Kiedyś znaliśmy ją pod pseudonimem Isis Gee, dziś zmodyfikowała go i nazywa się Tamarą Gee. Prócz imienia zmianie uległ również jej wygląd. Zmienił to mało powiedziane, piosenkarka, która reprezentowała nasz kraj w 2008 roku podczas 53 konkursu Eurowizji przeszła szokującą metamorfozę i ciężko ją rozpoznać.  Porównując jej stare zdjęcia, choćby te z występu z obecnymi, gołym okiem widać różnice. Prócz ogromnych warg, czy kształtu twarzy piosenkarka znacznie powiększyła biust.

 

fot.instagram.com

 

 

Po zmianach Tamara Gee nie wygląda zbyt korzystnie, a fani są wręcz zszokowani jej nowym wizerunkiem. Niektórzy nie potrafili jej rozpoznać i trudno było im uwierzyć, że to ona. W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Jej twarz wygląda niepokojąco, a wielu już nazwało ją kolejną sztuczną „lalką Barbie”. Ten trend zaczyna robić się coraz bardziej popularny wśród celebrytów i zabija ich prawdziwy wizerunek.

 

 

fot.instagram.com

 

Choć piosenkarka znana jest z kontrowersyjnych zabiegów np. podczas jej występu w „Tańcu z gwiazdami” zarzucano jej korektę płci, przez co wyjechała z Polski to jej aktualna metamorfoza jest najgorszą w karierze. Tamara znalazła się w ogniu krytyki, a Internauci piszą, że teraz jest gorzej niż źle i trudno się z nimi nie zgodzić.

 

fot.instagram.com

 

źródła: instagram.com, foto instagram.com, youtube.com

Margaret to piosenkarka, która zaczynała swoją karierę na YouTubie, gdzie została zauważona i zaproszona do współpracy. Efektem tego była piosenka „Thank You Very Much”, która wyniosła ją na szczyty popularności. Co więcej wiele osób nie wiedziało, że Margaret jest Polką. Zanim jednak Małgorzata Jamroży stała się gwiazdą miała za sobą różne doświadczenia zawodowe… O jednym z nich opowiedziała dla „Dzień dobry TVN”.

 

 

Margaret podejmowała różne prace zanim zaczęła zarabiać na muzyce. Była ekspedientką, sprzątaczką i bileterką w Teatrze ROMA.

Wszystko by było dobrze, gdyby po jednym ze spektakli do jednego z widzów nie wyraziła swojej opinii o sztuce. Nie podobała jej się i szczerze o tym opowiedziała jednemu mężczyźnie. Jakie musiało być jej zdziwienie, kiedy okazało się, że ten pan to nie tylko widz, ale i sam dyrektor tego teatru. Niestety chyba nie miał w sobie autokrytycyzmu, bo wywalił Margaret z hukiem z pracy!

 

 

Teraz już może wyrażać własne zdanie bez konsekwencji – jest gwiazdą już nie tylko polską. Odnosi sukcesy również za granicą. Miło wiedzieć, że marzenia się spełniają i taka gwiazda jak Margaret po prostu je konsekwentnie spełniała. Czyli każdy może zostać kim tylko sobie zamarzy.

Margaret

źródło: instagram.com, youtube.pl, Dzień dobry TVN (tv)

Natalia Kukulska jest niesamowicie podobna do swojej zmarłej już prawie czterdzieści lat temu mamy. Anna Jantar była wielką gwiazdą estrady! Zachwycała urodą, wdziękiem i niesamowitym głosem. Każda jej piosenka stawała się hitem. Na scenie porywała tłumy, a w domu czekała na nią jej mała córeczka, która bardzo za nią tęskniła.

 

O ostatnim Bożym Narodzeniu niegdyś opowiedziała mama Anny, teraz przytacza ją „Życie na gorąco”:

„Anna obiecywała sobie, że po raz ostatni zostawia córeczkę na tak długo. Bardzo nie chciała lecieć wtedy do Ameryki. Potrzebowa jednak pieniędzy na sfinansowanie operacji oczy Natalii i na urządzenie nowego domu. Natalia wręcz błagała mamę, by została w domu. – Mała krzyczała: Mamusiu nie jedź! Nie jedź!”.

Natalia nie pamięta, jak mama tuż przed wyjazdem z domu na lotnisko wzięła ją na ręce i wyszeptała do ucha, że na pewno zdąży wrócić przed jej czwartymi urodzinami i przywiezie jej z Ameryki mnóstwo pięknych sukienek i zabawek. Nie pamięta jak babcia czytała jej listy do mamy”.

 

 

Anna Jantar ponoć planowała wrócić do Polski i odejść od zaborczego męża. Chciała zamieszkać w nowym, wynajętym domu wraz z ukochaną córeczką. Niestety los był okrutny i nie zdążyła zacząć nowego rozdziału swojego życia. Jej śmierć na zawsze zmieniła losy Natalii, która zawsze będzie tęsknić za mamą, którą pamięta cały kraj, a jej zostały blade wspomnienia.

 

Natalia dzisiaj ma swoją rodzinę, kochającego męża i trójkę dzieci. Nie ma już mamy, nie ma taty i ukochanej babci, która wychowywała ją po śmierci Anny. To puste miejsce przy stole przypomina jej o najbliższych, których już nie ma. Nic dziwnego, że w radosny czas Bożego Narodzenia może pojawić się i tęsknota za tymi którzy odeszli.

 

źródło: Życie na gorąco, instagram.com, YouTube.com

 

 

 

 

Doda jest właśnie w dosyć dziwnym i przykrym okresie w swoim życiu. Ciągle jest rozliczana ze związku z Emilem Haidarem, to znaczy on ją rozlicza w sądzie. Piosenkarka zazwyczaj pokazuje swoją postawą, ze ma to wszystko gdzieś i jest na tyle twarda, że były narzeczony ją nie złamie. Jednak czasami okazuje chwile słabości, albo raczej smutku. Ostatnio opublikowała taki oto „wiersz na Instagramie:

wiersz dody

 

Wystarczyło parę godzin i Emil również coś opublikował na sowim profilu:

 

Oj Doda chyba się zdenerwowała. Nie ma co ukrywać, że jego odpowiedź zupełnie zmieniła sens Doroty „wiersza”. Internauci ocenili, że ten pojedynek wygrywa Emil. Nieco to dziecinne publikowanie „głębokich” przemyśleń, niczym nastolatka ze złamanym sercem. Przecież wiadomo, że chodzi o to, żeby eks Dody to zobaczył i co? Miało to na nim zrobić wrażenie? Po co piosenkarka prowokuje?

źródło: instagram.com , YouTube.com

 

 

Marina Łuczenko to typowa żona piłkarza! Ma na sobie kilka tysięcy złotych, robi sobie selfie na meczach męża, trzyma się z innymi WAGs i wykłóca się z wszystkimi możliwymi tabloidami, że zauważają jej próżność. Dla hobby wydała płytę, którą nie promuje i się dziwi, że mało kto ją uważa za piosenkarkę. Ostatnio z mężem udzielili wywiadu „Gali”, domyślamy się, że musiał być on bardzo autoryzowany…

 

Szczęsny postawił sobie za cel, aby pokazać żonę jako skromną, pracowitą dziewczynę:

 

„Marina jest bardzo ambitną dziewczyną. Wykonuje swój zawód z miłości i to jest piękne. Ja pracuję, bo to sposób na utrzymanie rodziny. Marina nie musi, mogłaby się zadowolić tym, co mamy i nic nie robić. A jednak pracuje, choć kosztuje ją to dużo zdrowia i poświęcenia. Jestem pewny, że jej pasja do muzyki jest większa niż moja do piłki”.

 

Pracą jest wystąpienie w „Dzień Dobry TVN”? Czy ciągłe snapy, instastories, robienie selfie, czy wybieranie zakupów przez internet?

 

Pasja do muzyki jest tak ogromna, że Marina nie chce koncertować… Co więcej, chyba Łuczenko pozazdrościła Lewandowskiej, że tworzą z Robertem „power couple” i też się tak nazwała ze Szczęsnym. Co więcej stwierdziła, że oboje nie lubią chodzić po sklepach… No tak… Widać, że musi naprawdę dużo czasu spędzać na internecie…

 

Dla nas ten wywiad to jakaś farsa. Wmawianie ludziom, co powinni myśleć o Marinie jest trochę komiczne. Może gdyby swoim zachowaniem pokazała, że muzyka to jej życie.

Gdyby grała koncerty, występowała nie tylko w zaprzyjaźnionych śniadaniówkach , to ludzie w końcu zobaczyli w niej piosenkarkę, a nie żonę piłkarza, który zresztą potwierdził w tym wywiadzie, że żyją na jego koszt – a przecież o to stwierdzenie najbardziej obrażała się Marina.

Marina Łuczenko i Wojtek Szczęsny

źródło: instagram.com, pudelek.pl

Doda ostatnio zasłynęła głównie dzięki „aresztowaniu”, które okazało się tylko przesłuchaniem. Miało to związek z Emilem Haidarem, który wytoczył jej kilka spraw sądowych. Właśnie już jedną ma Doda z głowy! Została uniewinniona!

 

Informację potwierdził adwokat piosenkarki. Sprawa dotyczyła zniesławienia Emila przez byłą narzeczona. W rezultacie bardzo na tym ucierpiały „biznesy” Haidara – wielu klientów zakończyło z nim współpracę.

Doda udowodniła przed sądem, że w sytuacjach medialnych, o które została pozwana nie mówiła o Emilu… Sąd jej w to uwierzył.

 

Emil nie jest oczywiście zadowolony z wyniku procesu i skomentował go bardzo sugestywnie:

 

„Dopóki pan minister Ziobro nie zrobi porządku z sądami, dopóty kryminaliści będą uniewinniani. Ale skoro twierdzi, że nie mówiła o mnie…”

 

Trochę nas ten komentarz bawi, że właśnie taki człowieka jak Emil wypowiada takie słowa. Hipokryzja? W każdym razie on czuje się stroną pokrzywdzoną wynikiem procesu i przewidujemy, ze może się odwołać. Chociaż z drugiej strony pozwał Dodę o dużo poważniejsze rzeczy, więc może na nich skupi się bardziej, żeby właśnie w nich wygrać z piosenkarką.

 

Wyrok nie jest prawomocny i jeszcze każda ze stron może się od niego odwołać. Oczywiście to tylko jedna z wielu spraw, którą Emil wytoczył Dodzie. Dla piosenkarki to tylko jeden malutki sukces, ale zawsze wygrana. Ciekawe, jak zakończą się inne sprawy?

 

Że też ludzie nie potrafią się po prostu rozstać… Dodę i jej rodzinę bardzo dużo emocji kosztuje ta cała batalia z Emilem. Zresztą pisaliśmy o mamie Dody (zobacz tutaj), która w wywiadzie zdradziła, jaki niszczący wpływ mają te sytuacje na chociażby twórczość artystki.

 

Zobaczcie, a byli taką zakochaną parą, jednak drugą osobę poznaje się dopiero przy rozstaniu!

źródło: plotek.pl, instagram.com, facebook.pl

 

 

 

 

Marina Łuczenko nie ma zbyt wielu fanów w Polsce, być może z zazdrości, że wiedzie bezstresowe życie u boku bogatego męża. Za to nie może narzekać na grono niechętnie do niej nastawionych ludzi, którzy nie szanują osób, które nie zdobywają sukcesów swoją ciężką pracą. Chociaż Marina wydała ostatnio płytę to i tak nie przekonała krytyków do swojej bezczynności, bo wkrótce okazało się, że nie zamierza koncertować…

Marina problem widzi w czymś innym, uważa, że portal „Pudelek” nastawia w ten sposób do niej ludzi i pozwała go za komentarze internautów!

 

Co więcej piosenkarka chwali się tym na swoim instagramie! O ile rozumiemy, że mogą boleć ją niepochlebne artykuły na jej temat, to nie wiemy, dlaczego obarcza winą „Pudelka” za to, że ludzie jej nie lubią. Kąśliwe uwagi na jej temat nie pojawiają się tylko na tym portalu, przecież antyfani krytykują ją na jej instagramie i innych mediach społecznościowych.

 

Wielkie gwiazdy nie boją się krytyki, bo ponoć im jej więcej to oznacza, że osiągają większy sukces. Być może Marina nie nadaje się do tego biznesu, nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą ją chwalić, tym bardziej w jej sytuacji, kiedy prowadzi luksusowe życie.

 

Hejt to również cena sukcesu. Każdy celebryta płaci ją bardziej lub mniej, ale zabierane ludziom głosu tylko sprowokuje hejterów jeszcze bardziej i żaden pozew tego nie zmieni.

 

źródło: instagram.com

Swoją karierę zaczęła w programach typu talent show. To tam po raz pierwszy zachwyciła jurorów i pokazała się szerszej publiczności. Chociaż wydawała płyty, nagrywała piosenki – było o niej cicho. Dopiero występy w „Jaka to melodia?” nadały jej status gwiazdy. Mowa oczywiście o Sabinie Jeszce!

 

Piosenkarka w ostatnie wakacje wyszła za mąż za Karola, fana motocyklów na pięknej greckiej wyspie Santorini. Sceneria była bajkowa, ale widać też, że miłość zakochanych ogromna.

Małżeństwo ogłosiło za pośrednictwem Instagrama szczęśliwą nowinę – zostaną rodzicami. Zdjęcia są piękne!

źródło: instagram.com

 

Takiego wywiadu dawno nie było. Mama Dody przyznaje się, że ma mnóstwo propozycji rozmów ze strony mediów, każdy chciałby móc poznać skandalistkę oczami jej rodzicielki, ale pani Rabczewska unikała takich sytuacji.

Na ten wywiad wyjątkowo się zgodziła i opowiedziała jaka jest jej córka Doda. Wyjątkowość tego nagrania tkwi w tym, że całą rozmowę ogląda i komentuje sama celebrytka. Poruszono wiele wątków z życia piosenkarki, ale właśnie ten z Emilem w roli głównej doprowadził panią Rabczewską do łez!

 

Dziennikarka zapytała mamę Dody jak się odnosi do sprawy piosenkarki z byłym narzeczonym. Pani Rabczewska nie kryła rozczarowania:

 

„To co wyprawia pan Emil Haidar przekracza wszelkie możliwe i oczekiwania i granice. Powiem tak, że córka chciała skończyć tę znajomość już po pierwszym wspólnym wyjeździe. Pojechali na pierwsze wakacje i już stamtąd dzwoniła, że Emil wypija za duże ilości alkoholu. Chciała zakończyć tę znajomość. Obiecywał poprawę. Jak wiemy nigdy ta poprawa nie miała miejsca”.

 

Rodzice Dody nie mogą patrzeć na cierpienie swojego dziecka, kiedy dziennikarka zapytała jak znoszą tę sytuację, pani Rabczewska się rozkleiła i popłynęły łzy:

 

„Strasznie! Córka była z nim raptem niecałym rok, a jest już dwa lata po rozstaniu i przez te dwa lata on ją cały czas gnębi, męczy ją – nas przy okazji również. Ja cierpię z tego powodu, bo wiem jak cierpi córka. On jej po prostu niszczy życie. (…) On jej zabiera to co jest najcenniejsze. Nie pozwala jej tworzyć, nie pozwoli jej nagrać płyty. Nie może się spokojnie skupić. A już to, co zrobił ostatnio z tym zatrzymaniem to jest karygodne”.

 

Nic dziwnego, że Doda zrobiła taką karierę –  z takim wsparciem mogłaby wszystko!

Żeby zrozumieć fenomen tej skandalistki trzeba zobaczyć to wideo, a mama Dody to naprawdę niesamowita kobieta!

 

Zobacz wideo, może nieco namieszać w opinii o Dodzie!

źródło: instagram.com, youtube.pl