo to zabolało i postanowił ją rozliczyć z tych słów. Ewa próbowała się bronić, że jest wrażliwą dziewczyną, która boi się zranienia, co Zbyszek skomentował:

 

„Ale sama skrzywdzić kogoś potrafisz. Nie możesz wyrzucać mojej mamy, mówiąc, że albo ona albo ja. Nie dopuszczę, żeby ktoś ją obrażał”.

 

Nawet Marta dała odczuć dziewczynie, że zepsuła szansę Zbyszka na bycie szczęśliwym. Kto jak kto, ale właśnie ten rolnik widać, że jest dobrym, uczciwym człowiekiem i wiedział po co bierze udział w programie. Co więcej prowadząca rozliczyła ją ze słów z listu, że jak można pisać, że chce się założyć rodzinę, a później zachowywać się zupełnie inaczej.

 

Bez wątpienia Emilia, Kasia i Ewa długo będą jeszcze się wstydzić swojego zachowania w programie. Cała Polska poznała je jako manipulantki, które nie szanują uczuć drugiego człowieka. O ile Kasia chyba tego nie zrozumiała, bo na zbyt inteligentną nie wygląda, a Emilia przekręci, że to nie prawda, to Ewa chyba długo będzie musiała znosić negatywne opinie. Nawet czerwona sukienka za dwie stówy nie pomoże…

 

źródło: Rolnik szuka żony, Instagram.com, Facebook.pl