Wydawać, by się mogło, że ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Jednak takie zdarzenie nie dość, że zostało odnotowane, to udokumentowano je na zdjęciach. Mężczyzna, który urządził sobie szalony, nagi bieg to 21-letni Marek H. Obywatel Czech, na stałe mieszkający w Libercu. Okazało się, że schwytany golas zażył zbyt dużą dawkę LSD. Twierdził, że narkotyk pozwala mu zwalczać depresję, jednak tym razem zadziałał na niego zupełnie inaczej.

 

 

Czech wyznał, że po zażyciu dawki poczuł się bardzo dziwnie. Wydawało mu się, że stał się tygrysem syberyjskim, a „zwierzęcy instynkt” podpowiedział mu, że czas rozpocząć łowy. Nie namyślając się zbyt długo zrzucił odzienie i na czworakach pognał w nieznane. 21-latek biegł w ten sposób przez dobrych 8 godzin. Najpierw dotarł lasami na terytorium Polski, a ostatecznie ujęto go w przygranicznym niemieckim mieście Gorlitz, gdzie stał nago na peronie.

 

 

Przemierzając polskie lasy został uwieczniony na tzw. fotopułapce, którą zamontowano na jednym z drzew. Śledczy ustalili, że udało mu się pokonać dwie granice, a dystans jaki pokonał to 25 kilometrów. Podczas zatrzymania nie znaleziono przy nim żadnych substancji psychoaktywnych. Mężczyzna dostał mandat za obnażanie się w miejscach publicznych i został odwieziony do Czech.

 

 

źródła: ckm.pl, foto youtube.com

Naocznym świadkiem szokującej sceny jaka rozegrała się w miejscowości Dayton na Florydzie był policjant patrolujący wybrzeże. Kiedy przejeżdżał radiowozem obok chętnie uczęszczanego przez turystów mostu zobaczył jak młody mężczyzna zrzuca z niego przypadkowego przechodnia. Wysokość z jakiej spadł człowiek to aż 9 metrów, na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Mimo to cała sytuacja wyglądała wręcz makabrycznie.

 

 

 

 

Policjant nie zastanawiał się nawet chwili, zatrzymał radiowóz i podbiegł do półnagiego, lekko zaskoczonego 21-latka. Nagranie z kamery zainstalowanej w aucie uchwyciło moment, w którym mężczyzna wyrzuca przechodnia za barierki, później widzimy jak przebiegała akcja zatrzymania przestępcy. Młody człowiek w momencie zatrzymania nie wykazał żadnej skruchy i  mimo tego że nagrała go kamera wypierał się czynu jakiego dokonał.

 

 

 

Człowiek, który spadł z 9 metrów do rzeki Halifax zeznał później, że nie znał napastnika, który go zaatakował. Mężczyzna w wyniku upadku odniósł powierzchowną ranę głowy i był zszokowany tym co go spotkało. Z ustaleń policji wynika, że 21-latek był odurzony narkotykami. Chwilę wcześniej napadł na bezbronną kobietę, której ukradł portfel. Kiedy próbowała się bronić, zrzucił z mostu jej rower. Napastnik czeka na wyrok w więziennej celi.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

REKLAMA

Przerażająca historia 58-letniego mężczyzny z Wielkiej Brytanii sprawia, że włos jeży się na głowie. Większość swojego życia spędził zamknięty w szopie, nie miał kontaktu z ludźmi, a mężczyzna, który go więził wykorzystywał go jako swojego niewolnika. Opinia publiczna na Wyspach jest poruszona znaleziskiem jakiego dokonano w gospodarstwie położonym w miasteczku Carlisle.

O przypadku 58-latka pewnie jeszcze długo nikt by nie usłyszał gdyby nie zgłoszenie anonimowej osoby, która przypadkiem odkryła mroczny sekret swojego sąsiada. Kiedy policjanci pojechali pod wskazany adres w zrujnowanej szopie znaleźli przerażonego 58-latka, który był zaskoczony, że zwrócono mu wolność. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że spędził tak około 40 lat swojego życia!
Brytyjczyk stał się niewolnikiem w wieku 18 lat i od 1978 roku nigdy nie opuścił terenu posesji. Wegetował na starym kocu rozłożonym na sianie, do dyspozycji miał tylko stary telewizor. 59-latek trafił już do specjalistycznej kliniki, gdzie lekarze będą sprawdzać jego zdrowie fizyczne i psychiczne. Brak kontaktu z innymi ludźmi przez tyle lat, poza 79-latkiem, który go więził sprawia, że będzie mu bardzo trudno wrócić do normalnego funkcjonowania.
źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

.

Nieodpowiedzialne i skrajnie głupie zachowanie 34-letniej Nikki Dickinson z Ohio (USA) to dowód na to dlaczego niektórzy ludzie nie powinni mieć własnych dzieci. Kobieta  wpadła na szokujący pomysł i zgodziła się, by tatuażysta zrobił jej 10-letniemu synkowi tatuaż na ramieniu! Jakby tego było mało osoba, która go wykonywała miała 16 lat i brak uprawnień do tego typu zabiegów.

 

 

 

 

Amerykanka była na tyle głupia, że sfilmowała tatuowanego chłopca, a nagranie umieściła w Internecie. Tym samym strzeliła sobie w stopę, ponieważ internauci nie zostawili na niej suchej nitki, a sprawę jak i nagranie podesłano policji. Kiedy stróże prawa zapukali do jej domu w Bellefontaine była zaskoczona, a na aresztowanie zareagowała płaczem.

 

 

 

Nagranie pokazuje, że chłopiec był bardzo zestresowany i nie miał zbyt wesołej miny. Mimo tego, że w stanie Ohio tatuowanie nieletnich nie jest przestępstwem, to kobieta została zatrzymana,  ponieważ  tatuażysta, który wykonywał „malunek” na ręce 10-latka ma zakaz wykonywania zawodu. Mężczyzna nie dbał o higienę pracy, a igły w salonie były niewysterylizowane. Kilka miesięcy temu  zarażono tam gronkowcem jednego z klientów. Natomiast matka chłopca najbliższe pół roku spędzi w celi, gdzie będzie miała czas na głębszą refleksję.

źródła: o2.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

 

Zaskakujący finał miała interwencja policjantów w Leżajsku (Podkarpacie). Kiedy dyżurny tamtejszej komendy otrzymał zgłoszenie, że w jednym z domów pijana kobieta zajmuje się dziećmi bez wahania wysłał pod wskazany adres patrol . Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, że jest to zemsta męża, który w ten sposób próbował odegrać się na swojej żonie. Jakby tego było mało to on został zatrzymany przez mundurowych!

 

 

 

 

 

 

Tragikomedia jaka rozegrała się w jednym z mieszkań w Leżajsku  na długo zostanie zapamiętana przez tamtejszych policjantów. Wszystko za sprawą mężczyzny, który wezwał ich twierdząc, że jego małżonka znajduje się pod wpływem alkoholu i w takim stanie zajmuje się dziećmi. Patrol zapukał pod wskazany adres, sprawdził alkomatem trzeźwość kobiety i kiedy okazało się, że przyrząd wskazał zero policjanci postanowili wylegitymować jej męża.

 

 

 

 

 

Wtedy zaskoczony 45-latek dowiedział się, że jest poszukiwany przez prokuraturę, z czego w ogóle nie zdawał sobie sprawy, która od kilku miesięcy próbowała ustalić jego adres zamieszkania. Mężczyzna nie dość, że sam sobie napytał biedy, to za bezpodstawne wezwanie policjantów będzie tłumaczył się przed sądem.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Kierowcy maszyn rolniczych mają fantazję jednak to co wyczyniał 63-letni traktorzysta ze wsi Rozkopaczew (woj. lubelskie) przechodzi ludzkie pojęcie. Mężczyzna nie dość, że był na gazie i nie miał uprawnień do prowadzenia ciągnika, to zamiast pola orał asfalt. Policjanci zatrzymali go kiedy jechał bez włączonych świateł z opuszczonym kultywatorem rolniczym, którym „drapał” jezdnię.

Te niecodzienne sceny rozegrały się w miniony czwartek. Uwagę policjantów z komendy w Łęcznej (lubelskie) zwrócił dziwnie poruszający się traktor, który nie dość, że nie miał włączonych świateł to jechał środkiem świeżo oddanej do użytku drogi i na dodatek „orał” ją kultywatorem, który pracował na pełnych obrotach. Kierujący ciągnikiem został zatrzymany, wylegitymowany i sprawdzony alkomatem.
Przypuszczenia policjantów co do stanu trzeźwości rolnika okazały się trafne, 63-letni mężczyzna był kompletnie pijany, miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jednak to nie był koniec kłopotów starszego pana, okazało się również, że nie ma uprawnień do prowadzenia traktora. Jedynym plusem całej historii jest fakt, że nawierzchnia jezdni nie ucierpiała. Traktorzystę czeka teraz rozprawa sądowa.
źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

 

Kradzież jakiej dokonał 39-latek z Gdyni to idealny materiał, który śmiało mogą wykorzystać polscy kabareciarze lub twórcy komedii. Złodziej okazał się tak zmęczony po włamaniu do starego Fiata Uno, że zasnął w samochodzie. Doszło do tego w kuriozalny sposób. Po przejechaniu kilkuset metrów w „Fiaciku” skończyła się benzyna. Co zrobił złodziej? Postanowił się zdrzemnąć nie licząc się z żadnymi konsekwencjami!

 

 

 

 

Zdarzenie miało miejsce w ubiegłym tygodniu i doszło do niego na ulicy Żuławskiej w Gdyni. Kiedy policjanci otrzymali zgłoszenie o ukradzionym Fiacie Uno wyruszyli na poszukiwania. Nie musieli jednak zbytnio się wysilać, ponieważ auto stało kilkaset metrów dalej, zaparkowane na sąsiedniej ulicy Bocznej. Akcja okazała się podwójnym sukcesem gdyńskich funkcjonariuszy, ponieważ oprócz samochodu znaleźli złodzieja.

 

 

 

39-letni mężczyzna smacznie sobie spał rozciągnięty na przednim fotelu Fiata. Jak się później okazało w samochodzie zabrakło benzyny, a złodziej był na tyle zmęczony po całej akcji, że najpierw postanowił się zdrzemnąć. Mogły się również do tego przyczynić środki odurzające, jakie znaleziono w kieszeni jego spodni. Mężczyzna odpowie przed sądem za kradzież auta i posiadanie przy niedozwolonych środków.

 

 

 

 

źródła: wiadomości.onet.pl, foto policja

 

Nowożeńcy ze Śląska, którzy w miniony weekend świętowali swój najważniejszy dzień w życiu na pewno nie spodziewali się, że potoczy się w tak dramatyczny sposób. Kiedy wszyscy dobrze się bawili spokój zakłócił huk dobiegający z pobliskiego lasu. Zaniepokojony pan młody pobiegł sprawdzić co się stało. Kiedy dotarł na miejsce zobaczył rozbity wiatrakowiec i uwięzioną w jego wnętrzu parę.

 

 

 

Maszyna rozbiła się po tym jak zaczepiła o wierzchołki drzew, których pilot nie zauważył z powodu kiepskiej widoczności. Jakby tego było mało mężczyzna i kobieta, którzy podróżowali wiatrakowcem byli ze sobą skonfliktowani. Pilot nie przyznawał się do pasażerki, która jak wynika z relacji pana młodego prosiła go, by zawiózł ją do szpitala. Mężczyzna przekonywał, że była przypadkową ofiarą awarii maszyny i zraniły ją jej odłamki. Dopiero po jakimś czasie przyznał się do tego, że towarzyszyła mu 43 latka z Warszawy.

 

 

 

Jak się później okazało nie były to jedyne atrakcje jakie spotkały młodą parę. Mężczyzna ponownie pojawił się na weselu. Przyjechał tam lawetą, aby zabrać uszkodzoną maszynę. Jakby tego było mało wszczął awanturę i żądał, by goście przestawili auta, by mógł wjechać na teren, na którym znajdował się wrak. Mężczyzna bronił się później twierdząc, że został źle potraktowany przez policję, jak i weselników, którzy omal go nie zlinczowali.

źródła: o2.pl, fakt.pl, foto pixabay.com

Do tego szokującego zdarzenia doszło na jednym z placów zabaw w Leicester (Wielka Brytania). Kobieta została zaczepiona przez przypadkowego mężczyznę, który brutalnie ją pobił. Najgorszy w tej sprawie jest fakt, że nie była sama, a jej partner i kolega w ogóle nie zareagowali biernie się temu przyglądając.

 

 

 

Nagranie z kamery zamontowanej na pobliskiej ulicy pojawiło się w Internecie, zamieścił je tam mąż kobiety, który apeluje do wszystkich by pomogli mu zidentyfikować agresora. Sprawą zajęła się również lokalna policja. Na nagraniu widzimy jak krótko obcięty mężczyzna bez skrupułów kilkukrotnie uderza kobietę. Pobitą okazała się 30-letnia Gemma Cooper.

 

 

Internauci starają się zrobić wszystko by pomóc pokrzywdzonej kobiecie. Film z pobicia zobaczyło już ponad milion osób. Wielu z nich zapowiedziało już, że kiedy odnajdą sprawcę zrobią z nim porządek. Przykład „damskiego boksera” z Anglii nie jest odosobniony dlatego róbmy wszystko, by takich sytuacji było jak najmniej.

 

 

źródła: dailymailc.co.uk, foto youtube.com