Jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu to egzamin na prawo jazdy. Po kursie, po testach w końcu można udowodnić całemu światu…no bez przesady – egzaminatorowi i uczestnikom ruchu drogowego, że jesteśmy do tego stworzeni. Z takim przekonaniem „wyjechała na miasto” pani zdająca – skoro zaliczyła „plac manewrowy”, to przejażdżka po prawdziwej jezdni będzie formalnością! No nie…

 

Otóż pani zapomniała, że zdaje egzamin w Polsce, gdzie mamy ruch prawostronny…

Ciekawe, czy po powrocie do domu mówiła wszystkim, że dobrze jechała, ale się na nią egzaminator uwziął. Może nie wszyscy powinni mieć prawko?

 

Zresztą, co tu dużo mówić… To wideo trzeba zobaczyć!

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

 

 

Wytrwałość kursanta, który od 6 lat bezskutecznie podchodzi do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy robi wrażenie na pracownikach Chełmskiego WORD-u. Mężczyzna jest absolutnym rekordzistą w liczbie podejść, przed nim 86 próba, pomimo to nie poddaje się i jak zapewnia będzie próbował do skutku.

 

 

 

Kursant jest mieszkańcem Woli Uhruskiej w województwie lubelskim i dzierży miano rekordzisty Polski w liczbie prób zdawania „teorii”. Mimo 85 egzaminów z negatywnym rezultatem jest niezrażony i walczy dalej, kto wie może dobije do magicznej 100! Jego przygoda z chełmskim WORD-em trwa od 2013 i ciągnie się do tej pory, niczym brazylijska telenowela. Z pracownikami ośrodka zna się doskonale, a oni traktują go niemal jak dobrego znajomego.

 

 

Pracownicy są bardzo pozytywnie nastawieni do kursanta i za wszelką cenę starają się mu pomóc. Pomimo że w rozmowie z nimi wykazuje się dużą wiedzą to nijak się to nie przekłada na egzaminy. W ciągu sześcioletniej przygody z chełmskim Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego jego budżet uszczuplił się o 2,5 tysiąca złotych, tyle pieniędzy pochłonęły nieudane egzaminy. Wszyscy liczą, że tym razem, a egzamin tuż tuż w końcu mu się powiedzie i na tablicy wyników zapali się zielony kolor.

 

 

źródła: dziennikwschodni.pl, foto youtube.com

Ci, którzy nie posiadają jeszcze prawa jazdy będą musieli sięgnąć głębiej do portfeli. Wszystko na to wskazuje, że cena za zrobienie upragnionego przez wielu „prawka” będzie zdecydowanie wyższa niż dotychczas. Opłaty za kursy ulegną zmianie po wejściu w życie nowych przepisów dla przyszłych kierowców. A te pojawią się lada moment bo już 4 czerwca 2018 roku. Mimo, że pozytywnie przejdziemy wszystkie egzaminy to i tak będziemy musieli wydać jeszcze 300 złotych na dodatkowy kurs i szkolenie.

 

 

 

Świeżo upieczony kierowca musi liczyć się z tym, że na szybie jego auta będzie widniał zielony listek świadczący o tym, że dopiero od niedawna posiada prawo jazdy. Głównym powodem innowacji jest duża liczba wypadków jakie powodują młodzi kierowcy. Jedną z ważniejszych zmian jest również tzw. 8-miesięczny okres próbny,w tym czasie obowiązkiem kierowcy będzie odbycie wspomnianego wcześniej kursu i szkolenia.

 

 

 

Specjalny kurs będzie trwał 2 godziny, a jego całkowity koszt to 100 zł. Tematyka jaka zostanie na nim poruszona to wypadki drogowe czy bezpieczeństwo podczas poruszania się autem.  Prócz tego każda osoba, która zrobiła prawko po 4 czerwca tego roku przejdzie specjalne szkolenie z zagrożeń w ruchu drogowym. Będzie to godzina ćwiczeń praktycznych, których całkowity koszt  wynosi 200 zł.

 

 

 

źródła: rzeczpospolita.pl, foto youtube.com

 

 

 

To co zrobiła ta 64-letnia kursantka to kolejny dowód na to, że nie wszyscy powinni mieć prawo jazdy. Kobieta po raz trzeci podchodziła do egzaminu, jednak ostatni egzamin na długo utkwi jej w pamięci. Podczas zadań praktycznych  na placu manewrowym, wykonując tzw. wzniesienie pomyliła gaz z hamulcem wjeżdżając z impetem do otwartego garażu, w którym stało kilka aut należących do WORD-u. Efekt nie był trudny do przewidzenia, rozpędzone auto poważnie uszkodziło dwa zaparkowane samochody.

 

 

Kobieta była w szoku i myślała, że tak trzeba było zrobić, wcisnąć hamulec do końca. Problem jest jednak taki, że pomyliła go z gazem… Z informacji pracownika ośrodka wynika, że  starsza pani nie miała problemów z egzaminem teoretycznym, który zdała bez problemu. Schody zaczęły się podczas egzaminu sprawdzającego umiejętności praktyczne, które w brutalny sposób zweryfikowały umiejętności kobiety. Proste zadanie okazało się przeszkodą nie do przejścia.

 

 

64-latka tłumaczyła się później, że na robienie prawa jazdy namówiły ją dzieci. Miała wozić swoje wnuki. Na całe szczęście już chyba nie będzie jej to dane, ponieważ bardzo wątpliwe, by próbowała zdawać kolejny raz. Może to i lepiej, bo aż strach pomyśleć do czego mogłaby doprowadzić jeżdżąc autem po mieście.

 

 

 

źródła: tvn24.pl, foto youtube.com

Wyczyn kobiety, która potrzebowała 32 podejść, aby zrobić prawo jazdy przejdzie do historii. 31-latka cieszyła się bowiem dokumentem raptem 2 tygodnie. Traf chciał, że poruszając się swoim fordem przekroczyła dozwoloną prędkość i została zatrzymana przez policjantów ze Żninia. Miało skończyć się na wypisaniu mandatu, a zakończyło na zabraniu dokumentu! Powód? Funkcjonariusze wyczuli od kobiety wyraźną woń alkoholu.

 

 

 

Sprawa jest o tyle kuriozalna, że kierująca była świeżo upieczonym kierowcą. Dopiero od dwóch tygodni była posiadaczką dokumentu uprawniającego do poruszania się pojazdem. Jakby tego było mało potrzebowała do tego 32 podjeść! Do jej bolesnego zetknięcia z rzeczywistością doszło podczas kontroli prędkości. Policjanci zatrzymali ją po tym jak przekroczyła ją w terenie zabudowanym o 22 km/h. Przeprowadzono również kontrolę trzeźwości, która wykazała, że 31 latka jest pijana. Miała 1,5 promila alkoholu.

 

 

Kobieta stała się sławna w okolicy, ponieważ nawet najstarsi policjanci nie pamiętają podobnego przypadku. Najpierw męczyła się 32 razy, aby dostać wymarzony dokument, a ledwie 2 tygodnie później straciła go w idiotyczny sposób. Cóż może była tak „pijana” szczęściem, że myślała iż najgorsze ma za sobą? Jak pech to pech!

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com

 

Wyczyn kobiety, która potrzebowała 32 podejść, aby zrobić prawo jazdy przejdzie do historii. 31-latka cieszyła się bowiem dokumentem raptem 2 tygodnie. Traf chciał, że poruszając się swoim fordem przekroczyła dozwoloną prędkość i została zatrzymana przez policjantów ze Żninia. Miało skończyć się na wypisaniu mandatu, a zakończyło na zabraniu dokumentu! Powód? Funkcjonariusze wyczuli od kobiety wyraźną woń alkoholu.

 

 

 

Sprawa jest o tyle kuriozalna, że kierująca była świeżo upieczonym kierowcą. Dopiero od dwóch tygodni była posiadaczką dokumentu uprawniającego do poruszania się pojazdem. Jakby tego było mało potrzebowała do tego 32 podjeść! Do jej bolesnego zetknięcia z rzeczywistością doszło podczas kontroli prędkości. Policjanci zatrzymali ją po tym jak przekroczyła ją w terenie zabudowanym o 22 km/h. Przeprowadzono również kontrolę trzeźwości, która wykazała, że 31 latka jest pijana. Miała 1,5 promila alkoholu.

 

 

Kobieta stała się sławna w okolicy, ponieważ nawet najstarsi policjanci nie pamiętają podobnego przypadku. Najpierw męczyła się 32 razy, aby dostać wymarzony dokument, a ledwie 2 tygodnie później straciła go w idiotyczny sposób. Cóż może była tak „pijana” szczęściem, że myślała iż najgorsze ma za sobą? Jak pech to pech!

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.com

 

Ci, którzy zastanawiają się czy zrobić „prawko” lepiej niech szybko biorą się do roboty, ponieważ od 4 czerwca 2018 wejdą w życie spore zmiany w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Co nowego będzie wtedy czekać na świeżo upieczonych kierowców? Jedna z ważniejszych zmian to tzw. 8-miesięczny okres próbny,w tym czasie obowiązkiem kierowcy będzie jazda z naklejką klonowego liścia na aucie.

 

 

Młodzi kierowcy będą musieli również zwracać szczególną uwagę na prędkość z jaką się przemieszczają. W terenie zabudowanym do 50 kilometrów na godzinę, natomiast poza nim maksymalna prędkość jaką będą mogli rozwinąć to 80, czyli o 10 mniej niż kierowcy, którzy zdobyli prawo jazdy wcześniej. Na autostradach i ekspresówkach również zobowiązani są do wolniejszej jazdy, a prędkość jaka będzie dla nich dozwolona to nie więcej niż 100 kilometrów na godzinę.

 

 

 

Według wielu ekspertów przez takie zmiany, na drogach zrobi się mniej bezpiecznie. Kierowcy będą nagminnie wyprzedzać jadących przepisowo „świeżaków”, co jest jednym z najtrudniejszych manewrów. Podczas wspomnianego okresu próbnego osoba prowadząca auto będzie musiała wykazać się ogromną ostrożnością. Jeżeli w tym czasie popełni dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, czas ten wydłuży się z 8 miesięcy do nawet 2 lat. Prócz tego kierowca będzie skierowany na badania psychologiczne i płatny kurs reedukacyjny.

 

źródła: prawojazdy360.pl

Nowe przepisy jakie wejdą z dniem 1 stycznia 2018 roku całkowicie zrewolucjonizują egzaminy na prawo jazdy. Najważniejsza z nich jest taka, że nawet jeśli egzamin zakończymy z pozytywnym wynikiem dokument otrzymamy na próbę. Ponadto osoby świeżo po egzaminie nie  będą mogły przez jakiś czas pracować jako kierowcy. Działania takie mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach.

 

 

 

Wzrosną również ceny  egzaminów i wprowadzone zostaną nowe udoskonalenia tj. dodatkowe szkolenia, za które każdy młody kierowca będzie musiał zapłacić z własnego portfela. Równie istotny jest fakt, że przez pierwsze osiem miesięcy od uzyskania dokumentu, kierowca nie będzie mógł poruszać się autem z prędkością większą niż 50 km/h, również w miejscach, gdzie nie ma takiego obostrzenia. Poza terenem zabudowanym maksymalna dopuszczalna prędkość dla „świeżaka” za kierownicą to 80 km/h, natomiast na drogach szybkiego ruchu, ekspresówki i autostrady to maksymalnie 100 km/h.

 

 

Samochód prowadzony przez takiego kierowcę będzie oznaczony naklejką z zielonym listkiem. Osoby, które zdecydują się na kurs w drugiej połowie 2018 roku, a dokładnie po 4 czerwca przez pierwsze dwa lata będą musiały bardzo uważać na przepisy drogowe. Za każde wykroczenie czekają ich surowsze kary niż dla kierowców z dłuższym stażem za kółkiem. Jeżeli w tym czasie złamiemy przepisy trzy razy stracimy prawko i będziemy musieli ponownie zdawać egzamin.

 

 

 

Kwestia nowych obowiązkowych szkoleń jest równie bardzo istotna. Każdy kierowca, który w nowym roku uzyska uprawnienia będzie zobowiązany między 4, a 8 miesiącem od uzyskania dokumentu  do zaliczenia teoretycznego i praktycznego szkolenia. Pierwsza część potrwa 2 godziny i będzie dotyczyć tematyki zagadnień drogowych. Jej koszt to 100 zł. Natomiast druga, będzie obejmować zajęcia praktyczne, min. próbę wyprowadzenia auta z poślizgu. Kurs potrwa godzinę a jego koszt to 200 zł.

źródła: fakt.pl, foto youtube.com

To co zrobiła ta 64-letnia kursantka to kolejny dowód na to, że nie wszyscy powinni mieć prawo jazdy. Kobieta po raz trzeci podchodziła do egzaminu, jednak ostatni egzamin na długo utkwi jej w pamięci. Podczas zadań praktycznych  na placu manewrowym, wykonując tzw. wzniesienie pomyliła gaz z hamulcem wjeżdżając z impetem do otwartego garażu, w którym stało kilka aut należących do WORD-u. Efekt nie był trudny do przewidzenia, rozpędzone auto poważnie uszkodziło dwa zaparkowane samochody.

 

 

Kobieta była w szoku i myślała, że tak trzeba było zrobić, wcisnąć hamulec do końca. Problem jest jednak taki, że pomyliła go z gazem… Z informacji pracownika ośrodka wynika, że  starsza pani nie miała problemów z egzaminem teoretycznym, który zdała bez problemu. Schody zaczęły się podczas egzaminu sprawdzającego umiejętności praktyczne, które w brutalny sposób zweryfikowały umiejętności kobiety. Proste zadanie okazało się przeszkodą nie do przejścia.

 

 

64-latka tłumaczyła się później, że na robienie prawa jazdy namówiły ją dzieci. Miała wozić swoje wnuki. Na całe szczęście już chyba nie będzie jej to dane, ponieważ bardzo wątpliwe, by próbowała zdawać kolejny raz. Może to i lepiej, bo aż strach pomyśleć do czego mogłaby doprowadzić jeżdżąc autem po mieście.

kp

źródła: youtube.com, foto youtube.com