Od pewnego czasu w domu Marka Apsona dochodziło do serii niewytłumaczalnych zjawisk. Mężczyzna zauważył, że przedmioty w jego sypialni same zmienią położenie. Ubrania leżą w zupełnie innym miejscu niż je położył wieczorem, spadają książki, czy otwierają się półki. Zaintrygowany i mocno przerażony Amerykanin postanowił na własną rękę rozwiązać tę zagadkową sprawę i zamontował w sypialni kamery. Chciał odkryć prawdę, jednak to co nazajutrz zobaczył na nagraniach przerosło jego najśmielsze oczekiwania.

 

 

 

Mark przyznał, że podczas oglądania filmu z pokoju, w którym spał ze swoją żoną miał ciarki na plecach. Niepokojące zjawiska zaczęły uaktywniać się tuż nad ranem, o godzinie 4.27. Na początku otwarła się szafa, a chwilę później z regału spadła lampka nocna. Mężczyzna jest mocno zaniepokojony zaistniałą sytuacją, jednak jak sam przyznał póki co nie zgłaszał nigdzie tej sprawy. Chce sam zaobserwować z jaką częstotliwością będą pojawiać się paranormalne zjawiska i ewentualnie wtedy poczyni dalsze kroki.

 

 

 

Nagranie doczekało się na YouTube ponad 13 milionów wyświetleń. Internauci, którzy je zobaczyli są podzieleni, jedni uważają, że w domu musiało wydarzyć się coś złego i dusza poprzedniego właściciela daje mężczyźnie jakieś znaki. Inni sądzą, że to po prostu głupi żart, który Mark zrobił dla zyskania rozgłosu.

 

źródła: thesun.co.uk youtube.co, foto youtube.com

O niebywałym pechu może mówić 71-letni Koreańczyk. Mężczyzna wybrał się do jednego z Sushi barów, na tę niezwykle popularną na całym świecie potrawę. Okazało się, że w sushi jakie otrzymał aż roiło się od mięsożernych bakterii. Tylko dzięki szybkiej reakcji i trzeźwemu umysłowi mężczyzna uniknął śmierci. Kiedy zobaczył, że z jego ręką dzieje się coś niepokojącego pojechał do szpitala. Tam dowiedział się skąd wzięły się jego problemy.

 

 

 

Mężczyzna przyznał, że kilkanaście godzin po zjedzeniu sushi na jego dłoni pojawiły się bolesne pęcherze i wrzody. Poza tym bardzo swędziała go skóra. Początkowo zbagatelizował problem sądząc, że problemy skórne miną kiedy posmaruje dłoń maścią. Kolejnego dnia z ręką było jednak jeszcze gorzej. Narośl urosła do niepokojących rozmiarów. Wtedy postanowił poszukać pomocy w szpitalu w Jeju (Korea Południowa)

 

 

 

Przeprowadzone badania dały jednoznaczną diagnozę. Wraz z sushi do organizmu Koreańczyka trafiła bardzo groźna, mięsożerna bakteria o nazwie Vibro Vulnificus, która dosłownie zjadała jego rękę. Mimo szczerych chęci i ponad trzytygodniowej walki o uratowanie dłoni lekarze byli zmuszeni do jej amputacji. Miała ona na celu zatrzymanie rozprzestrzeniania się bakterii.

 

fot. facebook,com

 

źródła: dailymail.co.uk, foto facebook.com

To jak wiele nacierpiał się w swoim życiu 41-letni Wang Zhiqiang jest wręcz nie do opisania. Mężczyzna pochodzący z prowincji Henan (Chiny) przez 12 lat swojego życia przeżył prawdziwe piekło. Zgotowała mu je jego matka, która przez ten okres trzymała go jak zwierzę, na łańcuchu. Wang urodził się  głuchoniemy, mimo to nie przeszkadzało mu to zbytnio w zdobywaniu wiedzy. Niestety brak odpowiedniej opieki sprawił, że chłopiec miał poważne problemy w komunikacji z innymi ludźmi, co wywołało depresję, która z czasem przerodziła się w chorobę psychiczną.

 

 

 

Zaniedbania ze strony rodziców sprawiły, że chłopak zmarnował szansę na normalne życie. Prawdziwe problemy Chińczyka zaczęły się po śmierci jego ojca, przeszło 12 lat temu. Wówczas 29-letni Wang został uwięziony przez swoją matkę. Kobieta nie widziała innego rozwiązania, ponieważ jak twierdzi nie potrafiła sobie z  nim poradzić. Bezmyślność Yue Rong okazała się porażająca. Jej zachowanie sprawiło, że stan jej syna drastycznie się pogorszył. Zamiast szukać pomocy u specjalistów wprowadziła w życie swoją przerażającą metodę tylko dlatego, że był głuchoniemy!

 

 

 

Dziś kiedy sprawa ujrzała światło dzienne 77-letnia Yue Rong broni się twierdząc, że nie miała pieniędzy na lekarzy. Kobieta przyznała się ponadto, że trzymała Ziqianga na łańcuchu, aby nie uciekł z domu. Zachowania kobiety nie może wybaczyć jej córka, której udało się wyrwać brata z piekła. Sprawa została nagłośniona przez media, do czego przyczynił się również w znacznym stopniu  urzędnik Ding Yanfang. 50-latka płacze i nie może sobie wybaczyć, że zareagowała tak późno. Wierzy, że znajdą się ludzie, którzy wesprą finansowo jej brata, dzięki czemu trafi do szpitala psychiatrycznego, gdzie będzie mógł liczyć na normalną opiekę.

 

 

 

źródła: dailymail, youtube, foto youtube

26-letnia Casey z niecierpliwością wyczekiwała daty swojego ślubu i w ogóle nie spodziewała się, że niedoszły mąż może wywinąć jej taki numer. Kiedy dzień przed ceremonią otrzymała szokujące sms-y potwierdzające, że Alex ją zdradził, jej świat stanął do góry nogami. Osoba, która przesłała jej demaskujące zrzuty ekranu zawierające jego konwersację i zdjęcie z inną kobietą uchroniła ją od prawdziwej katastrofy jaką byłby ślub z Alexem.

 

 

 

 

 

Mimo jednoznacznych dowodów Casey postanowiła pójść z nim do ślubu. Nie zrobiła tego jednak by wiązać się z nim na całe życie, ale aby udowodnić przed wszystkimi gośćmi jak wielkim jest hipokrytą. Australijka przyznała, że była to dla niej trudna decyzja, jednak postanowiła nie odwoływać uroczystości, by nie sprawić przykrości przybyłym weselnikom. Casey mimo cierpienia jakiego doświadczyła zdecydowała się na najtrudniejszy krok w swoim życiu.

 

 

 

Kiedy dziewczyna stanęła obok swojego narzeczonego i ksiądz kazał wymówić jej słowa przysięgi Casey zdecydowanym głosem powiedziała, że ślubu nie będzie. Po krótkiej konsternacji zebranych wyjęła telefon i odczytała najbardziej pikantne wiadomości Alexa, jakie przesłał swojej kochance. Czerwony jak burak mężczyzna wręcz uciekł z kościoła. Mimo, że ślub nie został sfinalizowany Casey zaprosiła wszystkich na imprezę, na której wszyscy świetnie się bawili.

 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com

Któż by pomyślał, że od premiery kinowego hitu minęło ponad 20 lat… „Titanic” był początkiem wielu karier, ale wśród dorosłych aktorów w pamięci zostaje ta słodka twarz – dziewczynki z trzeciej klasy, która tańczyła z DiCaprio na zabawie pod podkładem. Dziewczynka wystąpiła w krótkim epizodzie, ale każdy zapamiętał ten uroczy kadr.

 

20 lat później…

 

Alex Owens-Sarno – tak naprawdę nazywa się „dziewczynka z Titanica”. Gdy grała w oskarowym filmie miała 8 lat, dziś już jest 28 letnią, dorosłą kobietą.

 

Film stał się jej pasją i drogą, którą stara się iść w dorosłym życiu. Skończyła pisarstwo na Kalifornijskim Uniwersytecie Stanowym, a teraz jest na kierunku Gry Aktorskiej. Chciałaby pracować, jako scenarzystka lub producentka. W tym kierunku już stawia pierwsze kroki. Podobno chce napisać książkę ze wspomnieniami z pracy na planie „Titanica”.

 

Choć dzisiaj jest dorosłą kobietą, my nadal dostrzegamy w niej urok tej małej dziewczynki i nawet kolczyk w nosie tego nie zmieni.

Zobacz zdjęcia! Bardzo się zmieniła?

 

 

 

źródło: Plotek.pl; Instagram

31-letnia pielęgniarka z Japonii przez kilka lat zabijała niewinnych pacjentów. Ofiarami Ayumi Kuboki były najczęściej starsze osoby, które skutecznie sobie selekcjonowała. Kobieta uśmiercała zazwyczaj tych, którzy jej zdaniem byli na granicy życia i śmierci. Robiła to przed końcem swojego dyżuru. Kobieta dodawała do kroplówek silny środek dezynfekujący. W sądzie zeznała, że jej działania były zaplanowane, ponieważ nie lubiła tłumaczyć się rodzinom ze śmierci bliskich.

 

 

 

Oficjalnie oskarżono ją o zamordowanie dwóch 88-letnich mężczyzn, jednak na jej sumieniu ciąży znacznie więcej niż można się tego spodziewać. Śledczy podejrzewają, że „krwawa” pielęgniarka mogła przyczynić się do śmierci około 20 osób. Świadczą o tym wyniki przeprowadzonego śledztwa, jak i zeznania samej oskarżonej, która potwierdziła, że zgonów mogło być znacznie więcej.

 

 

 

 

Nikt z otoczenia kobiety nie zdawał sobie sprawy, że jest zdolna do tak przerażających czynów. Kuboki od 2008 roku pracowała w zawodzie i nigdy nie było z nią problemów. Ostatni pracodawca uważał ją za sumienną i uczynną, jednak dość tajemniczą osobę. W szpitalu w Yokohamie pracowała od 2015.
źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Niezwykle zaskakującego odkrycia dokonano w jednym z dolnośląskich lasów. Przypadkowy przechodzień wysoko w koronie świerków dostrzegł ciało samobójcy. Kiedy denat został odcięty i przewieziony do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu okazało się, że nie żyje od 13 lat. Jednak nie to było najbardziej zaskakujące w tej historii. Wewnątrz zwłok zamieszkały osy, pszczoły i wiewiórki! To pierwszy tego typu przypadek na świecie!

 

 

 

Póki co nie udało się ustalić personaliów mężczyzny. Niemal pewne jest, że targnął się na swoje życie. Ciało wisiało aż 25 metrów nad ziemią i było dość mocno przysłonięte przez gałęzie drzew. W 2016 roku natrafił na nie przypadkowy przechodzień. „Wisielec”, a przede wszystkim to, że jego ciało stało się domem dla kilku gatunków zwierząt i owadów wzbudziło ogromne zainteresowanie naukowców, którzy swoje szczegółowe badania przedstawili w magazynie „Forensic Science International”

 

 

 

Bardzo ciekawym zjawiskiem jest fakt, że mimo 13 lat od śmierci ciało mężczyzny zachowało się w świetnym stanie. Naukowcy podkreślają, że złożyło się na to kilka istotnych czynników. Wisiało wysoko nad ziemią przez co nie mogły się do niego dostać drapieżniki i zwierzęta żywiące się padliną. Duży wpływ miała również garderoba mężczyzny. W momencie zgonu miał na sobie dwie pary spodni, które zabezpieczały ciało przed czynnikami atmosferycznymi.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto youtube.pl

Wiele kobiet marzy o tym, by wyglądać jak hollywoodzkie aktorki. Z podobnego założenia wyszła 24-letnia Jessica Bennett z Wielkiej Brytanii. Kobieta postanowiła powiększyć swoje usta, ponieważ z naturalnych nie była zbyt zadowolona. Narzekała, że były zbyt wąskie i mało zmysłowe. Decyzja o chirurgicznej poprawce okazała się ogromnym błędem. Nie dość, że stała się bohaterką brytyjskich mediów, to wiele się nacierpiała i wolałaby się zapaść pod ziemię.

 

 

 

 

Brytyjka udzieliła już wywiadów wszystkim możliwym stacjom telewizyjnym i gazetom. 24-latka chce w ten sposób przestrzec inne kobiety i zaapelować, by nie popełniały tego samego błędu co ona. Jessica opowiedziała jak wyglądał sam zabieg i co się zaczęło dziać z jej ustami chwilę po nim. Młoda kobieta przyznała, że czuła się tak jakby jej usta „eksplodowały”. Sączyła się z nich dziwna substancja, czuła mrowienie i trawiła ją gorączka.

 

Objawy mocno ją zaniepokoiły i miała wrażenie jakby zawalił się jej cały świat. Nie namyślając się zbyt długo postanowiła udokumentować co się stało z ustami i opublikowała zdjęcia w mediach społecznościowych. Wtedy rozpętała się prawdziwa burza komentarzy. Jedni jej współczuli, a inni wyśmiewali nazywając naiwną. Na szczęście znalazł się chirurg, który nie pozostał obojętny na dramat młodej Brytyjki. Mężczyzna zaoferował, że zupełnie za darmo przywróci jej usta do normalnego stanu. Na szczęście w tym przypadku wszystko skończyło się dobrze.

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

 

 

 

Kate Lucas z niecierpliwością czekała na rozwiązanie ciąży. Wraz z mężem mieli już dwójkę dzieli, jednak wiadomość o powiększeniu rodziny bardzo ich ucieszyła. Podczas badań USG radość okazała się podwójna, kiedy lekarz poinformował ją, że urodzi bliźniaki. Jednak cudowne chwile jakie przeżywali państwo Lucas nie trwały długo, ponieważ okazało się, że pojawiły się groźne dla życia dzieci komplikacje.

 

 

Lekarz badający kobietę zdiagnozował MOMO (syndrom monoamniotyczny) powodujący, że dzieci rozwijają się w łonie matki bez oddzielającej ich membrany. Jest to  niezwykle rzadkie zjawisko, które oznacza, że w miarę jak będą rosły to ich pępowiny coraz ciaśniej oplatają się dookoła siebie. Szansę na przeżycie bliźniąt ginekolog określił na 50 procent.

 

 

Poród nie mógł być przeprowadzony naturalną metodą, więc wykonano zabieg cesarskiego cięcia. Kiedy lekarze otwarli podbrzusze Kate byli zszokowani, ponieważ pępowiny utworzyły jeden wielki supeł. Sytuacja była bardzo poważna i tylko dzięki dobrej decyzji ginekologa o rozwiązaniu ciąży przed czasem (w 32 tygodniu) dziewczynki przeżyły. Maleństwa, które przyszły na świat były bardzo wątłe i słabe, na szczęście urodziły się zdrowe, a to było najważniejsze. Po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu wraz z rodzicami mogły pojechać do swojego domu.

 

 

Dziś Harper i Cleo mimo różniących je charakterów są nierozłączne i wyrosły na śliczne i zdrowe dziewczynki. Od czasu traumatycznych chwil, które przeżyli ich rodzice minęło już 10 lat i każde z nich kocha je ponad wszystko.

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com