Ostatnio w życiu Dody zmieniło się bardzo dużo. Piosenkarka wzięła ślub z Emilem Stępniem i w końcu jest szczęśliwą kobietą. Gwiazda poinformowała o tym wydarzeniu z delikatnym opóźnieniem. Zrobiła to, ponieważ chciała wziąć ślub w spokoju i z dala od wścibskich fotoreporterów. Doda marzyła o cichej uroczystości, dzięki temu mogła wraz z ukochanym delektować się tym wyjątkowym momentem.

 

 

 

Piosenkarkę wzięło również wyraźnie na wspomnienia, ponieważ opublikowała zdjęcie, które mogą kojarzyć jej wierni fani. Doda pozuje na nim w samych kozakach, skórzanych rękawiczkach i czapce. Fotka pochodzi z teledysku do piosenki „Riotka” sprzed 4 lat. Utwór cieszył się swego czasu sporą popularnością, a szczególnie mocno na wyobraźnię fanów zadziałał wspomniany klip, w którym widzimy nagą Dodę na koniu.

 

 

 

 

 

Wokalistka nie ukrywa też, że nie może już doczekać się festiwalu w Sopocie, na którym wystąpi. Czyżby miała zamiar pojechać na nim na rumaku ze swojego teledysku?  Zdjęcie Dody przypadło do gustu jej fanom. Internauci pieją z zachwytu na temat jej figury i nazywają ją „Petardą”. Trzeba przyznać, że wygląda wręcz posągowo!

 

fot.instagram.com

 

źródła: instagram.com, foto instagram.com, youtube.com

 

Doda zdradziła fanom dlaczego nie wyjawiła informacji o swoim ślubie. Piosenkarka w minioną sobotę w hiszpańskiej Marabelli poślubiła narzeczonego, Emila Stępnia. Para zdecydowała się na cichą uroczystość z dala od medialnego szumu i ciekawskich spojrzeń. Nie wiedzieli o nim nawet rodzice Dody, dla których podróż do Hiszpanii była sporym zaskoczeniem i wielką zagadką. Piosenkarka postanowiła w końcu rozwiać wszelkie wątpliwości i opublikowała na Istagramie obszerny wpis, który pojawił się pod jej ślubnym zdjęciem.

 

 

 

Wokalistka napisała, że nie chciała robić z tego sensacji, ponieważ miała ku temu wiele powodów.

 

 

„Pytacie mnie, czemu ukrywałam swój związek tyle czasu. Bo chciałam dać czas w końcu sobie. Chciałam pierwszy raz odkąd 20 lat temu stałam się osobą publiczną, móc przeżywać rodzące się uczucie nie na oczach wszyskich. Dać mu szansę, żeby rodziło się w spokoju i bez pośpiechu. Żeby przeżyło. Dać mu szansę, żeby rosło z dala od mediów, plotek, hejtu i ciekawskich życzących mi źle i moich starych błędów. Dać mu szansę, by urosło w siłę na tyle, bym wiedziała, że kocham i jestem kochana NAPRAWDĘ. Teraz po wielu sprawdzianach i doświadczeniach, które zbliżały mnie do męża, wiem, że dam radę przezwyciężyć wszystko. I choć chciałoby się w końcu wykrzyczeć całemu światu: jestem szczęśliwa! Kocham i jestem kochana to wiem, że moja praca nie jest przyjaznym środowiskiem dla uczuć. Kochani fani! Spełniły się Wasze życzenia dla mnie. Znalazłam prawdziwą miłość zbudowaną na początku tylko na przyjaźni, szacunku, lojalności i zaufaniu. Właśnie dlatego ją ukrywałam – wybaczcie mi, ale było warto 😉 Dziękuję wszystkim, którzy dotrzymali tajemnicy i do końca nie pisnęli słówka 😉 Chociażby Pani z urzędu stanu cywilnego w Ciechanowie, która udzielała nam ślubu tygodnie temu! Księżom z zakonu z Sandomierza za dwie piękne uroczystości. Dziękuje za piękną suknię @berta i tygodnie przymiarek w @madonnasuknieslubne w Warszawie. Dziękuję moim 50 gościom za niezapomniany i piękny weekend. Dla fanów szykuję niezwykłą niespodziankę, a póki co dzielę się z Wami moim sercem.”

 

 

 

Obszerny wywód Dody przekonał jej wielbicieli. Internauci nie ukrywają również swojego wzruszenia, ponieważ piosenkarka wyznała, że nareszcie czuje się szczęśliwa i przede wszystkim kochana. Nam nie pozostaje nic innego, jak życzyć nowożeńcom wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.

 

fot.instagram.com

 

źródła: instagram.com, foto youtube.com, instagram.com

Doda wystąpiła w premierowym odcinku programu Hanny Lis „Między słowami”. Piosenkarka mówiła min. o swojej przygodzie z aktorstwem, w kontekście roli jaką zagrała w filmie Patryka Vegi „Pitbull. Ostatni pies”. Zdradziła również swoje plany na przyszłość i wyznała dlaczego nie chce zostać mamą. Doda wyjaśniła, że aby wychować swoje dzieci musiałaby opuścić Polskę. Dlaczego?

 

 

 

 

Rozmowa między dziennikarką, a Rabczewską zaczęła się od tematu najnowszego „Pitbulla”, w którym zagrała jedną z pierwszoplanowych ról. Charyzmatyczna wokalista stara się robić swoje i nie przejmuje się hejterami, którzy skrytykowali jej zdolności aktorskie. Była to dla niej fajna przygoda i duże wyzwanie. Doda musiała nauczyć się roli postaci, którą odgrywa i dostosować się do pracy na planie, co wiązało się z wczesnymi pobudkami. Było to o tyle trudne, ponieważ gwiazda kładzie się o 3, a wstaje o 11.

 

 

 

Kiedy Hanna Lis zapytała ją o macierzyństwo, piosenkarka wyznała szczerze, że

 

„Nie. Nigdy nie chciałam. Po pierwsze dlatego, że moje doświadczenie z mężczyznami wiąże się z tym, że rozstania są z wielkim hukiem i dochodzę do siebie bardzo długo, a daję z siebie wszystko, a potem jeszcze książki na mój temat są pisane przez mojego byłego męża czy narzeczonego, więc to jest słabe.”

 

 

Doda zdradziła, że nie chciałaby, aby jej dzieci słuchały bzdur na temat mamy i czytały co piszą o niej hejterzy.

 

 

” Po drugie, musiałabym wyprowadzić się z Polski. Nie wyobrażam sobie, że miałabym je tutaj wychowywać. Nie zrobiłabym im tego.” 

 

https://www.instagram.com/p/BgOVfq9jGuq/?utm_source=ig_embed

źródła: fakt.pl, instagram.com, foto

Doda nie poprzestaje zaskakiwać swoich fanów. Piosenkarka próbuje swoich sił w innych dziedzinach sztuki niż muzyka. Z powodzeniem gra w teatrze, a już za tydzień odbędzie się premiera „Pitbulla.Ostatniego psa” w reżyserii Władysława Pasikowskiego, a oprócz tego sama zamierza produkować filmy. Kupiła scenariusz Wojciecha Smarzowskiego. Jednak jej przygoda z filmem zaczęła się dużo wcześniej! Miała grać u Bogusława Lindy!

 

 

Doda udzieliła ostatnio wywiadu dla „Vivy”, w którym opowiedziała o castingu do filmu Bogusława Lindy. Okazuje się, że Rabczewska grając w filmie spełniła marzenie jej mamy:

 

 

„I jeszcze moja matka (…) suszy mi głowę, ze powinnam zostać aktorką, (…) że gdyby nie ojciec, to byłaby bardzo sławną aktorką (…) zostałała w Ciechanowie, zamiast w Hollywood, więc nie mogła. I „pamiętasz, Doronia, jak prawie zagrałaś w filmie u Lindy?… (…) Byłyśmy na tym castingu, Linda miał robić „Krzyżaków”, miałam 12 lat. Mama zaplotła mi dwa grube warkocze…”

 

 

Okazuje się jednak, że tak kolorowo na castingu nie było:

 

 

„Ale na parkingu przyciągnął moją uwagę efektowny motocykl, natychmiast na niego wsiadłam i natychmiast spaliłam sobie całą łydkę. (…) Elementy silnika były skrajnie rozgrzane. Więc casting spędziłam w szpitalu, ale mama nadal uważa, że prawie zagrałam w filmie”.

 

 

Ściśle ujmując – do castingu nie doszło, ale teraz już na pewno zobaczymy Dorotę na kinowym ekranie. Zwiastun zrobił na widzach ogromne wrażenie i wielu nie może się doczekać całego dzieła. Sama Doda w tym samym wywiadzie szczerze mówi, że film podoba jej się, chociaż nie ma co ukrywać – nie jest wielką aktorką.

 

 

To się jeszcze okaże i to już za tydzień!

źródło: YouTube.com, Dwutygodnik: „Viva”, nr 5(550)

 

Doda odkąd zasłynęła w mediach miała łatkę skandalistki, bo właśnie na kontrowersji budowała swoją popularność. Teraz jej pozycja w show biznesie jest już ugruntowana i niekoniecznie w ten sposób chce prowadzić swoją karierę. Jednak skandal nie zamierza jej opuszczać – awantura z Agnieszką Szulim, batalia sądowa z Emilem Haidarem… Nie są to zbyt wesołe wydarzenia w życiu gwiazdy i dlatego zapewne tak szerokim echem były rozdmuchane przez wszystkie media.

 

 

Doda udzieliła wywiadu „Vivie!” i pozowała na okładce. Karolina Korwin-Piotrkowskiej chyba stwierdziła, że to świetna okazja, aby zaczepić gwiazdę. Opublikowała okładkę z Dodą i opisała ją w następujący sposób:

 

 

„Fajny numer. Moda na ludzi, którzy często bywają w prokuraturze. Stylówka chociaż fajna i zdjęcia naprawdę super. #doda #popek #szokbizwpolandzie

 

 

Od razu pojawiły się negatywne komentarze – nie tylko ze strony fanów piosenkarki, ale i od sprzymierzeńców Karoliny, że to nieeleganckie zachowanie i po co prowokuje awanturę. Padły też zarzuty, ze kobieta nie powinna takiej przykrości sprawiać drugiej kobiecie. W końcu głos zabrała sama Doda:

 

 

„Dorota, zrobiłyśmy razem dwa świetne wywiady, nie żałuję, po co teraz, znowu, jak w taniej telenoweli, rozgrzebywać stare rany? Na cholerę drążyć?” Twój cytat sprzed tygodnia .Nie zaczynaj znowu ze mną.Jest specjalne miejsce w piekle dla kobiet ,które nie wspierają innych kobiet”.

 

Piosenkarka zarzuciła dziennikarce hipokryzję i obnażyła jej obłudę. Doda została sprowokowana po raz kolejny, a nie jest też osobą, która będzie nastawiać drugi policzek. Korwin-Piotrowska wiedziała o tym i chyba czekała tylko, aby piosenkarka zareagowała. Karolina szybko odpowiedziała na ten komentarz, chcąc wykazać się swoją błyskotliwością:

 

 

dodaqueen spoko, przecież nie wybieramy się wspólnie ani do toalety ani do prokuratury ❤”

 

 

Karolina nawiązała do sytuacji konfliktu Dody i Agnieszki Szulim. Rabczewska została oskarżona o pobicie dziennikarki, która sukcesywni wyśmiewała rodzinę Dody w swoim programie „Na językach”. Oficjalnie piosenkarka została uniewinniona, ale niesmak pozostał.

 

 

Doda nie zakończyła na tym wpisie, dodała jeszcze dwa komentarze sugerujące, że było ich więcej i że Karolina usuwa niewygodne treści:

 

 

 

Doda również sięgnęła do ironii, że jednak może się spotkać „przypadkowo” z dziennikarką, ale te żarty już Karolina uznała jako groźby, o czym pisała w odpowiedziach na komentarze innych internautów.

 

Dziennikarka celowo chciała sprowokować Dodę i było do przewidzenia, że jej się to uda. Nie wiadomo, dlaczego to robi skoro jak widać po wpisie Dody chciała mieć z nią dobre relacje. Karolina pracuje dla TVN, a tam gwiazdą jest Agnieszka Woźniak-Starak (Szulim) – wróg numer jeden Dody. Takie burze medialne są świetnym tematem do portali plotkarskich, a o Karolinie rzadko jest głośno. Najwyraźniej nieważne, co piszą, ale byleby pisali.

 

Swoją drogą Karolina tak często namawiała do integracji wszystkich kobiet, stania za sobą murem, a sięganie do traumatycznych doświadczeń Dody, jakim jest prześladowanie przez byłego narzeczonego to jest wsparcie?

 

 

Poszło o tę okładkę:

źródło: instagram.com, youtube.com

Doda została mile zaskoczona przez swoich fanów niezwykłym prezentem, jaki otrzymała od nich w dniu 34 urodzin. Do tego wydarzenia doszło w jednym z warszawskich salonów sieci Empik. Prezent jest naprawdę fantastyczny i związany z sytuacją, jaka miała miejsce kilka lat temu. Podczas wywiadu na pytanie dziennikarki o futro, które ma na sobie celebrytka rzuciła „Jest to Gucci”! Hasło stało się symbolem i w efekcie wylądowało na bluzie, którą wręczyli jej fani.

 

 

 

Wielbiciele Dody przygotowali coś jeszcze, były ręcznie wykonane kartki z życzeniami oraz tort bezlglutenowy! Gwiazda nie potrafiła ukryć wzruszenia i widać, że była zaskoczona, a zarazem zadowolona z otrzymanych podarków. Oczywiście nie mogło być inaczej i Rabczewska założyła na siebie bluzę, która oprócz słynnego hasła miała jeszcze dodatkowy napis „bitches”. Trzeba przyznać, że piosenkarka w bluzie i wianku z róż wyglądała ślicznie.

 

 

 

Zdjęcie 5 godzin temu wylądowało na Instagramie celebrytki i już pojawiło się pod nim wiele ciepłych komentarzy. Prócz urodzinowych życzeń, padło wiele komplementów na temat wyglądu Dody i bluzy, która spodobała się fanom. Wielu z nich pyta, czy będzie można kupić podobne.

 

źródła: instagram.com, foto instagram.com, facebook.com

 

 

Piosenka „Podatek od miłości”, którą wykonuje Kayah i Grzegorz Hyży promuje film o tym samym tytule. Wielu osobom ten utwór skojarzył się z Dodą! Dlaczego? Ona pierwsza napisała piosenkę właśnie z takimi słowami i nieszczęsnym „podatkiem od miłości”.

Zresztą sama zauważyła „inspirację”, co wyraziła w opublikowanym poście na Instagramie.

Czy sugeruje plagiat?

 

Doda na swoim koncie opublikowała taki post:

 

Doda

 

Trzeba przyznać, że to dosyć niefortunny zbieg okoliczności. Właśnie w piosence Dody z zespołem Virgin możemy usłyszeć:

 

„Kochaj mnie! Nie sprzedawaj mnie! Już dawno zapłaciłam PODATEK OD MIŁOŚCI„.

 

Oczywiście raczej to niefortunny zbieg okoliczności i sama Doda nie ma raczej żalu o podobny temat utworu. Była pierwszą, która taką metaforę użyła, ale raczej nie ma do niej wyłącznych praw. Fani w komentarzach nie kryli oburzenia i jasno stwierdzili, że pomysł Dody został bezczelnie skopiowany. Jaka jest prawda? Zresztą czy jest jakaś prawda?

 

Przyznamy się szczerze, ze kiedy zobaczyliśmy zwiastun filmu „Podatek od miłości” to pomyśleliśmy, że może Dody piosenka będzie go promować, ale kiedy patronatem zajął się TVN, to wiedzieliśmy, że na pewno nie. Oba utwory bardzo lubimy, zarówno Rabczewskiej jak i wersję z filmu.

źródło: youtube.com, instagram.com

 

 

 

 

 

Doda przez kilkanaście lat swojej kariery stara się trzymać ten sam fason osoby wulgarnej, ale szczerej do bólu. Chociaż i tak bardziej panuje nad językiem niż jak miała 20 lat, nadal zaskakuje ostrymi wypowiedziami! Ostatnio brała udział w „Przesłuchaniu”, gdzie pokazała, że Doda się nie zmienia!

 

Pytani były sformułowane za pomocą słów piosenek lub brzmiące dwuznacznie. Piosenkarka nie dała się wciągnąć w żadne podteksty. O czym świadczą choćby pytania typu:

 

„Ogórek ze skórką czy bez skórki”; „Walenie czy delfiny? Dlaczego?” „Czego masz więcej majtek czy skarpetek?”; „Najdziwniejsza rzecz jaką miałaś w ustach?”

 

Dzięki temu wiemy, że najdziwniejsza rzeczą w ustach były owoce morza i woli delfiny bo „podobno gwałcą ludzi”.

 

Doda odpowiadała nie wchodząc na dwuznaczne tematy, czym zapewne zawiodła swoich hejterów, ale za to nie pozbawiła swoich wypowiedzi poczuciem humoru. Gwiazda nie dała się sprowokować, ale i tak momentami jej odpowiedzi były dość ostre.

 

Zobacz wideo:

 

źródło: youtube.com, eskaTV

 

Doda nie raz już powtarzała, że nie ma konfliktu, która ona by zaczęła. Tak też było z wojną z Agnieszka Szulim, która wyśmiewała uraz kręgosłupa piosenkarki i jej starszych rodziców. Doda na osobności w toalecie powiedziała prezenterce, co o niej myśli.

Tak zaczęła się otwarta, medialna wojna dwóch celebrytek. Chociaż przegrana sprawa w sądzie Agnieszki przeciwko Dodzie, nieco ją uciszyła to wznowiła ją akcja z tegoroczną Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, kiedy rzekomo to TVN nie pozwolił promować licytacji Dody. Zdjęcie, które teraz opublikowała Doda nie zostawia złudzeń, dlaczego Szulim ma takie wpływy w TVNie!

 

Doda najwyraźniej przeglądała zdjęcia z „Balu dziennikarzy”, gdzie musiała wypatrzeć zdjęcia Edwarda Miszczaka z mężem Agnieszki Szulim-Starak. Mąż prezenterki zawsze stara się pozować w sposób „nieoczywisty”, robiąc przy tym dziwne miny i pozy.

 

Tym razem pozując z dyrektorem TVNu pokazał, jakie mają ze sobą bliskie relacje… Nie każdy odważyłby się robić takie miny z tak ważną personą. Nie ma chyba złudzeń, że Agnieszka może swobodnie prosić o różne przysługi Edwarda Miszczaka?

 

Zdjęcie pokazane przez Dodę i opatrzone napisem „buzi, buzi” wyraża więcej niż sympatię dwóch panów. Doda nie ma czego szukać w TVN – Agnieszka może tam wszystko i nigdy (dopóki jest żoną Piotra) nie pozwoli, aby Doda mogła się tam promować.

A kiedyś piosenkarka była mile widziana w tej stacji… Wystarczy sięgnąć do starych filmów z ich różnych programów – bardzo chętnie zapraszano Dodę choćby na kanapę w „Dzień Dobry TVN” czy u Wojewódzkiego.

 

Była taka komedia „Na układy nie ma rady” – jest to idealny tytuł tego ujęcia. Niezależne media TVN – to też dobry żart!

mąż Agnieszki Szulim

 

źródło: instagram.com