Anna Lewandowska była gościem programu śniadaniowego „Dzień dobry TVN”. Głównym celem wizyty było opowiedzenie o swoim nowym biznesie „Healthy Center by Ann”, czyli miejscu promującym wszystkie aspekty aktywności fizycznej – od diety, poprzez badania organizmu, treningi, a nawet motywację. Ogólnie rzecz ujmując wszystko, co Annę interesuje i na czym dobrze zarabia. A co do pieniędzy jej stanowisko się nie zmienia!

 

 

Anna walczy z łatka „tylko żony męża” i wciąż stara się wszystkim przypominać, że jest sportowcem z osiągnięciami. Co więcej uważa, że swój sukces zawdzięcza właśnie karate i to dzięki niemu jest sławna:

 

„(…) Moja kariera sportowa jako karateczki się skończyła –  mam czas na siebie. Sport mnie ukształtował, gdyby nie sport – nie siedziałabym tu z państwem i nie rozmawiała. Przede wszystkim sport!”

 

Hm…ilu polskich karateków jest popularnych? Sławnych? Pozuje na ściankach?

 

 

Anna w wywiadzie opowiadała o swojej karierze, planach i przede wszystkim chciała promować ludzi, którzy z nią współpracują. Prokop zażartował, że panie jej towarzyszące jadły ciasteczka i że zapewne spotka je za to kara. Anna tylko bezmyślnie powtórzyła „jadły ciasteczka”.  Kompletnie nie zrozumiała dowcipu.

 

 

Wracając do „nowego biznesu” Anny – zarzeka się, że naprawdę będzie w nim pracować. Nie chciała słyszeć o tym, że będzie to tylko „nazwisko w nazwie”. Praca będzie polegać na „wykładach”.

 

 

Zauważyliśmy, że Lewandowska lubi w swoich wypowiedziach opierać się na swoich postach na blogu – odpowiada cytując swój wpis… chociaż nie było to na temat zobacz 

Prowadzący wcale nie słodzili przesadnie byłej karateczce i od czasu do czasu pozwolili sobie na złośliwości.

 

 

Oto rozmowa z Anną Lewandowską:

LEWANDOWSKA w „Dzień dobry TVN”

Anna Lewandowska wywiad, Dzień dobry tvn, karate, Robert Lewandowski, żona Roberta,

źródło: dziendobry.tvn.pl,

Cały świat żyje tragedią Tomasza Mackiewicza, który prawdopodobnie umarł zostając sam w górach. Wielu dopiero teraz dowiedziało się o jego istnieniu i mimo to całym sercem zaangażowali się w jego historię. Tomasz był gościem „Dzień Dobry w TVN” w maju w 2016 roku, rozmawiał z Prokopem i Wellman – dzięki tej rozmowie możemy bliżej poznać tego niesamowitego człowieka.

 

Tomasz Mackiewicz był narkomanem, uzależnionym od heroiny. Udało mu się wyjść z tego ciężkiego nałogu. Poniekąd euforię z przebywania w górach porównywał do tego jak się czuł po narkotykach. Oczywiście swoją pasją nie zastępował uzależnienia, ale był to dla niego rodzaj terapii, dzięki której udało mu się zupełnie wyjść z nałogu:

 

„Nanga ta góra jest dla mnie o tyle istotna, że przez te sześć lat, wiele dni spędziłem w górze wysoko, też często samemu. (…) Fizycznie czy psychodelicznych motywów tam specjalnie nie doświadczam w porównaniu z tymi środkami, którymi przyszło mi zażywać w młodości – to nie ma porównania. Tam to doświadczenie jest czyste. Refleksja jest czysta, naturalna i doprowadziło, że w pewnym momencie te góry były kontynuacją poszukiwań tego stanu. (…) Będąc tam w trakcie wielu lat nauczyłem się obserwować swój umysł. (…)”.   

 

Dorota Wellman podjęła temat związany z górami od strony bardziej przyziemnej. Zapytała:

 

„Ile można poświęcić dla tych gór? Miałeś firmę – już jej nie masz. (…) Masz troje dzieci- kontakt z nimi też nie jest najprostszy. (…) Nie masz zawsze pieniędzy, żeby np. płacić alimenty. Straciłeś ostatnio palec u nogi, odmroziłeś, zdrowie… Ile można poświęcić dla tych gór?!”

 

Tomasz odpowiedział wprost:

 

„To pytanie można zadać: Ile można poświęcić dla życia? (…) Możemy żyć ostrożnie, uważając na każdy nasz ruch. Jak najmniej poświęcić w trakcie tego życia. A ja przyjąłem taką wersję, że daje z siebie wszystko, co mam. Na początku mojego życia problem (…) mówiliśmy o heroinie, ja tam doświadczyłem zetknięcia z drugą stroną -ze śmiercią. Po tego typu doświadczeniach człowiek się nie boi”.  

 

Ta rozmowa pokazuje jakim człowiekiem był Tomasz Mackiewicz – sympatycznym i szczęśliwym, bo robił co kochał. Może dlatego tak żył ryzykownie i czerpał z życia, bo wiedział jak szybko przemija i można je zmarnować? To tylko nasze refleksje z tej rozmowy.

 

Sami zobaczcie wideo, klikając w czerwony link:

Ostatnia rozmowa z Tomaszem Mackiewiczem

 

źródło: dziendobry.tvn.pl

Marcin Prokop to jeden z ulubionych dziennikarzy, ale i też wyjątkowo kpiący ze swoich gości. Często robi to w taki sposób, że gwiazdy orientują się po fakcie, że zostali obśmiani – jak w przypadku „polskiej Barbie”. Jednak jeden z ostatnich gości bardzo zaskoczył prowadzącego, bo wykorzystał to, że program jest na żywo i zmusił go do przeprosin!

 

Misiek Koterski został zaproszony do „Dzień dobry TVN”, aby podsumował ubiegły rok. Kiedy Koterski dostał głos zaczął sentymentalnie mówić o swojej rodzinie i Bogu, że mu zesłał cud w postaci ukochanej i synka. Jednak nagle przerwał swą refleksję, by bezpośrednio zwrócić się do Prokopa, że ma przeprosić jego Marcelę, bo był dla niej w programie niemiły!

 

Prokop wyraźnie się zmieszał i naprawdę nie wiedział, co ma powiedzieć. Postanowił się dowiedzieć za co ma przeprosić ukochaną Koterskiego, ale odzyskując zdrowy rozsądek obrócił całą sytuację w żart. Misiek się nie dał i wymusił na dziennikarzu przeprosiny. Prokop zrobił to w swoim stylu, ale Leszczak powinna być dumna z ukochanego. Miał świetny pomysł, aby zrobić to programie na żywo, bo wiedział, że nie zostanie wycięty.

 

Fragment z wyrzutami Koterskiego są od 3:21 minuty na nagraniu z „Dzień dobry TVN”,

kliknij poniższy podkreślony tekst:

Koterski atak na Prokopa

źródło: Dzień dobry TVN

 

 

Patrycja Wieja zasłynęła zwycięstwem w pierwszej polskiej edycji „Projektu Lady”. Wkroczyła do programu jako wulgarna tancerka erotyczna i fotomodelka, a wyszła z niego jako dama. Oczywiście po zakończeniu show zdecydowała się zupełnie odciąć od swojej przeszłości i zacząć godnie żyć, jak na damę przystało.

Odwiedziła ostatnio „Dzień Dobry TVN”, gdzie szczerze przyznała, że wykorzystuje swoje pięć minut. Okazuje się, że wygrana w programie przyczyniła się do znalezienia miłości przez Patrycję! Dziewczyna jest zakochana!

 

Patrycja przyznała się, że w najbliższym roku będzie bronić swoją pracę magisterską z Wychowania Fizycznego, które studiuje. To tu się zakochała w… trampolinach, od pierwszego treningu!

 

Dziewczyna opowiedziała o swoich odczucia, jakie jej towarzyszyły przy pierwszych ćwiczeniach na trampolinach – stwierdziła już wtedy, że to może być to, co chciałaby robić w życiu. Podchodzi do tego zawodowo, skończyła kurs z tym związanym, szkoli się u najlepszych trenerów – to sprawia, że daje jej to radość ale i chce ją przekazywać ludziom.

Patrycja nawet ma marzenie, że może zarazi więcej dziewczyn swoją pasją, np. „małą część” sekty Ewy Chodakowskiej.

 

Patrycja swoje umiejętności pokazała przy rytmicznej piosence śpiewanej przez Justynę Sawicką i naprawdę robi to wrażenie. Widać, że Patrycja świetnie się przy tym bawi i jest w tym świetna. Aż chciałoby się poskakać na takiej trampolinie.

 

Po świętach może nam wszystkim przydać się nieco ruchu, wiec można podpatrzeć u zwyciężczyni „Projektu Lady” i wybrać się na taki trening.

 

Zobaczcie wideo – robi wrażenie!

Kliknij w poniższy link:

Patrycja z „Projekt Lady” zakochana

źródło: Dzień Dobry TVN, instagram.com, YouTube.com

 

Polska Barbie to ostatnio gorący temat! Odkąd występuje w różnych „śniadaniówkach”, to już nawet jej wygląd tak nie przeraża, jak to co mówi. Potwierdza kolejną cechę swojej postaci jest wyjątkowo pustą lalą i potwierdzanie na każdym kroku, że jest architektem nie zmienia tego faktu. Pierwszą wizytę w telewizji zaliczyła w tvnie, gdzie gospodarzem programu był między innymi Marcin Prokop, który między słowami dał do zrozumienia, że Anella nie cieszy się w jego oczach wysoką estymą…

 

Dziewczyna chyba musiała jeszcze raz zobaczyć odcinek ze swoim udziałem w internecie i dopiero zrozumieć, że została obiektem żartu Marcina. Chociaż to dziwne, bo jakoś szczególnie Prokop się nie maskował… Na przykład, kiedy Anella stwierdziła, że zrobienie sobie większego biustu to teraz, jak pójście po bułki, to Prokop pod nosem „ktoś wkłada ci je do stanika tak naprawdę”. Anella zaczęła upominać się o przeprosiny przy okazji jej kompromitującego występu tym razem w TVP2, gdzie wspomniała końcową sytuację z wizyty TVN.

 

Narzeczony Barbie – Dudu podsumowując powiedział o swojej ukochanej

 

„Co do operacji, jak kobieta miała dwie operacje – nos i cycki, czy to jest przesada? Moim zdaniem nie. (…) Niech Polska wspiera polską Barbie, a nie rosyjską.”

 

Na co Prokop odpowiedział:

 

„Dudu na prezydenta! To nasza narodowa, suwerenna Barbie! Tak! Biało-czerwono-różowa (…) mój sweter też z kolekcji Barbie”.

 

Po przetrawieniu kilku tygodniowych tych słów w „Pytaniu na śniadanie odpowiedziała:

 

„Jesteśmy teraz w telewizji państwowej, niedawno byliśmy w innej śniadaniówce, inny moderator. Można powiedzieć, że znieważył troszeczkę symbol narodowy, ponieważ odniósł się do mnie: „propagujmy biało-czerwoną-różową Barbie” – czy to nie jest znieważenie symbolu narodowego?

 

Oj biedny Prokop, znieważył Anellę, nasz symbol! Znaczy oczywiście Anella jest pewnie głęboką patriotką. Czyżby początek wielkiej wojny? Jakoś wątpimy w to, że Prokop zareaguje inaczej niż uśmiechnie się szyderczo.

 

Przypomnijcie sobie tę rozmowę, naprawdę Anella nie zauważyła, że cały wywiad był prześmiewczy? Kliknij poniżej:

Anella kontra Prokop

polska barbie

polska Barbie w Pytaniu na śniadanie, kłótnia z lekrzem, uzależnienie od operacji plastycznych
Pytanie na śniadanie

źródło: Pytanie na śniadanie, Dzień dobry TVN

 

„Dzień dobry TVN” coraz chętniej zaprasza na swoją kanapę ekscentryczne postacie. Całkiem niedawno gościli polską Barbie i wciąż kontynuują temat modyfikacji ciała. Kolejnym gościem był Adam „człowiek reverse”, który 85% swojego ciała pokrył tatuażem!

 

Adam Curlykale ma 32 lata i jest z Poznania. Z zawodu jest kosmetologiem i psychologiem. Twierdzi, że wizerunek nie przeszkadza mu w znalezieniu pracy i usługi, które wykonuje pasują do jego wyglądu. Tatuaże nie do końca były pomysłem na siebie, mężczyzna przed laty miał dwie choroby onkologiczne i schorzenia po onkologiczne – atopowe zapalenie skóry, łysienie plackowate, częściowy zanik barwnika w skórze, łuszczyca. Defekty, które powstały na wynik tych schorzeń, mimo leczenia za granicą nie zostały usunięte, pokryto je niedbale tatuażami i te skłoniły go do dalszego tatuowania się. Była to droga do akceptacji siebie.

 

Wellman zauważyła, że osoby z łuszczycą nie mogą się tatuować, ale Adam zapewnił, że on nie zagraża swojemu zdrowiu, bo jego tusz ni ingeruje w skórę – to tylko efekt wizualny.

 

Prowadzący byli ciekawi jak ludzie reagują na taką osobę, z tak odważnym wizerunkiem. Mężczyzna twierdzi, ze spotyka się z miłymi reakcjami, że raczej osoby, które go spotykają, zaczepiają chcą wiedzieć skąd pomysł na taki wygląd.

 

Prokopa najbardziej interesowało, czy Adam się opala… Mężczyzna nieco go wyśmiał, ale w końcu mu odpowiedział, że musi używać wysokich filtrów, żeby chronić swoją skórę.

 

Nie jest łatwo patrzeć na „człowieka reverse”, ale kiedy usłyszało się jego wypowiedzi, to trzeba stwierdzić, ze to zwykły, mądry człowiek, który tylko wygląda nieco inaczej niż my. Nie wywyższa się i nie uważa za kosmitę. W tej „modyfikacji” czuje się lepiej, a przecież bycie szczęśliwym we własnym ciele jest najważniejsze.

 

Zobacz wideo:

„Człowiek REVERSE w „Dzień Dobry TVN”

 

Cały wytatuowany polak, człowiek reverse

cały wytatuowany polak, dzień dobry tvn

Dzień dobry tvn, cały wytatuowany polak

źródło: Dzień dobry tvn

Dominika Gawęda to specyficzna artystka, która zachwyca długimi nogami, ale często przeraża swoimi stylizacjami. Kobieta nie boi się eksperymentować ze swoim wyglądem, dzięki czemu mogliśmy już ją zobaczyć zarówno jako brunetkę, szatynkę, blondynkę i przez długi czas nawet rudą. Teraz postawiła na platynę!

 

Dominika nie tylko zmieniła kolor, ale i cięcie. Skróciła włosy, ma grzywkę – zupełnie nowa dziewczyna.

Mówią, że nowa fryzura u kobiety, to nowy rozdział w życiu, a jak wiadomo niedawno wokalistka wyszła za mąż. Wtedy jeszcze w innej fryzurze. Muzycznie jest jakoś cicho o zespole, chociaż właśnie w nowym wizerunku Dominika promowała w „Dzień dobry Tvn” najnowszą piosenkę. Oczywiście śpiewała ją z playbacku i dziwnie się do tego wyginała. Ani to nie było ładne, ani stylowe…

 

Naszym zdaniem nie ejst to dobra zmiana, Dominika nie wygląda dobrze… Teraz jej włosy wyglądają na zniszczone i ta grzywka też chyba nie dodaje jej uroku.

 

Zobaczcie zdjęcia. Ładnie?

 

źródło: Dzień dobry TVN, instagram.com

 

Pan ze zdjęcia nie jest osobą anonimową. To John Scott to światowej sławy mistrz jogin. To właśnie na jego warsztatach w Polsce w 2013 roku pojawiła się aktorka, na którą od razu zwrócił uwagę. W ostatnie wakacje zostali małżeństwem.

 

Mowa o pięknej Julii Pogrebińskiej, która grała w „Pitbullu. Nowych porządkach” i w serialu „Wataha”. W niedzielę rano para gościła na kanapie „Dzień dobry TVN”, gdzie opowiadali o swoim spotkaniu i miłości. Chociaż sceptycznie podchodzimy do związków z dużą różnicą wieku, to w tym wypadku wierzymy w szczerość uczuć tej pary.

 

Julia i John w taki sposób na siebie patrzą…że aż im zazdrościmy. Swoją drogą ten Scott to całkiem sympatyczny człowiek, od razu da się lubić. A Julia jak zwykle piękna…

Chociaż gołym okiem widać różnicę wieku, to nawet nie podejrzewamy tutaj interesownych motywów tego związku.

Zobacz zdjęcia:

źródło: Instagram, Dzień dobry TVN

Na Insagramie pojawiło się zdjęcie, jeżeli wierzyć opisowi z 1985 roku. Jak ktoś dokładnie się przyjrzy to bez trudu rozpozna rysy twarzy, jednego z czołowych gwiazd tvnu.

 

Oczywiście zdjęcie przedstawia dziennikarza Marcina Prokopa, znanego również z prowadzenia programu „Mam talent” i „Dzień dobry TVN” z Dorotą Wellman. Cóż już wtedy Prokop należał do wysokich i stylowych ludzi – bo czy to nie jedno z jego pierwszych „selfie”?

 

Zdjęcie gwiazdora wywołało w komentujących pełno refleksji, zazwyczaj, gdzie oni byli w 1985 roku, o ile już byli na świecie. Zawsze zdjęcie znanych ludzi z dzieciństwa przywołuje myśli: „Wtedy mały Marcinek nie miał pojęcia, jaki będzie w przyszłości bogaty”. Przynajmniej mamy pewność, ze celebryci (zazwyczaj) byli normalnymi dziećmi jak my i nawet zabawkami bawili się podobnymi.