Wielu mówi, że najlepszą pamiątką jaką możemy przywieźć z wakacji są wspomnienia i piękne zdjęcia, które przez resztę roku będą przypominać nam o tym fantastycznym wydarzeniu. Momenty i miejsca, które utrwalimy na fotografii są miłym wspomnieniem lata i beztroskiego leniuchowania. Wielu z nas takimi wakacyjnymi fotkami lubi dzielić się z grupą znajomych publikując jej na Facebooku. Podobnie postąpiła Holly Louise, która nie spodziewała się, że jej fotka będzie hitem sieci.

 

 

Amerykanka podeszła z uśmiechem do całej sytuacji i wyszło jej to naprawdę zabawnie. Kobieta podkreśliła, że chciała zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie ze swoją maleńką pociechą jednak w trakcie wykonywania coś poszło nie tak. Fotka przedstawia młodą mamę z dzieckiem na rękach i nie byłoby w tym nic dziwnego. Wiele zmienia się kiedy spojrzymy trochę niżej.

 

 

 

Okazało się, że podczas wykonywania zdjęcia kocyk, którym przykryto malucha zsunął się odsłaniając jego pupę. Na nieszczęście dla mamy wygląda to tak, jakby to właśnie ona pokazała swoją intymną część ciała. Ze zdjęcia Holly śmieją się już nie tylko jej znajomi, a tysiące internautów na całym świecie, którzy z przymrużeniem oka pytają, do kogo należy odkryta część ciała.

 

źródła: facebook.com, foto facebook.com

Podczas wakacji na jednej z plaż Brazylii pewna turystka zauważyła młodego rekina pływającego na mieliźnie. Kobieta wpadła na szalony pomysł i postanowiła złapać go, ponieważ bardzo chciała mieć zdjęcie z groźną rybą. Konsekwencje jakie z tego wynikły okazały się dla niej fatalne.

 

Schwytany drapieżnik nie czekał grzecznie, aż turystka wykona zdjęcie. Zażarcie walczył o wolność, a po chwili pochwycił rękę zaskoczonej kobiety i za nic w świecie nie chciał je uwolnić. Z niebezpiecznego położenia swoją dziewczynę wybawił chłopak. Rekin dał za wygraną i z powrotem wylądował w oceanie.

 

Mimo tego, że rekinek był młody, ręka kobiety dość poważnie ucierpiała podczas feralnego wypadku. Oprócz kilkunastu szwów parę spotkały jeszcze konsekwencje prawne. Po opublikowaniu filmu w internecie zostali ukarana wysoką grzywną za zakłócanie spokoju dzikich zwierząt.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Fatalne skutki dla młodej Brytyjki miała całonocna, mocno zakrapiana alkoholem impreza ze znajomymi. Kobieta i jej przyjaciele wybrali się razem na Teneryfę, gdzie miło spędzali wakacje. Z racji tego, że młodość rządzi się swoimi prawami wieczorami lubili poszaleć na imprezach. Niestety nocny wypad miał przykre konsekwencje dla 30-letniej kobiety.

 

 

 

 

Następnego dnia Brytyjka zaczęła odczuwać bardzo intensywny ból brzucha. Przerażona kobieta nie zbagatelizowała przykrych objawów i postanowiła wybrać się do jednego z lokalnych szpitali. Podczas przeprowadzonego badania USG lekarze byli zszokowani tym co zobaczyli na zdjęciach. Okazało się, że problemem kobiety był martwy żółw, którego ktoś dla żartu umieścił w jej waginie!

 

 

 

 

Niestety dziewczynie nie było do śmiechu, ponieważ martwy gad doprowadził do wystąpienia bardzo poważnego stanu zapalnego. Gdyby lekarze nie usunęli go w porę kobiecie groziły znacznie poważniejsze konsekwencje. Na szczęście wakacyjna przygoda turystki z Wysp zakończyła się happy endem i po krótkotrwałym leczeniu wróci do formy. Brytyjka przyznała, że nie ma pojęcia jakim sposobem żółw znalazł się w jej waginie.

 

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com

W czasie wakacji można zapomnieć o bożym świecie, ba można zapomnieć o swojej kobiecie, które jest gdzieś w pobliżu. Podobnie zdarzyło się bohaterowi nagrania, który tak mocno zafascynował się ponętną striptizerką, że nie zważając na konsekwencje postanowił do niej dołączyć. Dobra muzyka, piękna kobieta i zapewne procenty wywołały prawdziwą mieszkankę wybuchową. Niestety z błogiego nastroju szybko wyprowadziła go wściekła żona, która w dosadny sposób przerwała błogie pląsy.

 

 

 

Atmosfera i piękna kobieta wyraźnie uderzyły panu do głowy, ponieważ nie bacząc na konsekwencje ruszył w szalony taniec. Ku radości i wiwatom tłumu mężczyzna postanowił zapomnieć się na chwilę i kiedy żona straciła go z oczu zaczął tańczyć przy zmysłowej tancerce. Niestety sielanka nie trwała długo, ponieważ  kobieta szybko odkryła, że jej partner zniknął i dobrze się bez niej bawi.

 

 

 

Pani wkroczyła na scenę, gdzie wybiła mu z głowy amory. Mężczyzna dostał kilka ciosów w plecy i został przez nią siłą wyprowadzony z tanecznego kręgu. Biedaczek nie ma lekko, ponieważ jego partnerka jest słusznych rozmiarów i w razie konieczności potrafi ostudzić jego zapędy. No, a mogło być tak miło.

 

 

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

Policja próbuje wyjaśnić niezwykle zagadkową śmierć Ivany Esther Robert Smit.  Modelka, która posiada belgijsko-holenderskie korzenie to finalistka belgijskiej edycji  „Top model”. Podczas tragicznego w skutkach wypadku przebywała na wakacjach w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. 19-latka wypadła z 20 piętra apartamentowca, w którym się zatrzymała. Według malezyjskiej policji, znajdowała się pod wpływem alkoholu.

 

 

 

 

Jej ciało znaleziono na balkonie znajdującym  się na 6 piętrze. Z informacji jakie przekazał portal NST Online młoda kobieta feralny wieczór spędziła w towarzystwie amerykańsko-kazachskiej pary w rozrywkowej dzielnicy miasta, Bangsar. Cała trójka wróciła na noc do hotelu, a wspomniani towarzysze spędzili noc w apartamencie Ivany. Z ustaleń śledczych wynika, że spali w sypialni, natomiast 19-latka odpoczywała w salonie.

 

 

 

 

Teraz śledczy pracują na ustaleniem faktu, czy Belgijka wyszła na balkon i tam się przewróciła spadając kilkanaście kondygnacji w dół, czy pomogły jej w tym osoby trzecie. Rozważana jest również hipoteza sugerująca samobójstwo 19-letniej modelki, jednak rodzina i przyjaciele Ivany nie wierzą w taki obrót spraw. Są w 100 procentach przekonani, że ich córka nie targnęłaby się na swoje życie, ponieważ miała wiele planów, a w Kuala Lumpur przebywała w związku pokazami bielizny marki Triumph.

 

 

 

„W ogóle nie miała czasu myśleć o samobójstwie, była zbyt zajęta życiem. Była bardzo odpowiedzialna. Na pewno nie weszłaby na balustradę balkonu. To niemożliwe.”

 

 

 

 

źródła: mirror.co.uk, foto instagram.com

Eddie Zytner i Katie Stephens to para Kanadyjczyków, która od zawsze marzyła o wakacjach w pięknym i malowniczym miejscu. Zakochani zdecydowali, że polecą na Dominikanę, gdzie naładują akumulatory przed długimi miesiącami pracy, jaka czeka na nich po powrocie do kraju. Swoje wakacje spędzili w miejscowości Punta Cana, gdzie cieszyli się pięknym słońcem, piaskiem na plaży i oceanem.

 

 

Po kilku dniach pobytu na wyspie sielankowy nastrój popsuły im stopy, które obojgu zaczęły dawać się mocno we znaki. Cały czas ich swędziały, a następnie pojawiły się na nich drobne czerwone krostki. Para zbagatelizowała objawy sądząc, że to ukąszenie spowodowane przez insekty. Kiedy Eddie i Kate wrócili do Kanady stan ich stóp uległ znacznemu pogorszeniu. Mocno spuchły i zmieniły swój kolor na fioletowo-czerwony. Zakochani nie tracąc ani chwili pojechali do szpitala.

 

 

Początkowo nikt nie potrafił zdiagnozować dziwnej choroby. Dopiero kiedy na ich stopy zerknął trzeci specjalista przypomniał sobie, że zetknął się już z podobnym przypadkiem u mężczyzny, który wrócił z Tajlandii. Okazało się, że zaatakował ich pasożyt o enigmatycznie brzmiącej nazwie, Tęgoryjec dwunastnicy. Jest to wyjątkowo groźna bakteria, która czyha na żywiciela w zanieczyszczonym piasku. Larwy wwiercają się w skórę na stopach i przedostają do naczyń krwionośnych. Kate i Eddie zarazili się nim najprawdopodobniej podczas spaceru po plaży.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Fatalne skutki dla młodej Brytyjki miała całonocna, mocno zakrapiana alkoholem impreza ze znajomymi. Kobieta i jej przyjaciele wybrali się razem na Teneryfę, gdzie miło spędzali wakacje. Z racji tego, że młodość rządzi się swoimi prawami wieczorami lubili poszaleć na imprezach. Niestety nocny wypad miał przykre konsekwencje dla 30-letniej kobiety.

 

 

 

 

Następnego dnia Brytyjka zaczęła odczuwać bardzo intensywny ból brzucha. Przerażona kobieta nie zbagatelizowała przykrych objawów i postanowiła wybrać się do jednego z lokalnych szpitali. Podczas przeprowadzonego badania USG lekarze byli zszokowani tym co zobaczyli na zdjęciach. Okazało się, że problemem kobiety był martwy żółw, którego ktoś dla żartu umieścił w jej waginie!

 

 

 

 

Niestety dziewczynie nie było do śmiechu, ponieważ martwy gad doprowadził do wystąpienia bardzo poważnego stanu zapalnego. Gdyby lekarze nie usunęli go w porę kobiecie groziły znacznie poważniejsze konsekwencje. Na szczęście wakacyjna przygoda turystki z Wysp zakończyła się happy endem i po krótkotrwałym leczeniu wróci do formy. Brytyjka przyznała, że nie ma pojęcia jakim sposobem żółw znalazł się w jej waginie.

 

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto pixabay.com

 

Wielu mówi, że najlepszą pamiątką jaką możemy przywieźć z wakacji są wspomnienia i piękne zdjęcia, które przez resztę roku będą przypominać nam o tym fantastycznym wydarzeniu. Momenty i miejsca, które utrwalimy na fotografii są miłym wspomnieniem lata i beztroskiego leniuchowania. Wielu z nas takimi wakacyjnymi fotkami lubi dzielić się z grupą znajomych publikując jej na Facebooku. Podobnie postąpiła Holly Louise, która nie spodziewała się, że jej fotka będzie hitem sieci.

 

 

Amerykanka podeszła z uśmiechem do całej sytuacji i wyszło jej to naprawdę zabawnie. Kobieta podkreśliła, że chciała zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie ze swoją maleńką pociechą jednak w trakcie wykonywania coś poszło nie tak. Fotka przedstawia młodą mamę z dzieckiem na rękach i nie byłoby w tym nic dziwnego. Wiele zmienia się kiedy spojrzymy trochę niżej.

 

 

 

Okazało się, że podczas wykonywania zdjęcia kocyk, którym przykryto malucha zsunął się odsłaniając jego pupę. Na nieszczęście dla mamy wygląda to tak, jakby to właśnie ona pokazała swoją intymną część ciała. Ze zdjęcia Holly śmieją się już nie tylko jej znajomi, a tysiące internautów na całym świecie, którzy z przymrużeniem oka pytają, do kogo należy odkryta część ciała.

fot.facebook.com
źródła: facebook.com, foto facebook.com

Fatalnym pomysłem okazała się wizyta 29-letniej turystki w jednym z salonów kosmetycznych w Tajlandii. Młoda Australijka skusiła się na specjalny pedicure stóp, tzw fish pedicure. Zabieg polega na zanurzeniu stóp w akwarium, gdzie znajdują się maleńkie rybki, które usuwają z nich martwy naskórek. Niestety dla Victorii Curthoys miało to fatalne skutki. Jej problemy ze zdrowiem zaczęły się kilka dni po powrocie z wakacji.

 

 

 

Australijka czuła się bardzo źle, często bolała ją głowa, czuła się skołowana i gorączkowa. Początkowo sądziła, że to nic groźnego, a jej organizm próbuje w ten sposób przyzwyczaić się do zmiany strefy czasowej i panującego w kraju klimatu. Niestety z każdym dniem infekcja stawała się coraz bardziej dokuczliwsza, co skłoniło ją do wizyty u lekarza. Tam dowiedziała się, że nabawiła się poważnej infekcji kości.

 

 

 

Jednak najgorsze było dopiero przed nią. Jedynym ratunkiem i sposobem zapobiegnięcia wystąpienia dalszych problemów była amputacja wszystkich palców z prawej stopy. Kobieta przyznała, że gdyby zdawała sobie sprawę z konsekwencji jakie jej grożą nigdy nie zgodziłaby się na fish pedicure. Mimo iż wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie Victoria zachorowała, ponieważ woda w akwarium była skażona bakteriami. Dziś przestrzega inne kobiety, by wystrzegały się podobnych zabiegów, szczególnie podczas egzotycznych wakacji.

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto. youtube.com